Reklama

Szacuje się, że na Ziemi może żyć nawet 30 milionów wciąż nieodkrytych i nieopisanych gatunków owadów (dotychczas sklasyfikowaliśmy zaledwie około 1 miliona). Dopóki jednak nie wiemy o ich istnieniu, dopóty nie możemy ich skutecznie chronić (przed nami samymi). Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside (UCR) na łamach czasopisma naukowego „Insect Systematics and Evolution” opisali kilkanaście nowych gatunków roślinożernych pluskwiaków z Australii, a część z nich zyskała nazwy będące bezpośrednim hołdem dla wokalistki Taylor Swift i jej twórczości. Chcą przez to zwrócić uwagę na problem ginących owadów.

Złote włosy i bordowa szminka

Zespół pod kierownictwem entomolożki Sarah Schroeder przeanalizował blisko 600 zasuszonych okazów. Zidentyfikowano w nich zupełnie nowy rodzaj owadów, który ochrzczono mianem Swiftiephylus (to połączenie określenia „Swiftie”, oznaczającego fanów artystki, z końcówką „phylus” typową dla tej grupy owadów). Wyróżniono w nim cztery unikatowe gatunki: S. taylorae, S. amator (od albumu „Lover”), S. intrepidus („Fearless”) oraz S. poetorum („The Tortured Poets Department”).

Skąd pomysł na tak nietypowe nazewnictwo? Badaczy zainspirował wygląd owadów. Mają one bladożółte ciała z bardzo wyraźnymi, czerwonymi akcentami.

– Kultowy wygląd Taylor Swift to jej blond włosy i czerwone usta. Te owady są bladożółte z czerwonymi akcentami na całym ciele – wyjaśnia główna autorka badań, Sarah Schroeder. – W samej publikacji wprost nazywam je „blondynami”.

owady Taylor Swift
„Blond” owady nazwane na cześć Taylor Swift są prawdziwym ewenementem. Fot. Insect Systematics & Evolution (2026)

Perfekcyjny kamuflaż i ochrona przyrody

Możemy jednak bezpiecznie założyć, że owady nie przybrały swojego umaszczenia na cześć amerykańskiej piosenkarki. Ich ubarwienie ma bardziej praktyczne zastosowanie.

Czerwono-kremowe barwy stanowią dla pluskwiaków kamuflaż przed drapieżnikami. Owady te należą do rodziny tasznikowatych i przystosowały się do życia na rzewniach – charakterystycznych australijskich drzewach, które w okresie kwitnienia pokrywają się rdzawymi, czerwono-pomarańczowymi kwiatostanami, a owady chcą się do nich upodobnić. Nowo odkryte insekty są całkowicie niegroźne dla ludzi i nie wyrządzają krzywdy swoim roślinom-gospodarzom.

Ale czemu akurat Taylor Swift?

Choć nazywanie nowych organizmów na cześć celebrytów wciąż budzi w środowisku akademickim kontrowersje, badacze z UCR celowo wykorzystali sławę artystki. Jak tłumaczy Schroeder, nadanie owadom imienia ikony popkultury to przemyślana strategia, by nagłośnić problem spadku bioróżnorodności.

Taksonomia to kamień węgielny ochrony przyrody – podkreśla badaczka. – Jeśli nie opiszemy nowych gatunków, nie będziemy w ogóle wiedzieć o ich istnieniu, a co za tym idzie, nie będziemy mogli ich chronić. Uhonorowanie Taylor w ten sposób ma na celu zwrócenie uwagi na całą tę wciąż nieodkrytą różnorodność.

Cóż, zadziałało. W końcu to czytasz!

Źródło: Insect Systematics & Evolution

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...