Przerażeni Włosi i Węgrzy. Uprawy pomidorów i papryki mają nowego, niszczycielskiego wroga
W krajach, w których pomidory i papryka są symbolem kuchni i tradycji, dzwony biją na alarm. Rolnicy zauważyli, że ich rośliny – dotychczas zdrowe – zaczęły więdnąć, na liściach pojawiły się niepokojące plamy, a owoce straciły swój apetyczny wygląd. Na razie daleko nam do katastrofy, ale naukowcy wskazali, co chce pozbyć się ulubionych warzyw Europejczyków.

Nowy wirus na uprawach pomidorów i papryki dziesiątkuje plony. Pojawił się już w Europie, a korzystają na nim szkodniki, które omijają dotychczasowe bariery odporności. Naukowcy próbują znaleźć lekarstwo, które pomoże rolnikom. Co dokładnie zagraża warzywom?
Nowe wirusy wśród pomidorów i papryki
Wirusy roślinne od dawna towarzyszą ludzkości, ale ich aktualne odmiany zaskakują odpornością i sprytem. Przykłady? ToBRFV, którego ogniska wykryto m.in. we Włoszech i w Niemczech, ToMMV kryjący się w nasionach oraz PeWBVYV przenoszony przez szkodniki.
ToBRFV to zabójca uniwersalny
ToBRFV (ang. tomato brown rugose fruit virus) sieje postrach, ponieważ atakuje zarówno pomidory, jak i paprykę. Powoduje mozaikowe plamy na liściach, deformacje i brązowienie owoców, a co najgorsze – plony przestają nadawać się do sprzedaży.
Wirus przenosi się błyskawicznie: przez nasiona, narzędzia, wodę i dotyk ludzi. Rolnicy zgodnie przyznają, że pierwszy raz mają do czynienia z tak agresywną chorobą.
Uśpiony agresor i wirus z własną armią: ToMMV i PeWBVYV
Nie mniej groźny jest wirus ToMMV (ang. tomato mottle mosaic virus) znany najpierw z Meksyku, a obecnie notowany także w Hiszpanii i Europie Środkowej. ToMMV prowadzi do zniekształceń i mozaikowatości liści oraz znacznej utraty plonów. Co ciekawe, potrafi przetrwać w nasionach przez wiele sezonów, czekając na właściwy moment, by uderzyć.
Na południu Hiszpanii z kolei pojawił się nowy wróg papryki – PeWBVYV (ang. Pepper whitefly-borne vein yellows virus) . Jego pojawienie się sprawiło, że setki hektarów upraw w krótkim czasie stały się nieopłacalne. Główną rolę w przenoszeniu wirusa odgrywa niewielki, lecz bardzo liczny owad – mączlik ostroskrzydły.
Dlaczego dotychczasowe strategie zawodzą? Czy wirusy są „inteligentne”?
Wielu rolników sądziło, że naprzemienne sadzenie pomidorów i papryki oraz korzystanie z nowych, odpornych odmian pozwoli spać spokojnie. Niestety, wirusy błyskawicznie się „uczą” i ewoluują.
Najnowsze badania prowadzone przez zespół z Plant Virus Department DSMZ, włoski CNR i BASF-Nunhems Italy dowiodły, że istnieją już szczepy znanego wirusa TSWV (wirusa brązowej plamistości pomidora), które potrafią przełamać odporność zarówno u pomidorów, jak i papryki. To przełom: dotąd różne geny odporności traktowano jako barierę nie do sforsowania.
Obecnie jednak jedno ognisko infekcji może zagrozić całym plantacjom, nawet jeśli uprawy są oddalone i stosuje się różnorodne środki prewencyjne. Wektorami są nie tylko owady, lecz także zanieczyszczone narzędzia czy ubrania pracowników.
Szczególnie zagrożone są plantacje, na których uprawia się oba gatunki – wirus ma szerokie pole do popisu, a presja środowiskowa tylko sprzyja jego rozwojowi.
Jak skutecznie chronić europejskiego pomidora?
Najważniejszym sprzymierzeńcem rolnika jest dziś wiedza. Regularne oględziny plantacji i szybka diagnostyka laboratoryjna pozwalają wykryć wirusa, zanim rozprzestrzeni się na dużą skalę. Dzięki pracy naukowców wiemy w ogóle, że on istnieje i jak dokładnie działa. To bardzo dużo.
Nowoczesne metody molekularne umożliwiają badanie nawet pojedynczych roślin. Nie wolno zapominać także o walce z owadami przenoszącymi wirusy. Nowoczesna ochrona biologiczna i mechaniczna, regularny nadzór oraz szybkie usuwanie zakażonych roślin jest dzisiaj minimum tego, co możemy zrobić. Wirus to jednak wróg, z którym można wygrać – wszystko dzięki pracy badaczy i rolników.
Na przyszłość warto stawiać na zróżnicowanie genetyczne odmian i elastyczne podejście do zarządzania uprawą. To nie jest już pojedyncza walka – to długofalowy wyścig między nauką a ciągle zmieniającym się przeciwnikiem.
Wspólne europejskie wyzwanie
Ostatecznie, jak pokazują przykłady z Europy, tylko współpraca rolników, naukowców i służb fitosanitarnych daje realną szansę na ograniczenie strat. Wymiana informacji i doświadczeń może uratować niejedną plantację – bo dzisiejsza opowieść o walce z chorobami roślin to już nie tylko lokalny problem, ale wspólne europejskie wyzwanie.
Źródła: Virology, Warzywa i Owoce, gospodarka.sos
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

