Warszawskie ZOO szuka imienia dla nowego, uroczego mieszkańca. Musi zaczynać się na konkretną literę
W ZOO w Warszawie urodził się samczyk wikunii andyjskiej. Ten pochodzący w Ameryki Południowej gatunek to krewny lamy i alpaki. Malec rośnie szybko i jest zdrowy, a ogród właśnie ogłosił plebiscyt na imię dla niego. Jest tylko jeden warunek: musi zaczynać się na literę „R”.

Według informacji udostępnionych przez ZOO, maluch urodził się pod koniec zeszłego roku i już przebywa na wybiegu, gdzie mogą go obejrzeć odwiedzający. Wikunia andyjska to dziki przodek udomowionej alpaki. Stołeczne ZOO posiada oba gatunki.
Słodziak z Warszawy szuka imienia
„ Poznajcie samczyka, który podbija serca zwiedzających na wybiegu. Chłopiec rośnie zdrowo i dobrze dogaduje się ze swoim starszym rodzeństwem i resztą stada. Póki co wciąż trzyma się blisko swojej mamusi, ale z czasem będzie stawał się coraz bardziej samodzielny” – pisze ZOO w mediach społecznościowych.
Propozycje imion dla samczyka, wedle wskazówek ogrodu, powinny zaczynać się na literę „R”. Można je zgłaszać do 8 marca, pod postem ZOO na Facebooku. Spośród nich opiekunowie wybiorą najciekawsze, a potem odbędzie się ostateczne głosowanie. Wśród nadesłanych propozycji są już m.in.: Romeo, Rafael, Raptus i Rysiek.
Wełniany skarb Ameryki Południowej
Wikunia andyjska (Lama vicugna) to najmniejszy ssak z rodziny wielbłądowatych, zamieszkujący suche i zimne płaskowyże Andów, na wysokościach od 3500 do 5750 m n.p.m.. Zamieszkuje m.in. tereny Peru, Boliwii, Chile i Argentyny.
Jednym z jej niezwykłych przystosowań życia wysoko w górach jest serce o masie o połowę większej niż u innych ssaków podobnej wielkości. Wikunie są aktywne w dzień i żyją w stadach rodzinnych, zwanych haremami, składających się z samca, kilku samic oraz młodych.
Wikunie słyną z wyjątkowo gęstej, puszystej i miękkiej wełny. Ich podszerstek prawie nie różni się od włosów okrywowych, co sprawia, że runo jest niezwykle jednolite. Wełna stała się przyczyną masowych polowań na wikunie – po przybyciu konkwistadorów do Ameryki Południowej w wyniku polowań ginęły dziesiątki tysięcy osobników rocznie. Gatunek był bliski wyginięcia.
Dzięki wprowadzeniu ścisłej ochrony, konwencji CITES oraz tworzeniu parków narodowych, dziś populacja wzrosła do ok. 350 tysięcy osobników (dane z 2009 roku).
Źródła: Warszawskie ZOO, Urząd M.St. Warszawy
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

