Reklama

Na rynku pojawia się coraz więcej zabawek dla dzieci wykorzystujących możliwości generowania mowy oparte na modelach językowych. To już dawno nie są pluszaczki, które po naciśnięciu łapki nagrywają usłyszane słowa i powtarzają je. Robotyczne zabawki napędzane sztuczną inteligencją potrafią się odpowiednio poruszać i aktywnie rozmawiać z najmłodszymi, co jest podstawą budowania relacji.

Człekopodobna SI z interakcją emocjonalną

Zabawki wyposażone w SI są szeroko dostępne u sprzedawców, takich jak Little Learners. Obejmują misie, szczeniaki i roboty, które rozmawiają z dziećmi za pomocą ChatGPT. Firma FoloToy oferuje zabawki w kształcie pandy, słonecznika i kaktusa, które mogą współpracować z różnymi modelami językowymi, w tym od OpenAI, Google i Baidu. Firmy takie jak Miko oferują roboty obiecujące „odpowiednie dla wieku, moderowane rozmowy SI” dla dzieci, nie ujawniając jednak, kto stworzył model SI, i twierdzą, że sprzedały już 700 tys. egzemplarzy. Firma Luka oferuje sowę z „człekopodobną SI z interakcją emocjonalną”.

Czy tak wczesne wprowadzanie dzieci w środowisko generatywnej SI jest po prostu znakiem czasów i rozwoju technologicznego? A może to, co wygląda na zabawę nowymi technologiami jest nieprzemyślanym podążaniem za nowościami?

Opóźnienie jako funkcja treningowa

Dzieciństwo jest buforem czasowym, który ewolucja wytworzyła, by kultura mogła nadrobić dystans wobec biologii – komentuje dr Ada Florentyna Pawlak, antropolożka technologii, prawniczka i historyczka sztuki, wykładowczyni akademicka. Specjalizuje się w obszarze społecznych implikacji sztucznej inteligencji i transhumanizmu. Naukowo interesuje się relacjami pokolenia Z i pokolenia Alfa ze sztuczną inteligencją. Bada też, jak rozwój technologicznych narzędzi wpływa na wyobrażenia społeczne.

Jak wyjaśnia ekspertka, to właśnie w tym buforze dziecko doświadcza świata nie jako pola walki o przetrwanie, lecz jako przestrzeni znaczeń, relacji i oczekiwań. – Jednym z kluczowych elementów tego procesu jest długa ekspozycja na opóźnienie. Dziecko przez lata doświadcza, że potrzeby nie są zaspokajane natychmiast, że dostęp do narzędzi, ról i praw jest stopniowy, a wiele rzeczy przychodzi „później” lub „nigdy”. Ta ekspozycja nie jest przypadkowa. Opóźnienie pełni funkcję treningową. Uczy, że świat nie jest prostą reakcją na impuls, lecz złożonym systemem, który działa według własnych rytmów. Bez tego doświadczenia niemożliwe byłoby wykształcenie zdolności do planowania, przewidywania i samoregulacji. Rozwój zabawek konwersacyjnych opartych na sztucznej inteligencji stanowi jedno z najbardziej znaczących przesunięć w ekologii dzieciństwa od czasu pojawienia się ekranów dotykowych – przekonuje dr Pawlak.

Dodaje, że w przeciwieństwie do tradycyjnych zabawek, które są projekcyjnymi „nośnikami wyobraźni”, zabawki SI wprowadzają quasi-podmiotowego partnera interakcji. A to fundamentalnie zmienia strukturę doświadczenia dziecka.

Mój przyjaciel chat

Wielu naukowców przygląda się tematowi, jednak wciąż jest za mało danych, by móc wysnuć bardziej jednoznaczne wnioski. Niektórzy podkreślają, że zabawki wykorzystujące sztuczną inteligencję wykazują niepokojący brak rozumienia emocji. W najnowszym badaniu realizowanym przez ekspertów z Uniwersytetu Cambridge, naukowcy zaobserwowali nawet sytuację, w której 5-letnie dziecko powiedziało do takiej zabawki „kocham cię”, na co ta odpowiedziała: „Przyjazne przypomnienie: proszę upewnić się, że interakcje są zgodne z obowiązującymi wytycznymi. Daj mi znać, jak chcesz kontynuować.” Nie oznacza to jednak, że powinny one całkowicie zniknąć z dziecięcych pokoi.

– Najważniejszą luką badawczą pozostaje brak długoterminowych badań podłużnych, które pozwoliłyby ocenić, czy dzieci wychowywane w otoczeniu konwersacyjnych SI rozwijają inne style myślenia niż poprzednie pokolenia. Obecne dane sugerują, że taka transformacja jest nie tylko możliwa, ale już się zaczyna. Obserwujemy eksplozję systemów określanych jako „companion AI” projektowanych tak, by tworzyć trwałe, emocjonalne relacje z użytkownikami. To nie jest już interfejs. To symulowany partner. Systemy takie jak Replika czy eksperymentalne aplikacje AR typu „Livia” zostały zaprojektowane tak, by rozwijać długoterminową pamięć relacyjną i emocjonalne dopasowanie do użytkownika. Dzieci bardzo szybko tworzą więzi paraspołeczne z systemami konwersacyjnymi. Użytkownicy już po kilku tygodniach zaczynają traktować neutralnego chatbota jako „swojego” partnera relacyjnego, przypisując mu intencjonalność i stabilną tożsamość – komentuje dr Ada Florentyna Pawlak.

Naśladowanie życia

Dotarliśmy do punktu zwrotnego. Po raz pierwszy w dziejach dzieci nawiązują kontakt z systemami, które naśladują intencje, emocje i wiedzę, a jednocześnie nie odpowiadają za konsekwencje tych interakcji. To właśnie ta nierównowaga – relacja pozbawiona odpowiedzialności – sprawia, że jej regulowanie jest tak skomplikowane.

– Pytanie brzmi: kto ma prawo kształtować doświadczenie relacji w najwcześniejszych latach życia człowieka? Jeśli pozwolimy, aby robiły to algorytmy, to pytanie o regulację stanie się wtórne. Zasadne będzie pytanie o to, czy społeczeństwo, które oddaje swoje dzieci systemom niezdolnym do odpowiedzialności jest jeszcze w stanie reprodukować własne wartości. W tradycyjnych społeczeństwach relacja była zawsze związana z ryzykiem i zobowiązaniem. Tutaj mamy relację bez ryzyka dla drugiej strony i bez odpowiedzialności po stronie systemu – tłumaczy antropolożka.

Z jednej strony raport UNICEF „Policy Guidance on AI for Children” wskazuje, że dzieci są szczególnie podatne na manipulację ze strony systemów SI, ponieważ mają ograniczoną zdolność krytycznej oceny oraz skłonność do antropomorfizacji technologii. Jednak z drugiej badania wskazują, że SI może wzmacniać relacje, jeśli jest projektowana jako ich uzupełnienie, a nie substytut. – Problem zaczyna się wtedy, gdy ekonomia uwagi i modeli biznesowych premiuje uzależnienie, a nie relacyjność. Dzieci wychowywane przez sztuczną inteligencję nie są po prostu „kolejnym pokoleniem cyfrowym”. Mogą być pierwszym pokoleniem postspołecznym – podsumowuje ekspertka.

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.
Reklama
Reklama
Reklama