Reklama

Najnowsze badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Science” dostarcza mocnych dowodów na poparcie jednej z najbardziej fascynujących teorii dotyczącej kanionu – hipotezy „przelania się jeziora” (ang. lake spillover). Według autorów, system rzeki Kolorado nie żłobił Wielkiego Kanionu powoli przez dziesiątki milionów lat. Stało się to w wyniku gwałtownego zdarzenia geologicznego.

Jezioro Bidahochi – zbiornik, który stworzył kanion

Zgodnie z wynikami badań, około 6,6 miliona lat temu rzeka Kolorado (w swojej wczesnej formie) wpłynęła do basenu w północnej Arizonie, tworząc tam gigantyczny akwen zwany jeziorem Bidahochi (znanym również jako jezioro Hopi). Przez setki tysięcy lat rzeka systematycznie wypełniała to zagłębienie, aż poziom wody stał się tak wysoki, że przelał się przez formację geologiczną znaną jako Łuk Kaibab. Woda, która gwałtownie ruszyła na zachód, zaczęła szybko żłobić dzisiejsze koryto rzeki, wycinając w krajobrazie monumentalne ściany Wielkiego Kanionu.

Geologiczne odciski palców

Jak naukowcy zdołali odtworzyć wydarzenia sprzed milionów lat? Posłużyli się metodami niemal detektywistycznymi, pobierając 19 próbek piaskowca z obszaru Bidahochi Basin. Wewnątrz nich odnaleźli tysiące kryształów cyrkonu, które są niezwykle trwałe i działają jak „odcisk palca” rzeki. Dzięki technice mierzącej rozpad promieniotwórczy uranu do ołowiu, badacze mogli precyzyjnie określić wiek i pochodzenie tych drobinek.

Analiza wykazała, że cyrkony z basenu Bidahochi idealnie pasują do osadów niesionych przez rzekę Kolorado w tamtym okresie. Dodatkowymi dowodami były gwałtowana akumulacja osadów w basenie, stosunki izotopów strontu w węglanach oraz obecność skamieniałych ryb typowych dla systemów rzecznych.

Rozwiązanie zagadki „zaginionego czasu”

To odkrycie pozwala wreszcie wypełnić 5-milionową lat lukę w historii rzeki, która od dawna intrygowała geologów. Dotychczasowa oś czasu była niespójna: wiedzieliśmy, że rzeka Kolorado istniała już 11 milionów lat temu (na terenie dzisiejszego stanu Kolorado), ale jej ślady na wylocie z Wielkiego Kanionu pojawiają się dopiero 5,6 miliona lat temu. Pytanie brzmiało: gdzie podziewała się woda przez te kilka milionów lat?

Nowa hipoteza wskazuje, że rzeka nie „zniknęła”, lecz około 6,6 miliona lat temu wpłynęła do ogromnego naturalnego zagłębienia, tworząc jezioro Bidahochi. Przez kolejne tysiąclecia rzeka systematycznie wypełniała ten gigantyczny zbiornik, aż w końcu – po osiągnięciu poziomu krytycznego – nastąpił gwałtowny przelew.

Czy nauka jest zgodna?

Mimo mocnych dowodów, środowisko geologiczne pozostaje ostrożne. Prof. Rebecca Flowers z University of Colorado Boulder zauważa, że choć teoria „przelania” świetnie pasuje do danych, nie wyklucza ona całkowicie innych procesów, takich jak erozja wsteczna czy przepływ wód gruntowych, które mogły pomagać w kształtowaniu terenu. Prof. Karl Karlstrom z University of New Mexico dodaje, że kluczowe szczegóły tej hipotezy wciąż wymagają dalszych testów. Według niego jest trochę „zbyt wygodna”.

Ciekawostka: w Wielkim Kanionie pływały „zębate robaki”

Choć kanion kojarzy nam się z suchą skałą, ponad pół miliarda lat temu obszar ten był płytkim morzem. Badanie z 2025 roku wykazało, że między 507 a 502 mln lat temu żyły tu mięczaki przypominające ślimaki oraz drapieżne, uzbrojone w zęby robaki, co czyni ten region ważnym w perspektywie ziemskiej ewolucji.

Wielki Kanion wciąż broni swoich tajemnic, ale teoria o gigantycznym jeziorze, które nagle pękło, staje się obecnie jednym z najpoważniejszych wyjaśnień jego majestatycznych początków.

Źródło: Smithsonian Magazine

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama