Królewna, księżniczka i kopciuszek CAPRI Najsłynniejszym podróżnikiem, który zawitał na Capri, zachęcony nieziemskim śpiewem syren, jest mityczny Odys. Bywali tu słynni poeci, pisarze, malarze.
Dziś luksusowymi jachtami przypływają hollywoodzkie gwiazdy i mnóstwo zamożnych snobów. Są też przeciętni turyści, sporo młodzieży. Ci ostatni docierają na Capri statkiem z portu w Neapolu lub Pozzuoli. Kiedy przyjechałam tu pierwszy raz, kilkanaście lat temu, zdałam sobie sprawę, że z Żarnowca była tu przede mną jedynie moja słynna sąsiadka – Maria Konopnicka.
Capri nie jest miejscem na każdą kieszeń. Tylko naprawdę bogaci mogą sobie pozwolić na dłuższy pobyt na wyspie. Warto jednak wybrać się tu przynajmniej na jeden dzień. Już sam spacer po eleganckich uliczkach pełnych luksusowych sklepów stanowi czystą przyjemność i przeżycie estetyczne. Koniecznie należy zobaczyć Villa Jovis (willę Jowisza) rzymskiego cesarza Tyberiusza. Jeśli mieli rację Swetoniusz i Tacyt, Tyberiusz dał tu upust swoim najgorszym instynktom. Skazani poddawani byli w jego obecności długim i wymyślnym torturom, a następnie wrzucani do morza, gdzie marynarze dobijali ich wiosłami i ćwiartowali ciała, aby nikt nie uszedł z życiem.
Pozostałości po czasach antycznych, greckich i rzymskich, można tu spotkać na każdym kroku. Nie ma praktycznie kamieniczki, przy budowie której nie zostałyby użyte materiały ze starożytnych budowli. W każdym ogrodzie wypatrzyć można kawałek kolumny lub mozaiki sięgający czasów rzymskich.
To, co urzeka na Capri, to niezwykle piękne pejzaże. Nie sposób nie zobaczyć słynnych skał o nazwie Faraglioni czy bajecznej Lazurowej Groty. Sercem wyspy jest placyk Umberta I, zwany la piazzetta. Zabudowa jest średniowieczna, ale linia architektoniczna wielu kamieniczek nosi ślady wpływów orientalnych. Jest to codzienne miejsce spotkań wszystkich, którzy wypoczywają na Capri. Plac należy do najbardziej malowniczych w Italii. Nawet jeżeli przypłynęliśmy na Capri z kanapką i paczką biszkoptów w plecaku, nie odmawiajmy sobie na la piazzetta filiżanki kawy czy lodów o smaku cytrynowym – to rytuał. Z placyku Umberta I warto wybrać się pieszo dróżką wykutą w skale (via Krupp) na Marina Piccola. Trzeba też zobaczyć Anacapri z uroczym ryneczkiem, piazza Vittoria.

ISCHIA

Oddalona 33 km od Neapolu, znana jest także pod nazwą Zielonej Wyspy. Upodobali ją sobie szczególnie Niemcy, których spotkać tu można w ciągu całego roku.
Klimat jest tu niezwykle łagodny, powietrze balsamiczne, a woda morska przejrzysta i lazurowa. Jeśli ktoś przyjechał przeziębiony – katar i kaszel miną mu po paru godzinach pobytu jak ręką odjął. Gorące źródła, z których Ischia słynie, uśmierzają najprzeróżniejsze dolegliwości. Już w XVI w. niejaki Jasolino pisał, że nie istnieje choroba, której nie leczyłyby tutejsze wody termalne. Wypadają wam rzęsy? Spróbujcie Bagno di Spiaggia Romana. Jesteście niezadowoleni ze swojej karnacji? Bagno di Santa Maria del Popolo sprawi, że będziecie mieli cerę jak płatek róży. Jesteście przygłusi? Bagno d’Ulmitello. Niedowidzicie? Bagno delle Caionche. Na ból głowy, wątroby i nerek najlepsze jest Bagno di Fontana. W bólu zębów pomoże Bagno di Succellaro. Kąpiel w tym ostatnim źródle poskromi też porywczość. Jeśli pomocy wymaga serce, odpowiednie będzie Bagno dell’Oro. Jeśli nie możecie doczekać się potomka, wykąpcie się razem z żoną w Bagno di Citara. Do tej pory robi to wielu Włochów i przyjeżdżających tu turystów, a co gorliwsi nie odkładają poczęcia nawet na po kąpieli.

