Narty jak marzenie Kiedy Hermann Maier stawał po raz pierwszy na podium Pucharu Świata, nie mógł przewidzieć, że swoje masywne narty firmy Atomic odstawi szybko do kąta. Dzięki kosmicznym technologiem nowe modele stają  się coraz lżejsze, a do skrętów nie potrzeba już siły Terminatora. Rewolucja w narciarstwie zaczęła się kilkanaście lat temu, odkąd pojawiły się pierwsze carvingi. Mocno wcięte w talii, dużo krótsze od nart tradycyjnych, były początkowo wyśmiewane.
Szybko jednak świat oszalał na punkcie nowych desek, z roku na rok jeszcze mocniej taliowanych, na których można niemal kręcić piruety, skakać lub rozkoszować się szusowaniem w skos stoku bez kijków. Z boku trochę przypomina to jazdę na snowboardzie, choć różnice są zasadnicze. Przede wszystkim do ślizgów mamy dwie deski, nie jedną! Warto odnotować, że Polacy szusują coraz lepiej na wszystkich stokach Europy. A jeśli chodzi o sprzęt, też nie ma się czego wstydzić.
Mówi się, że dziś nie ma złych nart. Są tylko źle dopasowane do stylu jazdy. Kuszą najnowsze modele Salomona, Fischera, Heada, Voelkla, Dynastara, Atomica. Zdarzają się też okazje wśród modeli pozakatalogowych po przystępnych cenach. W tym gąszczu sprzętu znalezienie czegoś odpowiedniego przypomina nieraz błądzenie w gęstym lesie. Bez przewodnika ani rusz. Slalomowe, gigantowe, crossowe
Niektórzy dobierając narty, sugerują się tylko wzrostem, co jest częstym błędem. O ich długości powinna decydować przede wszystkim waga narciarza i umiejętności. Zbyt krótka deska będzie bardzo wywrotna, a kiedy weźmiemy zbyt długą, napocimy się przy każdym skręcie, uważa Michał Nazorek, specjalista od sprzętu narciarskiego. Trzeba też zdecydować, czy marzy nam się jazda na nieoznaczonych szlakach typu „off piste”, czy szusowanie po wytyczonych trasach.
Do jazdy slalomowej po ubitych nartostradach, czasem gładkich jak stolnica, narta nie powinna mieć więcej niż 170 cm długości. Z kolei do jazdy gigantowej (łagodne skręty i wypuszczanie się na krechę) musi być dłuższa – 170 do 200 cm.
Najbardziej pożądanymi przez mężczyzn okazują się narty slalomowe i crossowe, dość zwrotne, o dużym promieniu skrętu (Dynastar Omeglass, Dynastar Contact 11, Salomon Crossmax, Voelkl Supersport). Doskonale sprawdzają się w trudnych warunkach i szybkiej, dynamicznej jeździe. Ale uwaga! Potrzeba trochę siły i skupienia podczas skrętów, bo inaczej powiozą narciarza, gdzie chcą one, a nie on! Przy spokojnej jeździe, zdaniem dobrych jeźdźców, są jednak trochę niemrawe.
Allround, deska dla każdego
To uniwersalne narty (nieco szersze pod butem, z minimalnie większym promieniem skrętu niż w narcie slalomowej), przeznaczone dla wszystkich grup narciarzy od początkujących aż do ekspertów. Dedykowane są tym, którzy chcieliby zaznać przyjemności szusowania w różnych warunkach. Pozwalają bowiem na bardzo swobodną jazdę zarówno podczas krótkich, jak i długich skrętów. Okazują się też bardzo stabilnie przy szybkiej jeździe na wprost, np. na nartostradach i na  wszelkiego rodzaju podjazdach. Dobrze radzą sobie w mokrym, wiosennym śniegu, a nawet w pu- chu. Dla mężczyzn zalecana długość: 160–170 cm (Dynastar Contact 9, Dynastar D Stinct+, Salomon Xwing, Streetraced). Od kilku lat produkuje się również modele wyłącznie z myślą o paniach (dla mniej zaawansowanych: Dynastar Exclusive 9, Voelkl Attiva, Salomon Sian,), długości 150–155 cm. Hit! Pływające wiązanie
Trudno dziś kupić gołą nartę. Aż 90 proc. desek proponuje się w pakiecie z wiązaniem, odpowiednio dobranym przez producenta. Wraz z pojawieniem się carvingów, pozwalających śmigać na krawędzi z dużym wychyleniem, zmienił się też system mocowania wiązania. Nie jest ono już nieruchomo przykute do narty. Przeciwnie, dzięki zastosowaniu pod spodem specjalnej płyty z szyną może po niej jeździć. Wiązanie wtedy „pływa”, mówią fachowcy, co praktycznie nie jest wyczuwalne w jeędzie. To kolejny narciarski hit. Fischer nazywa taką płytę railflex, Salomon – smartrak, Voelkl – motion. Różni się ona konstrukcyjnymi szczegółami u producentów, ale działa podobnie.
