Reklama

Wspinaczka Alexa Honnolda w Tajpej została przesunięta o jeden dzień z powodu opadów deszczu. Mokra fasada budynku, wykonana ze szkła i stali, byłaby zbyt niebezpieczna. Honnold pokonał 508-metrowego kolosa w zaledwie 1 godzinę i 31 minut, znacząco poprawiając czas Alaina Roberta, który w 2004 roku zdobył ten sam budynek – ale przy użyciu lin i w ciągu czterech godzin.

Historyczna wspinaczka w Tajpej

Podczas wspinaczki Honnold wykorzystywał niewielkie występy w kształcie litery „L” jako stopnie i musiał radzić sobie z silnym wiatrem. Najtrudniejszym etapem były 64 środkowe piętra, przypominające odwrócone piramidy z przewieszonymi ścianami.

Na 89. piętrze wspinacz stanął twarzą w twarz z fanami obserwującymi go przez okna, co było dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, w porównaniu do zazwyczaj samotnych wypraw w góry. Po osiągnięciu iglicy na szczycie budynku, Honnold skwitował sukces jednym słowem: „sick”, co można przetłumaczyć jako „sztos”. Później stwierdził, że otrzymane od Netflixa honorarium było „żenująco niskie” w porównaniu do kontraktów zawodowych sportowców.

Wspinaczka Alexa Honnolda na Taipei 101. Fot. CFOTO/Future Publishing/Gettyimages
Wspinaczka Aleksa Honnolda na Taipei 101. Fot. CFOTO/Future Publishing/Gettyimages

Wspinacz, który nie zna strachu

Alex Honnold, urodzony 17 sierpnia 1985 roku w Sacramento, to amerykański wspinacz, którego nazwisko stało się synonimem najbardziej ekstremalnych wyczynów w historii alpinizmu. Światową sławę zdobył w czerwcu 2017 roku, kiedy to jako pierwszy człowiek dokonał przejścia bez żadnej asekuracji legendarnej, 900-metrowej ściany El Capitan w Yosemite.

Wyczyn ten został udokumentowany w nagrodzonym Oscarem filmie „Free Solo”. Honnold jest znany z niezwykłej odporności psychicznej – badania neurologiczne wykazały, że jego ciało migdałowate, czyli część mózgu odpowiedzialna za odczuwanie m.in. strachu, reaguje bardzo słabo na bodźce, które u większości ludzi wywołują panikę.

Poza wspinaczką skalną, Honnold odnosił sukcesy w alpinizmie, zdobywając nagrodę Piolet d’Or za trawers pasma Fitz Roy w Patagonii wraz z Tommym Caldwellem, oraz w boulderingu. Przez ponad 10 lat prowadził ascetyczne życie: mieszkał w furgonetce, aby móc być zawsze blisko gór i dobrych warunków pogodowych.

Jest również filantropem; założył Honnold Foundation, na którą przekazuje jedną trzecią swoich dochodów, wspierając projekty związane z energią słoneczną w ubogich regionach świata. Zdobycie Taipei 101 jest jego najbardziej spektakularnym osiągnięciem w dziedzinie „builderingu”, czyli wspinaczki na obiekty miejskie.

Taipei 101: architektoniczne arcydzieło

Budynek Taipei 101, położony w stolicy Tajwanu, to architektoniczne arcydzieło o wysokości 508 metrów, które w latach 2004–2009 oficjalnie dzierżyło tytuł najwyższego budynku świata. Jego charakterystyczna sylwetka, zaprojektowana przez C.Y. Lee i C.P. Wanga, nawiązuje do łodygi bambusa, co w kulturze azjatyckiej symbolizuje trwałość i nieustanny wzrost.

Budynek ma 101 pięter naziemnych podzielonych na osiem segmentów (liczbę kojarzoną z pomyślnością), a jego elewacja ozdobiona jest tradycyjnymi motywami, takimi jak monety i talizmany ruyi. Taipei 101 znajduje się w strefie aktywności sejsmicznej i częstych tajfunów, dlatego wyposażono go w niezwykłe zabezpieczenie: gigantyczny, 660-tonowy stalowy balast w kształcie kuli, zawieszony między 88. a 92. piętrem, który redukuje kołysanie o 40%.

Budynek posiada również certyfikat LEED Platinum, co czyni go jednym z najbardziej ekologicznych i energooszczędnych drapaczy chmur na świecie. Ma też jedne z najszybszych wind na świecie, zdolne wyjechać na 89. piętro w zaledwie 37 sekund, z prędkością przekraczającą 60 km/godz.

Źródła: Associated Press, BBC, CNN

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Dziennikarka „National Geographic Traveler" i „Kaleidoscope". Przez wiele lat również fotoedytorka w agencjach fotograficznych i magazynach. W National-Geographic.pl pisze przede wszystkim o przyrodzie. Lubi podróże po nieoczywistych miejscach, mięso i wino.
Reklama
Reklama
Reklama