To zwierzę stało się hitem internetu. „Donald Trump” z Bangladeszu przyciąga tłumy, ale jego los jest już przesądzony
Bawół o imieniu „Donald Trump” stał się międzynarodową sensacją dzięki swojej nietypowej, złotej grzywie, która przyciąga na bengalską farmę tłumy turystów. Mimo ogromnej popularności w mediach społecznościowych, ważący 700 kilogramów celebryta został przeznaczony na rytualną ofiarę z okazji nadchodzącego święta Id al-Adha. Właściciel zwierzęcia przyznaje ze smutkiem, że choć darzy bawoła ogromnym uczuciem, tradycja i religijne poświęcenie są w tym przypadku ważniejsze niż internetowa sława.

Świat widział już gatunki zwierząt nadawane na cześć globalnych celebrytów. Odkryta w Australii mucha ze względu na swój złoty odwłok została nazwana na cześć słynnej piosenkarki Beyonce, a niewielki żuk wodny z Borneo tytułuje się przydomkiem nawiązującym do laureata Oscara Leonardo DiCaprio. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump również stał się motywacją do nadania nazwy kalifornijskiej ćmy, której żółte łuski do złudzenia przypominają charakterystyczną fryzurę polityka. Zwierze, które obecnie stało się hitem internetu, jeszcze bardziej przypomina urodzonego w Nowym Jorku przedsiębiorcę. Niestety bawoła spotka zdecydowanie gorszy los niż urząd w Białym Domu.
Trump z Bangladeszu
Bawół-albinos, któremu właściciel nadał imię Donald Trump, stał się prawdziwym fenomenem w sieci. Do farmy w Narajangandź, położonej tuż pod stolicą Bangladeszu, Dhaką, od kilku dni zmierzają tłumy turystów i gapiów pragnących na własne oczy zobaczyć to niezwykłe zwierzę. Bawół zawdzięcza swoje imię charakterystycznej fryzurze, która łudząco przypomina słynną czuprynę byłego prezydenta USA. To właśnie ten specyficzny blond „zaczes” sprawił, że młodszy brat właściciela nie miał wątpliwości, jak nazwać czworonoga. W przeciwieństwie do swojego amerykańskiego imiennika, bawół nie potrzebuje żadnych zabiegów upiększających ani samoopalaczy. Jego wyjątkowa jasna skóra wynika z albinizmu – jednej z najrzadszych cech u tego gatunku, co w połączeniu z nietypową grzywą czyni go unikatowym okazem na skalę światową.
Internetowy szał
Właściciel oraz bawół musieli zapłacić cenę swojej internetowej sławy. Stres wywołany ciągłymi wizytami spowodował spadek wagi 700-kilogramowego zwierzęcia, czego konsekwencją było zdecydowane ograniczenie liczby odwiedzających. Osoby, którym udało się sfotografować byczego Donalda Trumpa nie kryją swojego szczęścia. 30-letni Faisal Ahmed relacjonował, że „cechy bawoła i prezydenta Donalda Trumpa są naprawdę podobne. Mój siostrzeniec płynął łodzią przez godzinę tylko po to, by zobaczyć bawoła-albinosa”.
Smutna przyszłość zwierzęcego celebryty
Wyjątkowa sława „Donalda Trumpa” nie uchroni go jednak przed czekającym go losem. Jeszcze zanim zwierzę zyskało międzynarodowy rozgłos, jego przyszłość była przesądzona. Bangladesz bowiem przygotowuje się na święto Id al-Adha - jedno z najważniejszych w muzułmańskim kalendarzu. Wydarzenie to upamiętnia skrajne poświęcenie Abrahama, który według Islamu chciał złożyć w boskiej ofierze swojego syna. Bóg oszczędził potomka nakłaniając wiernego do zabicia barana zamiast człowieka. Współcześnie każdy ojciec rodziny składa w ofierze jedno z hodowlanych zwierząt: owce, wielbłąda, barana lub krowę. Właśnie taka przyszłość czeka „Donalda Trumpa”, który szykowany już jest na rytualną egzekucję. Właściciel przyznaje, że uczucie, którym darzy zwierzę przegrywa z poświęceniem, które religia wymaga od wiernego.
Źródło: The Telegraph
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.


