Praktycznie każdy, z kim miałem okazję rozmawiać na miejscu miał coś wspólnego z Polską. Starsi – korzenie, bliskich, wspomnienia, młodsi – znajomych, przyjaciół, opowieści swoich rodziców lub dziadków. Nie, nie utrudnia to rozmów, raczej pomaga przełamać pierwszy lód i szybko przejść z tematów politycznych i historycznych do tych dzisiejszych. 

- O Strefie Gazy czy polityce rozmawiamy 10 minut dziennie, przez resztę dnia chcemy cieszyć się życiem – powiedział mi już pierwszego dnia kierowca busa Zhaei. Kiedy wjeżdżaliśmy do miasta od strony lotniska zwrócił mi uwagę na wszechobecne place budowy.

- To las dźwigów – mówi, a wszystko dlatego, że miasto ma ograniczoną powierzchnię, ziemia jest szalenie droga, a ludzi i turystów wciąż przybywa. Codziennie do liczącego około 400 tysięcy stałych mieszkańców Tel Awiwu przyjeżdża prawie milion osób do pracy. Do tego dochodzą jeszcze turyści, których naprawdę jest sporo. Żeby pomieścić ludzkie masy miasto rozwija się w bardzo szybkim tempie. Wzwyż. W centrum widać to doskonale, gdzie rosną kolejne wieżowce, a w nocy obok migoczących lampek na ich krawędziach krajobraz tworzą oświetlone kolorowo niebotyczne dźwigi.

Po mieście można z powodzeniem poruszać się autobusami i taksówkami, trwa też budowa metra. Kiedy będzie gotowe? Lokalne władze obiecują, że w 2 lata, a miejscowi mówią z uśmiechem, że w takim razie trzeba liczyć cztery. Z pewnością bardzo ułatwi komunikację, choć dla osoby, która chce dobrze poznać miasto nie jest niezbędne. Tel Awiw jest bardzo wąski, od zachodu ogranicza go wybrzeże Morza Śródziemnego, od południa starożytny port Jaffa. 

- Widzisz te drzewa? - pyta mnie Zhaei, gdy jedziemy przez centrum – Mniej więcej 90% z nich posadziła ludzka ręka, historia Tel Awiwu jest jak historia Izraela, zbudowana od zera. 

Istnieje kilka sposobów na zwiedzanie Tel Awiwu, wszystko zależy od tego co was najbardziej interesuje. 

1. Ścieżka architektoniczna

Choć miasto jest nowe i stale się zmienia, ma sporo pięknych skarbów, które wcale nie są tak mocno ukryte przed podróżnymi. Na początek polecam zagubić się  w Białym Mieście (Ha-Ir HaLevana). Izrael to kraj stworzony przez imigrantów z różnych zakątków świata i widać to w architekturze: obok domów przypominających styl kolonialny w Ameryce Południowej można trafić na kamienice z elementami art deco.

Zabytkowa kamienica.

Do tego miasto ma około 4 tysięcy konstrukcji zaprojektowanych przez słynną weimarską szkołę budowlaną Bauhaus. To prawdziwe skarby architektury nowoczesnej. Lokalne Centrum Bauhaus organizuje tutaj wycieczki szlakiem tej architektury.

Przykład budynku w stylu Bauhaus.

To jednak nie wszystko. Warto także wybrać się do tak zwanej niemieckiej kolonii o nazwie Sarona. Osiedle zbudowane jeszcze przed II wojną światową przez niemieckich imigrantów dzisiaj kusi kawiarniami, sklepami i... podziemnymi tunelami, które można zwiedzać.