Do latarni Stilo w Osetniku idzie się wydmową ścieżką wijącą się przez sosnowy las. Można dostać się tu też na rowerze, ale bez grubych opon dających sobie radę na piachu i przełożeń niwelujących trud pokonywania wzniesienia ta wycieczka będzie więcej niż wyczerpująca. Przyjeżdżam tu często, bo to moja ulubiona latarnia morska na naszym wybrzeżu. Osamotniona, zanurzona w zapachu sosnowych igieł, morza i wilgotnego piachu. Zarządza nią, wraz z synem, Weronika Łozicka, jedna z trzech kobiet latarników w Polsce.

Stilo wzniesiono ze stalowych płyt skręconych kilkoma tysiącami potężnych śrub. To unikatowa konstrukcja – na świecie są jeszcze tylko dwie zbudowane w ten sposób. Od ponad stu lat zdobią ją trzy poziome pasy: na dole czarny, pośrodku biały, na górze czerwony. Z wysokości 75 m n.p.m. (latarnia ma 33,4 m, ale stoi na 41-metrowym wzgórzu) nadaje 12-sekundowy cykl trzech błysków przypisanych w alfabecie Morse’a literze „S” – jak Stilo.

– Światło jest zautomatyzo­wane – mówi Weronika Łozicka. – Ale trzeba doglądać, czy żarówki halogenów się nie przepaliły. Ta praca to nieustanne doglądanie sprzętu.

Owiane romantycznym nimbem, wyniesione ponad szczyty drzew i zabudowę latarnie morskie, z niepowtarzalnymi widokami na okolice, przyciągają niekończący się pochód gości. Nadal jednak pełnią funkcję nawigacyjną.

 

Morze na horyzoncie

Wytyczony kilka lat temu Szlak Latarni Morskich układa się w łagodną linię biegnącą od zachodniej do wschodniej granicy Polski. Razem to ponad 600 km – idealna trasa na długi weekend, jeżeli dysponujemy samochodem, lub na kilka dni niespiesznej jazdy rowerem.

Świnoujście, Kikut, Niechorze, Kołobrzeg, Gąski, Darłowo, Jarosławiec, Ustka, Czołpino, Stilo, Rozewie, Jastarnia, Hel, Gdańsk, Krynica Morska – 15 lamp rozsianych po całym wybrzeżu.

Do najwyższej latarni nad Bałtykiem dotrzeć łatwo. To budynek w Świnoujściu sięgający niemal 70 m. Wspinam się po 308 stopniach na szczyt ceglanego okrągłego budynku, by spojrzeć na portowe doki, ogromne żurawie przeładunkowe i poruszające się dostojnym ruchem statki. Świnoujska latarnia jest blisko morza. Inne czasami oddalone są od wody o nawet kilkaset metrów, jak np. budynek w Jarosławcu położony w centrum wsi.

 

Ostatni latarnicy

Idąc leśną drogą do latarni Kikut koło Wisełki – przysadzistej konstrukcji wzniesionej z nieregularnych kamieni – myślę o tym, że zawód latarnika za kilkanaście lat może zniknąć. Miejsce „strażnika świateł” zajmie serwisant, który raz na jakiś czas przyjedzie sprawdzić, czy wszystko działa (informacja o usterkach już dziś wysyłana jest często do obsługi automatycznie). Na szczyt latarni Kikut się nie wdrapię, wejście grodzą stalowe grube drzwi. Wokół jest cicho, a w wydmowym lesie nie widać nikogo. Zadzieram głowę. Gdzieś tam, na wysokości 18 m, za przejrzystymi szybami laterny mruczą cicho obwody, a zegar odlicza czas. Niebawem, gdy nadejdzie mrok, system wyśle sygnał, a lampy rozbłysną, stając się punktem widocznym z kapitańskich mostków.

 

Warto wiedzieć:

 KIEDY
Nie wszystkie latarnie są dostępne dla gości przez cały rok. Jeżeli zależy ci na zwiedzeniu wszystkich obiektów, wybierz się w podróż
 w lipcu lub sierpniu.


CENY
Wstęp do otwartych dla zwiedzających latarni morskich jest płatny, a cena biletu zależ od obiektu. Koszt nie przekracza jednak
 10 zł, często wynosi tylko kilka złotych.

Tekst: Michał Głombiowski