Warto pamiętać! Im szybsza narta, bardziej agresywny styl jazdy, tym bezpieczniejsze musi być wiązanie. Siła wypięcia powinna być tak dobrana, by po regulacji wiązania wskaźnik na podziałce znalazł się powyżej środka skali. Po ustawieniu wiązania zaleca się przeprowadzenie testu w serwisie.
Buty jak spod igły
Jazda carvingowa wymusiła też zmianę konstrukcji buta, który musi teraz lepiej trzymać stopę niż dawniej. Dobry but powinien mieć cztery klamry. Warto zwrócić uwagę również na  tzw. flex, jakim mierzy się ugięcie cholewy buta. Do jazdy rekreacyjnej, przy średnich umiejętnościach, wystarczy wychylenie rzędu  70-80 flex, do sportowej potrzeba 100 lub więcej.
Jednak największa rewolucja dokonała się w środku buta. Dzięki nowoczesnym wkładkom termicznym (hot form w Tecnica, custom fit w Salomonie), które układają się do stopy, zapamiętując na długo jej kształt, problem uwierania butów praktycznie przestał istnieć. Pod warunkiem, że tej idealnie dopasowanej wkładki nie zaczniemy suszyć w temperaturze powyżej 40OC. Na szczęście, elektryczne suszarki w nowoczesnych narciarniach zwykle tak mocno nie grzeją.
Dawniej twardość buta rozmijała się z wygodą. Teraz w jednym modelu stosuje się tworzywa nawet o trzech rodzajach twardości (Tecnica Diablo Magma). Miękkie podkładki pod klamrami ułatwiają zakładanie i zdejmowanie butów, co na mrozie ma kapitalne znaczenie. Z kolei płyta węglowa (carbonlink) z tyłu buta zapewnia mu optymalną twardość.
Pamiętajmy, że rozmiar narciarskiego buta powinien być taki sam, jak buta do codziennego chodzenia, a nie o numer lub dwa większy! Początkującym zaleca się buty z grupy soft, gdzie wygoda i termoizolocja odgrywa dużą rolę.

Kijki i kaski
Jak dobrać długość kijka? Odwracamy go rękojeścią do dołu i chwytamy ręką pod  talerzykiem. Jeśli ręka w łokciu zegnie się pod kątem prostym, to długość jest odpowied- dnia. Coraz częściej w wyposażeniu narciarza widzi się też kaski. W końcu trasy stają się coraz twardsze, w szczycie sezonu przypominają zatłoczone autostrady, a takie nakrycie głowy chroni ją przed urazem. Nowoczesne kaski zapewniają pełne pole widzenia, są estetyczne, przewiewne, z wkładką antybakteryjną, która układa się do kształtu głowy (Lange, Uvex, Salomon, Marker). A do tego w pełnej gamie odlotowych kolorów i wzorów. Ile to kosztuje?
Na dobre narty z wiązaniami przyjdzie przeznaczyć 1100–3000 zł. Warto wspomnieć, że Salomon jako jedyna firma w świecie daje pięć lat gwarancji na swoje wiązania. Średni jeźdźcy z ambicjami sportowymi mogą przebierać w deskach za 1800–2000 zł. Ubiegłoroczne modele można już kupić poniżej 1000 zł, podobnie kosztują narty dla początkujących.
Wygodne buty to kolejny wydatek ok. 1500–1900 zł. Oszczędność na nich szybko wychodzi na stoku. W czymś, co uwiera, trudno szusować przez cztery, pięć godzin dziennie, a zwykle robimy taki zakup raz na kilka ładnych lat. Na odpowiedni kask trzeba poświęcić ok. 300 zł. Nie warto żałować pieniędzy, bo w końcu chroni on to, co najcenniejsze – naszą głowę.
Warto jeszcze wysupłać parę złotych na dobre kije (Dynastar Skicross 230 zł). Dla początkujących narciarzy są one wręcz niezbędne, przydadzą się też do jazdy slalomowej. Najmniej potrzebują ich miłośnicy carvingów, no ale i oni od czasu do czasu muszą się czymś podeprzeć.
Autorka jest wielokrotną mistrzynią Polski dziennikarzy w narciarstwie alpejskim.
Konsultacja: Michał Nazorek, sklep narciarski, Pańska 57, Warszawa.