Czy Jasolino wierzył w to, co zalecał pacjentom? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – chorzy dawali temu wiarę. Stąd przecież wzięła się fortuna i dobrobyt wyspy. Faktem jest, że Ischia może pochwalić się jednym z największych na świecie bogactw źródeł leczniczych. Gorące wody termalne, parujące ciepłem błota, źródła mineralne mają swój początek w wulkanicznej przeszłości wyspy, która narodziła się wraz z wulkanem Epomeo, zwanym też San Nicola. Powstanie Ischii uwiecznił mit o gigancie Tyfeuszu strąconym przez Zeusa w otchłań góry Epomeo. Zakuty w łańcuch olbrzym usiłuje uwolnić się z kajdan, powodując w ten sposób gwałtowne trzęsienia ziemi. Pierwsza nazwa wyspy, Pythaecusa, jest pochodzenia greckiego i oznacza miejsce, w którym Zeus, bóg bogów, ulokował pozbawione honoru plemię małp. Rzymianie nazwali wyspę Arime – tak została opisana w „Iliadzie” Homera i „Eneidzie” Wergiliusza. Nazwę Ischia datuje się dopiero na  VII wiek, a uwiecznił ją w literaturze między innymi Boccaccio w słynnym „Decameronie”.
Ischia dysponuje bogatą infrastrukturą turystyczną, siecią hoteli, restauracji. Dla mniej zamożnych są campingi.

PROCIDA
Mój ulubiony kopciuszek. Najmniejsza i położona najbliżej Neapolu. W porównaniu z Capri i Ischią, obleganymi przez turystów przez siedem miesięcy w roku, to kopciuszek - prawdziwa wyspa rybacka.
Wpływających do portu witają różnobarwne kamieniczki datowane na XVIII  wiek. Tu bierze początek wstążka asfaltu biegnąca przez wysepkę. Tutejsze drogi są tak wąskie, że podczas przejazdu autobusu przechodnie ustawiają się pod ścianą, a co tężsi muszą wciągnąć brzuch. Ciekawostką są też miejscowe środki lokomocji, węższe niż gdzie indziej. Procida, na której umieściła akcję swojej książki pt. „Wyspa Artura” znana włoska pisarka Elsa Morante, stanowi praktycznie jeden wielki ogród pełen pomarańczy, cytryn i kwiatów. Liczne winnice rodzą winogrona nadzwyczajnie słodkie, zaś wino produkowane z nich przez miejscową ludność jest niezwykle orzeźwiające. Procida, spokojna i trochę melancholijna, pozwala zobaczyć proste życie rybaków. A że ceny są tu przyzwoite, można do woli gustować w znakomitej kuchni śródziemnomorskiej. Potrawy są niewyszukane, ale bardzo smaczne. Proponuję spróbować spaghetti z małżami i innymi pachnącymi morzem skorupiakami. Doskonałe są też domowe wypieki.
Wysepkę najlepiej zwiedzać pieszo. Niezapomnianych wrażeń dostarczy widok z Terra Murata, skąd można objąć wzrokiem horyzont, w którym błękit nieba zlewa się z lazurem morza.

No to w drogę – Capri

  • Samolotem: tanimi liniami Sky Europe z Krakowa – od 300 zł w dwie strony, autobusem – ok. 450 zł w dwie strony.

  • Lotnisko międzynarodowe w Neapolu znajduje się 7 km od centrum, z lotniska: autobusem liniowym ANM (Azienda Napoletana Mobilitą) na Plac Garibaldiego (główny dworzec kolejowy), linia 3S, co dziesięć minut, 0,80 euro, lub autobusem wahadłowym Alibus – też w pobliżu dworca kolejowego lub do portu Molo Beverello, co 30 minut; 3 euro; ewentualnie taxi – ok. 25 euro.

  • Promem: połączenia są z Neapolem, Sorrento i między wyspami; bilet z Neapolu na Ischię kosztuje 15 euro, inne połączenia w podobnych cenach.

  • www.skyeurope.com

  • www.gesac.it – lotnisko w Neapolu

  • www.caremar.it – połączenia promowe

„Capri's” – taras z przekonującym  widokiem, Via Roma, 38, Capri,  www.capris.it „AgorĽResto-Wine-Bar”, Via Caprile, 1 Anacapri, www.agora-capri.com Tawerna „O Guarracino”  neapolitańskie pieśni na żywo,  Via Castello 7, Capri
  • Limoncello di Capri – słynny likier cytrynowy.

  • Canfora – ręcznie robione sandały, tradycja sięga 1946 roku.

  • Carthusia Profumi – lokalne perfumy.