Bębny są doskonałym sposobem na poznanie nowych ludzi, ponieważ "bębniarze” to naród wyjątkowo otwarty

Równy rytm człowiek może odnaleźć w sobie – „grają” w nas bijące serce i krew pulsująca w żyłach. Do tego dochodzą miarowe kroki i inne czynności, które zwykle wykonujemy równo i w określonym tempie. Nasze ciało samo dąży do harmonii – do uzyskania „doskonałego rytmu”. Tak też dzieje się w tańcu albo podczas grania na bębnach – ciało naturalnie odnajduje ten rytm i podkreśla go w ruchu.
Od tysiącleci ludzie grają na instrumentach perkusyjnych w różnych zakątkach świata, co pozwala przypuszczać, że bębnienie mamy we krwi.
Uderzać można dłonią, palcami albo pałeczkami. Od początku starajmy się używać obu rąk – naprzemiennie, aby wdrożyć je do współpracy. Prawa… Lewa... Prawa... Lewa...
Raz połknięty bębniarski bakcyl da się rozwijać na wiele sposobów – instrument wcale nie jest do tego potrzebny! Można zacząć grać na tym, co zawsze mamy „pod ręką”, czyli na własnym brzuchu, kolanach albo udach. Warto też przetestować biurko, drewniane lub plastikowe przedmioty oraz pudełka i puszki różnej wielkości. Wiele rzeczy codziennego użytku wydaje z siebie całkiem przyzwoite dźwięki. Ważne jednak, by instrument był przyjemny w dotyku, a my, grając na nim, nie zadawali sobie bólu.
Kiedy będziemy po raz pierwszy wystukiwać rytm na garnkach lub stole, pamiętajmy, że każde uderzenie musi być wykonane z tą samą siłą – tylko wtedy dźwięki będą do siebie podobne. Można grać z ulubioną muzyką, tykaniem zegara lub metronomem (specjalne urządzenie wyznaczające  rytm, do kupienia w sklepach muzycznych). Lepiej grać wolno, bo wtedy mamy czas na wycofanie znad instrumentu jednej ręki i zrobienie miejsca dla drugiej. Ponadto uczymy się precyzji i dyscypliny.
Szukamy ładnych dźwięków: głębokiego i niskiego tonu środka bębna oraz wysokich, ostrych tonów wydobywanych na jego krawędziach. Warto przy tym liczyć: raz (i) dwa (i) trzy (i) cztery (i)... tak dalej – aż do momentu, kiedy ręce zaczną „same grać”. Z czasem powinniśmy zacząć akcentować któreś z uderzeń, np. na raz. Możemy także stopniowo przyspieszać – pamiętając jednak, by nie zatracić precyzji, forsując zbyt szybkie tempo.
Metrum na 4/4 (kiedy liczymy do czterech), a także na 3/4 (walczyk) są dla człowieka najbardziej naturalne. Ale równie dobrze możemy liczyć do pięciu albo siedmiu. Na początku nieparzyste rytmy zwykle wydają się trudniejsze, ale mają tę zaletę, że bardziej się „bujają”. Grając dłońmi, trzeba szczególnie uważać, żeby nie uderzać nadgarstkami o krawędź bębna. Wiele początkujących osób przekonało się, czym się to kończy – dłonie puchną i naprawdę mogą zepsuć nam zabawę, a przede wszystkim uniemożliwić granie na dłuższy czas. Przy bębnieniu powinno się skupić uwagę na pracy nadgarstków, natomiast ramiona i przedramiona rozluźnić i wykonywać nimi minimalny ruch. Ten, kto macha rękami niczym wiatrak, może i prezentuje się efektownie – „profesjonalnie” i „dziko” – ale traci zbyt dużo energii i czasu, żeby... trafić w bęben.



Ćwiczmy więc nadgarstki i korzystajmy z każdej wakacyjnej okazji, żeby doskonalić grę w zespole. Jeśli już obudzimy w sobie potrzebę grania na bębnie, pora zaopatrzyć się we własny instrument.
