Reklama

Przez pierwsze dwie dekady badań afrykańskie Ngogo uchodziło za model społecznej „plastyczności” typowej dla szympansów. Zwierzęta tworzyły zmienne podgrupy i swobodnie przemieszczały się między nimi, utrzymując relacje w skali całej wspólnoty. Ten układ – znany jako dynamika fission–fusion – pozwala łączyć współpracę z elastycznością. Jednego dnia osobniki rozchodzą się do „zajęć w podgrupach”, następnego znów spotykają. Społeczność z Ngogo została przedstawiona m.in. w serialu dokumentalnym Netfliksa „Chimp Empire” (Imperium szympansów) .

Około 2015 r. obserwatorzy zaczęli jednak dostrzegać coś, co w tak dużej, dzikiej społeczności jest sygnałem alarmowym: rosnącą polaryzację. Dwa zgrupowania szympansów, określane później jako „zachodnie” i „centralne”, coraz częściej się mijały i unikały kontaktu. Zmiana zbiegała się z przetasowaniami w hierarchii dominacji. Pojawiła się rok po śmierci kilku dorosłych samców, którzy mogli pełnić rolę „łączników” spajających rozległą strukturę społeczną.

Rozłam prowadzi do wojny domowej

Do 2018 r. podział był już pełny i trwały: szympansy funkcjonowały jako dwie odrębne grupy, zajmujące osobne terytoria. W tym momencie historia przestaje dotyczyć wyłącznie reorganizacji życia społecznego, a zaczyna opowiadać o cenie, jaką płacą zwierzęta, gdy dawni partnerzy stają się rywalami.

Stado przed podziałem na dwie grupy
Stado przed podziałem na dwie grupy / fot. Aaron Sandel

W latach 2018–2024 badacze odnotowali lub – na podstawie mocnych przesłanek terenowych – wnioskowali z wysoką pewnością o serii skoordynowanych ataków. W bilansie znalazło się siedem napaści na dorosłych samców oraz 17 ataków na niemowlęta. Dawni przyjaciele, którzy w czasie wcześniejszych obserwacji trzymali się za ręce, teraz rzucili się sobie do gardeł. Jeden z ataków można zobaczyć na filmie nagranym przez badaczy.

– Szczególnie uderzające jest to, że szympansy zabijały byłych członków własnej grupy – mówi Aaron Sandel, profesor antropologii na Uniwersytecie Teksańskim w Austin i główny autor badania. – Nowe tożsamości grupowe okazały się silniejsze niż relacje oparte na współpracy, które istniały od lat.

Od 2021 r. dzieciobójstwo miało pojawiać się częściej; w opisie badań mowa o kilku zgonach rocznie. Zespół podkreśla, że rzeczywista skala przemocy mogła być większa, bo część osobników znikała bez jednoznacznego wyjaśnienia. Cała sytuacja może zostać porównana do wojny domowej między ludźmi, choć badacze dystansują się wobec takiego określenia.

Co to odkrycie mówi o naturze konfliktu?

Trwałe rozłamy wśród szympansów są wyjątkowo rzadkie. Szacunki oparte na danych genetycznych sugerują, że takie zdarzenia mogą zachodzić mniej więcej raz na 500 lat. W tym kontekście Ngogo staje się czymś więcej niż głośną obserwacją: to rzadkie wgląd w proces, który zwykle umyka badaczom.

Wcześniej opisywano przypadek wojny szympansów z lat 70. w Gombe w Tanzanii. Jednak do dziś towarzyszą mu spory, m.in. z powodu dokarmiania tamtejszych szympansów przez ludzi. W Ngogo zwierzęta nie były dokarmiane, a obraz zmian powstał dzięki długiemu, niemal trzydziestoletniemu ciągowi obserwacji i danych zbieranych przez duży zespół terenowy.

Autorzy pracy, opublikowanej w prestiżowym czasopiśmie „Science”, zwracają uwagę na jeszcze jeden wymiar. Przemoc była wymierzona nie w „obcych”, lecz w byłych członków tej samej społeczności. To dlatego wynik odbił się szerokim echem w dyskusjach o źródłach konfliktów. Badacze widzą w nim wyzwanie dla poglądu, że zbiorowa przemoc u ludzi musi być napędzana przede wszystkim przez kulturowe „znaczniki” tożsamości, takie jak etniczność czy religia. W przypadku szympansów do polaryzacji i śmiertelnych starć wystarczyły zmienione relacje i lokalna rywalizacja.

Sytuacja z Ngogo przypomina, jak krucha bywa równowaga w złożonych społecznościach – i jak wiele mówi o niej cierpliwa, wieloletnia praca w terenie. Im dokładniej rozumiemy mechanizmy dzielące grupy, tym lepiej potrafimy rozpoznawać moment, w którym współistnienie zaczyna się niepostrzeżenie rozpadać. – Możemy mieć sposób na zmniejszenie konfliktów społecznych w naszym życiu osobistym. Jak podsumowuje nasza praca, to właśnie w drobnych, codziennych aktach pojednania i ponownego spotkania między jednostkami możemy znaleźć szansę na pokój – podkreśla prof. Sandel.

Źródło: Science

Reklama
Reklama
Reklama