Reklama

Wizja zamiany dwutlenku węgla w płynne paliwo była prawdziwym kamieniem filozoficznym naszych czasów. Chociaż chemia znała teoretyczne sposoby na taką transformację, procesy te były zbyt drogie, skomplikowane i energochłonne, by mogły być czymś więcej, niż tylko ciekawostką. Koreański zespół pod kierownictwem dr. Jeong-Rang Kima zdołał jednak uprościć tę drogę, eliminując najbardziej kosztowne etapy.

Koreańczycy znaleźli drogę na skróty

Tradycyjne metody konwersji CO2 w węglowodory przypominają podróż z przesiadkami. Najpierw należy zmusić chemicznie stabilny dwutlenek węgla do przemiany w tlenek węgla (CO) w temperaturach przekraczających 800°C. Dopiero w drugim kroku, poprzez tzw. syntezę Fischera-Tropscha, uzyskuje się paliwo.

Przełom Koreańczyków polega na bezpośrednim uwodornieniu CO2. Dzięki nowatorskiemu systemowi katalizatorów reakcja zachodzi w jednym reaktorze, w znacznie łagodniejszych warunkach: temperaturze 270–330°C i pod ciśnieniem 10–30 barów.

– To technologia, która skraca proces, obniża koszty i sprawia, że instalacja staje się bardziej mobilna – wyjaśniają autorzy badań opublikowanych w prestiżowym czasopiśmie „ACS Sustainable Chemistry & Engineering”

Koreański reaktor przetwarzający CO2 w benzynę
Urządzenie stworzone przez koreańskich inżynierów wygląda niepozornie, ale może być przyszłością rynku paliwowego. fot. Korea Research Institute of Chemical Technology (KRICT)

Trzy kanistry nadziei dziennie

Obecna wydajność instalacji pilotażowej to 50 kilogramów płynnych węglowodorów na dobę. To mniej więcej tyle, ile potrzeba, by napełnić trzy 20-litrowe kanistry. Choć w skali globalnej to kropla w morzu, dla inżynierów to dowód na skalowalność ich pomysłu. Jeszcze dwa lata temu ich system produkował zaledwie 5 kilogramów paliwa dużo większym kosztem.

Wydajność syntezy wynosi obecnie około 50%, co przy uwzględnieniu recyklingu nieprzereagowanych gazów czyni proces wysoce efektywnym. Co ważne, produktem końcowym jest nie tylko benzyna, ale i nafta, która stanowi kluczowy surowiec dla przemysłu petrochemicznego.

Odpowiedź na niepokoje na globalnym rynku paliwowym

Projekt ma wymiar nie tylko ekologiczny, ale przede wszystkim strategiczny. Wszyscy niepokoimy się wydarzeniami w cieśninie Ormuz (bezpośrednio wpływają one na sytuację nawet na polskich stacjach benzynowych) i zakłóceniach w dostawach ropy, a technologia pozwalająca produkować własne paliwo z dymu z elektrowni wygląda jak potencjalny przyszły fundament bezpieczeństwa energetycznego. Korea, niemal całkowicie zależna od importu węglowodorów, widzi w tym szansę na suwerenność.

Co dalej? Celem jest 100 000 ton rocznie

Sukces projektu pilotażowego, realizowanego we współpracy z gigantami takimi jak GS Engineering & Construction oraz Hanwha TotalEnergies, otwiera drzwi do komercjalizacji. Kolejnym etapem jest zaprojektowanie instalacji zdolnej produkować ponad 100 000 ton paliwa rocznie.

Jeśli połączymy tę technologię z „zielonym wodorem” (wytwarzanym dzięki energii ze słońca lub wiatru), otrzymamy system Power-to-Liquids (PtL). W takim układzie paliwo staje się neutralne węglowo – podczas spalania w silniku emituje tylko tyle CO2, ile wcześniej pobrano z komina fabryki do jego produkcji.

Źródło: ACS Sustainable Chemistry & Engineering

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...