Kopenhaga kojarzy się przede wszystkim z bajkami Andersena, syrenką, rowerami i królową. Nikomu chyba nie przychodzi do głowy, żeby deszczową Danię łączyć z kawą.

A to właśnie filiżanka kawy w lokalnej kawiarence jest nieodłącznym elementem dnia codziennego, kultywowanym niczym narodowa tradycja. Najpiękniejszy obraz Kopenhagi? Ciasno ustawione kawiarniane stoliki w pierwszych promieniach wiosennego słońca.

Robert i kawa

Dokładnie dziewięć lat temu Robert Szymanowicz zostawił Polskę właśnie dla Kopenhagi. Dostał tu pracę w palarni kawy. Swoją przygodę z paleniem kawy zaczął wprawdzie wiele lat wcześniej na wyspie Jersey, lecz jak sam przyznaje dopiero Dania okazała się „urodzajnym gruntem” dla jego nietypowej pasji. Tu też od kilku lat pracuje jako Master Roast Chef w palarni kawy Copenhagen Roasters.

 - Duńczycy kochają kawę. To coś więcej niż tylko używka, tu wykształciła się wręcz kultura picia kawy – opowiada Robert. - Ponieważ pogoda w Danii nie należy do wymarzonych, a ilość słońca jest bardzo mała w ciągu roku, ludzie zwyczajnie potrzebują kawy. Wystarczy się rozejrzeć dookoła: na każdym rogu - kawiarnia, a na ulicach ludzie z termokubkami pełnymi kawy. Muszę przyznać, że Duńczycy są bardziej świadomi, niż Polacy pod względem tego jaką kawę piją.

- Zaoferowanie komuś kawy rozpuszczalnej w Danii to wręcz faux pas – dodaje.
W Kopenhadze automaty z kawą są rzadkością, a jeśli je spotkamy to tylko w miejscach typowo turystycznych. Nawet na półkach miejskich marketów znajdziemy całą gamę mieszanek kaw z najlepszych duńskich palarni. Przy każdym stoisku można samodzielnie i odpowiednio do swoich potrzeb zmielić wybraną kawę.

fot. Christian Alsing/copenhagenmediacenter.com

Cupping. W poszukiwaniu idealnej kawy

Nie tylko kawiarnie oferują gotowe mieszanki, ale także same palarnie prowadzą sprzedaż oraz cupping. Cupping? W skrócie to profesjonalna degustacja kawy w celu dobrania zgodnego z gustem smaku i aromatu kawy. To ciekawe doświadczenie, o które trudno w Polsce.

- Na miejscu w naszej palarni organizujemy cuppingi we wtorki od godziny 12 do 16. Każdy może przyjść i bezpłatnie wziąć udział. Ja i moi koledzy pomagamy dobrać mieszankę skomponowaną odpowiednio do indywidualnego smaku.
Tutejsze palarnie zazwyczaj kupują ziarna bezpośrednio od plantatora. Jest to tak zwany „direct trade”, dzięki czemu są one lepsze jakościowo niż te kupione np. w porcie w Hamburgu.

 - Sam niedawno brałem udział w cuppingu w Kenii, skąd przywiozłem najlepsze ziarna. Dobre ziarna to już połowa sukcesu – wyjaśnia roaster.

Podróż do kawiarni

Wybierając Kopenhagę jako kierunek naszej podróży, nie zapominajmy, że ma ona więcej do zaoferowania niż zabytki, posągi i parki rozrywki. W kawiarniach można uszczknąć sielanki skandynawskiego życia i całkiem przypadkiem odkryć nieznane dotąd aspekty duńskiej kultury.

Spacerując głównymi ulicami Kopenhagi usianymi punktami z kawą na wynos lub tłocznymi restauracjami dla chwili wytchnienia warto skręcić w małe, odcięte jakby od głównych szlaków turystycznych, boczne uliczki. To właśnie tam, w ich zaułkach toczy się prawdziwe życie miasta. Można tu odkryć niepozorne kawiarenki, skryte w kamienicznych piwnicach, o których wiedzą tylko mieszkańcy.

 

W Kopenhadze za filiżankę kawy zapłacimy mniej więcej w granicach od 25kr do 50 kr (ok. 15-30 zł)  – w zależności od kawiarni. W Baresso czy Starbucks nie zapłacimy za średnie latte mniej niż 39kr. W kawiarniach, w których zazwyczaj pracują wolontariusze, takich jak Nutid, Retro Cafe czy Paludan, małą filiżankę czarnej kawy z filtra dostaniemy już za 15kr (ok. 7zł). W lokalnym supermarkecie worek pełnoziarnistej kawy to koszt ok. 42 dkk.

- Osobiście polecam zajrzeć do mniejszych kawiarni, których jest tu bez liku. Jest taniej i przyjemniej – doradza Robert.

Duńskie podejście do kawy

Duńczycy na szeroką skalę zasmakowali w czarnej kawie prawie 400 lat temu, w czasach Gøngehøvdingena,  zwanego duńskim Robin Hoodem. Mimo, że kawa była wtedy produktem luksusowym, pito ją wszędzie i przy każdej okazji.  Wraz z pierwszymi dużymi transportami z Brazylii wpisała się na zawsze w kulturę Danii.

 „W krajach skandynawskich uwielbiamy pić kawę z filtra, a zwłaszcza czarną. Włączenie ekspresu do kawy jest pierwszą rzecz, którą robimy zaraz po wstaniu z łóżka i ostatnią po wyjściu naszych gości - czytamy na Nordic Coffee Culture Blog. "Kawa pomaga nam jasno myśleć. (...) Nawet rozmowa nie nabiera właściwego biegu bez kilku łyków kawy. (...) Czarna kawa płynie w naszych żyłach”.

To może… do Kopenhagi na kawę?

Autor: Milena BoZka