Zagadka małych rączek tyranozaura rozwiązana. Morderczy zgryz to odpowiedź
Widok potężnego tyranozaura z miniaturowymi łapkami od lat intryguje badaczy. Nowe analizy wskazują, że te nietypowe i, zdawałoby się, zachwiane proporcje nie były dziełem przypadku, lecz efektem ewolucyjnej strategii. O co w niej chodziło?

Jest to jeden z najbardziej przerażających gatunków zwierząt, jaki kiedykolwiek chodził po powierzchni ziemi. W oryginalnym filmie „Park Jurajski” z 1993 roku samica tyranozaura ucieka z zagrody po awarii zasilania. I sieje wokół siebie spustoszenie – pożera i rani ludzi.
Jednak Tyrannosaurus rex posiadał detal, który wzbudza śmiech i politowanie. Chodzi o malutkie przednie łapki. Problem ten dotyczył jednak znacznie większej liczby gatunków dinozaurów z podrzędu teropodów.
– Inne gigantyczne dinozaury z grupy teropodów również wyewoluowały stosunkowo małe kończyny przednie. Karnotaur miał wręcz komicznie małe ramiona, jeszcze mniejsze niż T. rex – mówi Charlie Roger Scherer z University College London, który wraz z zespołem z Uniwersytetu w Cambridge postanowił sprawdzić, co było tego przyczyną. Wnioski opublikowali na łamach czasopisma „Proceedings of the Royal Society B”.
Skąd się wzięły małe rączki?
Badanie naukowców objęło analizę danych 82 gatunków teropodów, w tym tyranozaurów. Kluczowym elementem analizy było opracowanie nowej metody pomiaru „solidności” czaszki, opartej na sile zgryzu, jej wymiarach oraz gęstości połączeń kostnych.
Badacze odkryli, że skracanie kończyn było silniej powiązane z rozwojem potężnych głów i szczęk niż z ogólnym wzrostem masy ciała. Badacze doszli do wniosku, że ewolucja faworyzowała czaszkę jako główne narzędzie ataku na gigantyczną zdobycz, co uczyniło ramiona nieprzydatnymi.
– Te przystosowania ewolucyjne często pojawiały się na obszarach, gdzie żyły gigantyczne ofiary. Próba szarpania i chwytania pazurami 30-metrowego zauropoda nie jest najlepszym rozwiązaniem. Atakowanie i przytrzymywanie ofiary za pomocą szczęk mogło być znacznie skuteczniejsze – dodaje Scherer. Zjawisko to, oparte na zasadzie „używaj albo trać”, zachodziło niezależnie w pięciu grupach dinozaurów, choć procesy skracania kości różniły się u poszczególnych gatunków.
Masywna czaszka zamiast wielkich łap
Badanie wykazało, że krótkie ramiona nie były jedynie efektem ubocznym zwiększania masy całego ciała drapieżnika. Korelacja między solidnością czaszki a redukcją kończyn okazała się znacznie silniejsza niż związek z ogólnymi gabarytami zwierzęcia.
Dowodem na to jest Majungasaurus – drapieżnik z Madagaskaru, który mimo stosunkowo niewielkiej wagi (zaledwie 1,6 tony, czyli ułamek masy T. rexa) posiadał bardzo solidnie zbudowaną głowę i wyjątkowo krótkie łapy. Potwierdza to, że ewolucja faworyzowała „twardogłowe” drapieżne dinozaury kosztem ich sprawności manualnej.
Różne drogi do tego samego celu
Zjawisko skracania kończyn wystąpiło niezależnie w pięciu różnych grupach teropodów, m.in. u tyranozaurów, abelizaurów i karcharodontozaurów. Co ciekawe, proces ten przebiegał u nich w nieco odmienny sposób. U abelizaurów najbardziej skracały się dłonie i przedramiona, podczas gdy u tyranozaurów cała kończyna zmniejszała się proporcjonalnie.
Oznacza to, że ewolucja znalazła różne drogi rozwojowe, by osiągnąć ten sam optymalny rezultat: stworzenie wyspecjalizowanej maszyny do zabijania, która całą swoją siłę oparła o morderczy uścisk szczęk.
Źródło: Proceedings of the Royal Society B
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.

