„Rzeka za bardzo skręca” a „ptaki są strasznie głośne”. Podlasie publikuje „negatywne” recenzje regionu i podbija serca internautów
„Rozczaruj się w naturze” – tak brzmi nowe hasło województwa podlaskiego, które wybrało nietypowy sposób na przyciągnięcie uwagi turystów. Postawili na szczerość, publikując w swojej kampanii malownicze widoki z Podlasia, ale okraszone jedno-gwiazdkowymi recenzjami „rozczarowanych” odwiedzających, które pokazują skalę tego, z czym mierzą się w social-mediach. Wiecie, że śpiewające ptaki mogą przeszkadzać w rozmowie, a jezioro być „zbyt przezroczyste”?

Nowa kampania województwa podlaskiego to nie tylko marketingowy strzał w dziesiątkę, ale także ważna lekcja biologii i ekologii. Pokazuje nam, że w szalonym pędzie miejskiego życia zapominamy, że Natura nie będzie dostosowywać się do naszych wymagań – i to jest w niej właśnie najpiękniejsze. Na Podlasiu widać to jak na dłoni.
„Rzeka ciągle skręca, zamiast płynąć prosto”
Jednogwiazdkowe recenzje zwykle mają zniechęcić nas do odwiedzenia restauracji, ale w przypadku Podlasia... działa to nieco inaczej. Województwo celuje w jasno określonego turystę – innego niż Pani Barbara, dla której spływ kajakowy meandrującą Narwią był prawdziwą udręką – z powodu nadmiernej ilości skrętów. Innego niż Pani Anna, dla której skandalem było to, że podczas 5-kilometrowego spaceru widziała tylko stare, przewrócone drzewa, których „nikomu nie chce się sprzątnąć”.
Innego niż Pan Mateusz, dla którego przezroczystość Czarnej Hańczy jest „trochę straszna”, bo nawet na jej środku widać dno, co jest „nienormalne”. Nie takiego, jak Pan Paweł, który nie mógł pływać na motorówce przez strefę ciszy i musiał wiosłować „jak w średniowieczu”. I wreszcie innego niż Pan Jan, dla którego ptaki były zbyt głośnie i „nie szło pogadać”.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Podlaska natura kompletnie ignoruje ludzkie potrzeby
Na szczęście dla wielu nie ma nic bardziej zachęcającego do odwiedzin niż takie „negatywne” recenzje. Podlasie chce przyciągnąć tych, z którymi rezonuje nowe hasło województwa: „Rozczaruj się w Naturze. To najlepsze, co może Cię spotkać”. Za kampanię odpowiada agencja White Bits.
Dlaczego to działa?
Kampania Podlaskiego to podręcznikowy przykład marketingu autentyczności, ale wykorzystanego w słusznej sprawie. Ludzie przecież podświadomie szukają miejsc, które nie są „pod linijkę”. Podlasie pokazując, że miejsce jest zbyt dzikie, zbyt naturalne i zbyt nieprzewidywalne, przyciąga konkretną grupę odbiorców.
To zaproszenie dla świadomego turysty, który zamiast prostego, uregulowanego kanału, wybierze „trudną” rzekę, a zamiast wygrabionego parku – prawdziwy, tętniący życiem las. Takiego, który zamiast pójść do zoo, woli wstać o świcie i spokojnie, we mgle, czekać na stado żubrów obserwowane z daleka.
Podlaskie: ostatni bastion dzikości
Statystyki są bezlitosne – w Europie uregulowano już ponad 80% rzek. Podlaskie z Narwią (nazywaną polską Amazonią) oraz Biebrzą pozostaje jednym z ostatnich miejsc na mapie kontynentu, gdzie natura wciąż „robi błędy”. Ta kampania to genialne przypomnienie, że w przyrodzie brak perfekcji jest najwyższą formą doskonałości.
Zamiast walczyć z opiniami o „komarach, błocie i krętych drogach”, Podlasie uczyniło z nich swój znak rozpoznawczy. I słusznie. Bo jeśli ktoś narzeka, że w lesie jest za dużo drzew, to znaczy, że Puszcza Białowieska wykonuje swoją robotę idealnie.
Źródło: Województwo Podlaskie
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

