Reklama

Naukowcy od dawna wiedzieli, że rośliny potrafią generować impulsy elektryczne pod wpływem bodźców zewnętrznych, takich jak światło, zmiana temperatury czy substancje chemiczne. Dotychczasowe obserwacje były jednak małymi wycinkami z życia tych organizmów. Najnowszy eksperyment na mchu ujawnił, że procesy te mają charakter ciągły, zorganizowany i bez porównania bardziej złożony, niż dotychczas przypuszczano.

Siedem dni nasłuchu mchu

Za przełomowymi obserwacjami stoi prof. Andy Adamatzky, informatyk specjalizujący się w niekonwencjonalnych systemach obliczeniowych. Badacz zebrał poduszeczki krótkosza pospolitego (Brachythecium rutabulum) – gatunku mchu występującego powszechnie, również w Polsce.

W laboratorium umieścił je na wilgotnym podłożu w przezroczystym, zamkniętym pojemniku o wysokiej wilgotności, zapewniając stałe oświetlenie. W poduszki mchu wbił miniaturowe elektrody.

Przez 178 godzin, czyli w sumie ponad 7 dni, rejestrował aktywność elektryczną mchu. Uzyskane dane zostały następnie wprowadzone do zaawansowanych modeli komputerowych w celu dokładnej analizy wzorców. Głównym celem naukowca było ustalenie, czy rejestrowane sygnały układały się w uporządkowane struktury, które mogłyby świadczyć o zdolności do prostej obróbki informacji. Wyniki eksperymentu przeszły najśmielsze oczekiwania – okazało się, że mech generuje niezwykle bogaty repertuar impulsów elektrycznych.

Czy mech jest siecią neuronową?

Prof. Adamatzky zidentyfikował kilka rodzajów impulsów. Były to: szybkie skoki napięcia, które rozprzestrzeniały się z prędkością około 0,2 milimetra na sekundę, bardziej stabilne, rytmiczne oscylacje rozchodzące się w tempie około 0,02 milimetra na sekundę, oraz niezwykle wolne zmiany potencjału elektrycznego, przemieszczające się o 0,005 milimetra na sekundę.

Co istotne, zjawiska te nie zachodziły w całej poduszce jednocześnie. Impuls zarejestrowany przez jedną elektrodę pojawiał się z wyraźnym opóźnieniem na kolejnej, co jednoznacznie potwierdza, że fala elektryczna wędruje z komórki do komórki. Od razu pojawia się skojarzenie z impulsami nerwowymi w neuronach u zwierząt.

Choć interpretacja tych wzorców jako skoordynowanej komunikacji pozostaje hipotezą, ich struktura budzi ogromne zainteresowanie świata nauki.

Czy zbudujemy biokomputery z mchu?

Jeśli to prawda, że w mchu krążą informacje zakodowane w elektryczności, otworzą się fascynujące perspektywy w inżynierii i biotechnologii. Mchy mogą stać się fundamentem do stworzenia tzw. żywych komputerów lub czujników opartych na żywych tkankach.

Sensory z mchu mogłyby na przykład wchodzić w skład materiałów budowlanych. Elewacje czy dachy budynków pokryte taką tkanką byłyby w stanie samodzielnie monitorować zmiany w otoczeniu – wykrywać zanieczyszczenia powietrza, wahania wilgotności czy obecność toksycznych substancji – i natychmiast przekazywać sygnały alarmowe.

Badań nad organicznym przetwarzaniem danych nie należy więc traktować jako naukowej osobliwości. Mogą okazać się ważnym krokiem w stronę technologii jutra.

Źródło: The Royal Society Open Science

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...