Wenezuela w gruzach: kraj nawiedziły dwa katastrofalne trzęsienia ziemi. Wstrząsy także w Japonii
Trzęsienie ziemi w Wenezueli uderzyło dwukrotnie w odstępie kilkudziesięciu sekund, powodując ogromne zniszczenia w Caracas oraz na północnym wybrzeżu kraju. Władze na razie mówią o co najmniej 32 ofiarach śmiertelnych i ponad 700 rannych, a ratownicy wciąż szukają uwięzionych pod gruzami. Bilans ofiar z pewnością będzie dużo wyższy.

W nocy z 24 na 25 czerwca 2026 w Wenezueli doszło do silnego trzęsienia ziemi. Według danych amerykańskiej służby geologicznej USGS, w kraj uderzyły dwa potężne wstrząsy o magnitudzie odpowiednio 7,2 oraz 7,5, których epicentrum znajdowało się około 160–168 kilometrów na zachód od stolicy kraju, Caracas. Pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez oficjalnie potwierdziła śmierć co najmniej 32 osób oraz ponad 700 rannych, zastrzegając jednocześnie, że dane te są wstępne i nie obejmują najbardziej dotkniętego kataklizmem stanu La Guaira. Eksperci z USGS twierdzą, że ostateczny bilans ofiar będzie dużo wyższy i może sięgnąć dziesiątek, a nawet ponad 100 tysięcy zabitych.
Caracas waliło się jak domek z kart
Największe spustoszenie wstrząsy wywołały w stolicy oraz nadmorskich miejscowościach, takich jak Morón i La Guaira. W Caracas doszło do zawalenia się dziesiątek budynków mieszkalnych, w tym w gęsto zaludnionych dzielnicach Altamira, Chacao, San Bernardino oraz Baruta. Zniszczenia dotknęły również kluczowych obiektów – międzynarodowe lotnisko Maiquetía zostało zamknięte. W całym kraju ogłoszono stan wyjątkowy, zawieszając funkcjonowanie szkół, metra i kolei, aby umożliwić służbom ratowniczym swobodne działanie.
Mieszkańcy Caracas, którzy pamiętają tragiczne trzęsienie ziemi z 1967 roku, opisują obecne wydarzenia jako znacznie gorsze i bardziej przerażające. Świadkowie wspominają o ogłuszającym huku i gwałtownym kołysaniu się ścian, powszechnej panice. W dniu katastrofy przypadało święto narodowe i większość ludzi przebywała w swoich domach.
Wenezuelskie ministerstwo spraw wewnętrznych uruchomiło wszystkie dostępne zasoby policji i straży pożarnej, jednak skala zniszczeń, w tym całkowite zburzenie hoteli i akademii wojskowej w Catia La Mar, utrudnia dotarcie do wszystkich uwięzionych. Akcja ratunkowa przy tej skali zniszczeń potrwa wiele dni. Minister Diosdado Cabello zaapelował do obywateli o pozostanie na zewnątrz budynków ze względu na wysokie ryzyko (a właściwie pewność) wstrząsów wtórnych, które mogą doprowadzić do zawalenia się kolejnych budynków.
Budynki w Wenezueli nie są przystotowane do wstrząsów
Geofizyk William Yeck z amerykańskiej agencji USGS w wywiadzie dla CNN wyjaśnił, że ogromna skala zniszczeń wynika ze specyfiki wenezuelskiego budownictwa. Ekspert podkreślił, że większość tamtejszych obiektów to konstrukcje murowane pozbawione odpowiednich zbrojeń, przez co są skrajnie podatne na zawalenie – w przeciwieństwie do budynków w Japonii czy Kalifornii, gdzie od dekad obowiązują surowe normy sejsmiczne.
Ponadto Yeck zwrócił uwagę na samą naturę wstrząsów, które okazały się wyjątkowo niszczycielskie, ponieważ wystąpiły na niewielkiej głębokości i na gęsto zaludnionych miejskich obszarach.
Społeczność międzynarodowa rusza na pomoc
Prezydent USA Donald Trump określił liczbę ofiar jako druzgocącą i poinstruował agencje rządowe do przygotowania szybkiej pomocy. Podsekretarz stanu USA ds. pomocy humanitarnej, Jeremy Lewin, potwierdził że transporty z zaopatrzeniem dotrą do Wenezueli w pierwszych dniach po kataklizmie. Solidarność wyraziły także państwa Ameryki Łacińskiej: Salwador przygotował 50 ton zaopatrzenia i 300-osobową grupę ratowników, a plany wsparcia ogłosiły również rządy Ekwadoru, Brazylii i Argentyny.
Trzęsienie ziemi w Japonii niemal w tym samym czasie
Niemal równocześnie trzęsienie ziemi nawiedziło też północną Japonię. Wstrząs, którego epicentrum znajdowało się na głębokości 50 kilometrów u wybrzeży prefektury Iwate, miał magnitudę 6,9. Choć był wyraźnie odczuwalny nawet w oddalonym Tokio, japońskie służby poinformowały o stosunkowo niewielkich stratach – odnotowano co najmniej sześć osób rannych, a okoliczne obiekty nie uległy żadnym uszkodzeniom.
Premier Sanae Takaichi uspokoiła opinię publiczną, informując o braku zagrożenia falą tsunami, choć japońscy eksperci zalecają czujność, ze względu prawdopodobieństwo wstrząsów wtórnych w okolicach Rowu Japońskiego i Kurylskiego. Amerykański meteorolog Noah Bergren określił wystąpienie tak potężnych, niezależnych od siebie trzęsień ziemi w odstępie zaledwie dwóch godzin jako historyczną anomalię, która zdarza się raz na 1000-1200 lat
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

