Kilka tysięcy lat temu, kiedy człowiek popatrzył z lądu na bezkresne morze, zadawał sobie pytanie, co znajduje się na końcu horyzontu. Czy ten koniec w ogóle istnieje? Co można tam znaleźć i jak w ogóle się tam dostać? Ludzi zawsze fascynowały morza i oceany. Wiele tysięcy lat temu nasi przodkowie zaczęli budować prymitywne tratwy, aby wraz z prądem rzeki dostać się z punktu A do punktu B.

Krótka historia żeglarstwa, czyli kiedy ludzie zaczęli żeglować

Nie wiadomo dokładnie, kiedy zbudowano pierwszy „prawdziwy” statek. Pewne źródła archeologiczne wskazują, że to prawdopodobnie Egipcjanie mogli być za to odpowiedzialni. Rysunki, freski lub płaskorzeźby odnajdywane w niektórych grobowcach przedstawiają obiekty na wzór łodzi z żaglami. Najstarsze z nich pochodzą sprzed ponad 5000 lat.

Jednak mianem największych żeglarzy starożytności bardzo często określa się Fenicjan. Ludzie, którzy ok. 4000–5000 lat temu zamieszkiwali krainę na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, nie bali się przemierzać długich dystansów łodziami. Niektóre źródła mówią nawet o ich wyprawach przez Atlantyk. Historycy uważają, że to Fenicjanie wynaleźli niektóre szkutnicze wynalazki, takie jak stępka, taran na dziobie okrętu czy prostokątny żagiel.

Wikingowie dopłynęli do Ameryki Północnej dużo wcześniej niż Kolumb

W średniowieczu uznanymi żeglarzami byli wikingowie. Zwani przez mieszkańców krajów zachodniej Europy Normanami, wyruszali swoimi legendarnymi statkami w morze, aby handlować, rabować i odkrywać nowe krainy pod uprawę ziemi. Badania potwierdziły, że to właśnie wikingowie, a nie Krzysztof Kolumb, jako pierwsi dotarli ze Starego Świata do Ameryki Północnej.

W 1021 r. grupa wikingów dotarła do wybrzeży Nowej Fundlandii w dzisiejszej Kanadzie. Niektórzy historycy podejrzewają, że przewodzić im miał słynny Leif Eriksson. O historii wikingów przeczytacie w najnowszym numerze National Geographic Polska.

Jak wybrać prezent dla żeglarza?

Dziś żegluga wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Tym, co jednak łączy przeszłość z teraźniejszością, jest zew przygody. Współcześnie żeglować może tak naprawdę każdy. Dlatego nic dziwnego, że w Polsce funkcjonuje bardzo dużo szkół żeglarskich oraz miejsc, w których wynająć można wszelkiej maści jachty.

Prawdopodobnie każdy zna kogoś, kto regularnie żegluje. To specyficzne grono ludzi, którzy dobrze wiedzą, czego potrzebują w trakcie zarówno długich, jak i krótkich rejsów. Czy wybór prezentu dla takiej osoby jest łatwy? To zależy. Żeby uniknąć faux-pas, warto sprawdzić, czego rzeczywiście żeglarz może potrzebować i jaki rodzaj żeglugi uprawia.

Jaki jest idealny prezent dla żeglarza?

Na początku warto się dowiedzieć, gdzie najczęściej żegluje osoba, której chcemy sprawić prezent. Żeglarz, który pływa jedynie latem po Morzu Śródziemnym lub Karaibach, raczej nie ucieszy się z kurtki. Tak samo w drugą stronę, żeglarz lubiący arktyczne wyzwania raczej nie założy w taki rejs mokasynów żeglarskich.

Właśnie dlatego wcześniej warto zrobić rozeznanie. Jeżeli jednak osoba regularnie żeglującą jest z gatunku tych bardziej nieprzewidywalnych, wtedy warto poszukać czegoś uniwersalnego. W końcu pogoda może się zepsuć wszędzie, a niefortunne wypadki zdarzają się w każdym miejscu na świecie. Co w takim razie kupić fanom żeglugi? Oto propozycje redakcji National Geographic:

Scyzoryk to nieodłączne narzędzie każdego żeglarza

Święty Graal żeglarstwa i nie tylko. Scyzoryk to tak naprawdę przedmiot, który powinien mieć każdy. W tak małym urządzeniu często znaleźć możemy wiele niezbędnych narzędzi, które mogą uratować życie zarówno na jachcie, w trakcie survivalu, pod namiotem, jak i w pokładowej kuchni.