Na początek warto się rozejrzeć, czy u znajomych warstwa kurzu nie pokrywa aby jakiejś egzotycznej „pamiątki z podróży”. Jeśli nic takiego nie znajdziemy, trzeba poszukać porządnego i niedrogiego bębenka. Najlepiej zwrócić się do ludzi, którzy uczą grać i sami robią bębny, ponieważ te same instrumenty sprzedawane w sklepach potrafią być nawet dwukrotnie droższe. Poza tym mogą okazać się bębnami-meblami – będą ładnie wyglądały, ale mogą nie nadawać się do grania.
Rodzaje bębnów można wymieniać bardzo długo – różnią się przede wszystkim kształtem (i przez to techniką gry) oraz materiałem, z którego powstały (najczęściej z drewna, gliny albo metalu). Membrany mogą być skórzane albo wykonane ze sztucznego tworzywa. Ale zdarzają się również bębny bez membrany (z gliny albo blaszanych beczek po oleju), ale także dwustronne – z dwiema membranami.
I jeszcze ostatnia, ale najważniejsza uwaga. Instrument, który zamierzamy kupić, musi do nas „zagadać” – powinniśmy poczuć, że właśnie na tym bębnie chcemy grać. INFO - BĘBNY
- Warsztaty w Kozłówce (woj. lubelskie), 13–15 sierpnia oraz 16–18 sierpnia, koszt 300 zł, w tym posiłki i nocleg na sianie, w tipi lub na kwaterze  (30–35 zł za dobę). Tomasz Kozdraj, tel. 0 669 298709.
www.bebnywarsztaty.pl
- Bębniarski kurs w Górach Kaczawskich, organizowany jest w dniach 13–16 sierpnia, 20–23 sierpnia oraz 27–30 sierpnia. Koszt – 200 zł, uczestnicy nocują w namiotach. Kontakt: Sikor, tel. 0 607 574 022.
- Zamek w Malborku – Etnofestiwal 2007, w dniach 20–26 sierpnia. Szczegóły na stronie: www.djembe.pl
- Bielawa (ok. 70 km od Wrocławia) – Reggae Dub Festiwal, termin 23–25 sierpnia. Dzień przed rozpoczęciem festiwalu tradycyjnie występują razem wszyscy obecni na nim bębniarze.
- Informacje o warsztatach i kursach, które odbywają się w ciągu całego roku w Polsce, można znaleźć w wortalu bębniarskim www.djembe.pl oraz na stronie www.citybumbum.pl (szkoła nauki gry na zachodnioafrykańskich bębnach djembe i dunun). WARSZTATY FOTO
O tym jak trudno sfotografować ptaka w locie, zrobić ciekawy portret ukochanej osoby lub po prostu dobre zdjęcie na wakacjach przekonał się chyba każdy, kto kiedykolwiek trzymał w ręku aparat. Co prawda odkąd pojawiły się aparaty cyfrowe, nie trzeba już wydawać fortuny na materiały fotograficzne i ich wywoływanie, za to musimy nauczyć się kilku tricków, dzięki którym nasze zdjęcia nabiorą kolorów i głębi. Można je poznać samemu, jednak najlepiej wziąć udział w profesjonalnych warsztatach. Warto uczyć się od najlepszych, np u Tomasza Tomaszewskiego fotografa National Geographic i konsultanta polskiej edycji magazynu, który od roku prowadzi zajęcia zarówno dla początkujących, jak i przyszłych fotoreporterów. Można dowiedzieć się na nich, jak sfotografować pejzaż, zrobić fotoreportaż z wydarzenia ulicznego czy portret. Oprócz zajęć w terenie, kursanci prowadzą ożywione dyskusje, rozwiewają swoje wątpliwości, doskonalą warsztat, z pokorą słuchają słów krytyki jak też pochwał. Dodatkowo poznają sposoby komputerowej obróbki zdjęć i opanowują umiejętność drukowania własnych odbitek.