To, co dla żeglarza będzie najważniejsze w scyzoryku, to marszpikiel, czyli kolec do splatania lub luzowania węzłów. Innym przydatnym narzędziem będzie śrubokręt. Nigdy nie wiadomo, co może wydarzyć się na statku. Ważne jest również, żeby scyzoryk miał zapięcie, którym można go przypiąć np. do paska. W ten sposób można uniknąć sytuacji, gdy ten cenny przedmiot wypadnie z kieszeni prosto do wody.

Wodoszczelna kamera GoPro

To jeden z lepszych prezentów dla osób, które chcą zapisywać swoje rejsy również na kartach pamięci. Nagrywanie filmów i robienie zdjęć telefonem jest ryzykowne. Po pierwsze, pogoda na jeziorze, morzu lub oceanie może być nieprzewidywalna. W jednej chwili świeci słońce, aż nagle zaczyna padać rzęsisty deszcz.

Po drugie, nie każdy telefon jest wodoszczelny. Właśnie dlatego dobrym pomysłem na prezent dla żeglarza jest kamera GoPro. To małe urządzenie zmieści się w kieszeni spodni, bluzie lub saszetce. A co najważniejsze – jest relatywnie niedrogie i nagrywa filmy w bardzo dobrej jakości.

Power bank: bez niego w długi rejs ani rusz

Co tu dużo mówić, żyjemy w świecie scyfryzowanym i dziś pokładamy wszelką nadzieję w technologii. Jesteśmy uzależnieni od map Google, mediów społecznościowych i internetu. Z drugiej strony, smartfony znacznie ułatwiają życie. Jeżeli spędzamy wiele godzin na jachcie, warto zadbać o to, aby telefony były zawsze naładowane. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą naprawdę się przydać.

Właśnie dlatego bardzo dobrym pomysłem na prezent będzie power bank. Najlepiej wybrać te, które mają pojemność przynajmniej 10 000 mAh. Taka moc pozwoli naładować smartfona lub inne urządzenia elektroniczne przynajmniej kilka razy.

Wodoodporne etui na… wszystko

Będąc na łódce, z każdej strony jesteśmy narażeni na zalanie. Woda na pokład może dostać się z każdej strony, nie tylko w trakcie wywrotki. Właśnie dlatego dobrym pomysłem na prezent może być etui na… No właśnie na co? Tutaj sprawa pozostaje otwarta, ponieważ każdy może go potrzebować na inne urządzenie. Jednym przyda się na telefon, innym na kamerę GoPro, a jeszcze inni ucieszą się z wodoodpornego pokrowca na głośnik Bluetooth.

Czytnik e-booków, czyli dziesiątki książek w jednym urządzeniu

Co jest lepszego od jednej pasji? Dwie pasje. A najlepiej, jeśli jedną można połączyć z drugą. Dobrym prezentem dla żeglarzy, którzy są również molami książkowymi, będzie czytnik e-booków. Dla niektórych to bardzo obrazoburcze urządzenie. W końcu książka musi pachnieć papierem i trzeba czuć jej dotyk.

Być może tak jest, ale osoby, które pakują się na wielotygodniowy rejs, dobrze wiedzą, co znaczy spakować się kompaktowo. Dużo łatwiej jest wziąć małego Kindle’a lub inny czytnik niż całą stertę książek. 

Bielizna termoaktywna, która ratuje życie

Jeśli jednak trafi się ktoś, kto posiada już wszystkie gadżety żeglarskie i urządzenia elektroniczne, wtedy pojawia się problem. Nie ma co się załamywać. Ze względu na nieprzewidywalność pogody podczas rejsów (szczególnie w Polsce), żeglarze wiedzą, że niezwykle ważne są ciepłe ubrania. A tych nigdy nie jest za dużo. Bielizna termoaktywna to dobry pomysł tak naprawdę dla każdego.