Reklama

Dramat rozpoczął się w poniedziałek, 4 maja 2026 roku, w okolicach miejscowości Osuchy. Choć początkowo 16 zastępów straży pożarnej zdawało się panować nad sytuacją, nagły, silny wiatr drastycznie zmienił przebieg zdarzeń. Podmuchy rozniosły żar na prywatne lasy, a stamtąd ogień z impetem wdarł się w głąb państwowego kompleksu leśnego. Płonie powiat biłgorajski, zamojski i tomaszowski.

Kolejny dzień przyniósł eskalację. W wtorek po południu ogień opanował już 150 hektarów terenu. Ekstremalna susza oraz fakt, że płoną korony drzew, sprawiły, że ściana ognia stała się niemal niemożliwa do powstrzymania metodami naziemnymi.

Dramat ekosystemu. „Płoną nasze ptaki”

Dla przyrodników pożar Puszczy Solskiej to strata niepowetowana. Ogień wdarł się w najstarsze, ponadstuletnie drzewostany sosnowe, które były dumą regionu. Puszcza to nie tylko drzewa, to obszary Natura 2000, rezerwaty i parki krajobrazowe, które stanowią schronienie dla rzadkich gatunków.

Michał Korga z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego alarmuje w rozmowie z „Tygodnikiem Zamojskim”, że skala zniszczeń dotyka samych fundamentów ekosystemu. Ogień niszczy siedliska, trawiąc miejsca lęgowe ptaków w szczycie sezonu. Płoną także podziemne złoża torfu. Jeśli nie wystąpią obfite opady deszczu, torfowiska mogą tlić się tygodniami, niszcząc strukturę gleby.

– To dramat całego ekosystemu. Znika życie, które rozwijało się tu przez dziesiątki lat – nie pozostawiają złudzeń ornitolodzy.

Pożar Puszczy Solskiej
Pożar Puszczy wygląda przerażająco. fot. KP/KM PSP woj. lubelskiego.

Samolot rozbił się podczas gaszenia. Trwa ofensywa śmigłowców

Kluczowym elementem gaszenia wielkopowierzchniowych pożarów lasówzrzuty wody z powietrza. We wtorek do walki wysłano samoloty gaśnicze M-18 Dromader, należące do bazy lotniczej RDLP w Warszawie. Niestety, podczas wykonywania lotu w warunkach wysokiej temperatury i gęstego zadymienia, jedna z maszyn rozbiła się, a pilot zginął na miejscu.

Decyzją szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego, który jest na miejscu akcji, od środy rano zmieniono taktykę. Od godziny 7:00 ciężar działań przejęły śmigłowce (w tym policyjny Black Hawk), które dzięki większej manewrowości wykonują precyzyjne zrzuty wody na czoło pożaru. Leśnicy wykorzystują także drony oraz kamery termowizyjne, które pozwalają lokalizować ogniska ognia nawet przy zerowej widoczności i dymie uniemożliwiającym oddychanie.

Widmo ewakuacji dla mieszkańców

Chociaż według komunikatów okolicznej ludności nie grozi obecnie bezpośrednie zagrożenie pożarem, to mieszkańcy gmin Łukowa, Józefów i Aleksandrów otrzymali w środę alerety RCB. Ich zdrowiu zagraża bowiem gęste, toksyczne zadymienie. Służby wydały jasne instrukcje: należy szczelnie zamknąć okna i wyłączyć domową wentylację, ograniczyć przebywanie na zewnątrz do niezbędnego minimum oraz przygotować dokumenty i leki na wypadek nagłej ewakuacji.

Puszcza Solska to nasza przyrodnicza perełka, która na naszych oczach zamienia się w popiół. Służby apelują o niezbliżanie się do miejsca pożaru – każda postronna osoba nie tylko ryzykuje życie, ale i blokuje drogi dojazdowe dla ciężkiego sprzętu gaśniczego. Trzymamy kciuki za dzielnych strażaków i przedstawicieli innych służb, którzy dzielnie walczą z żywiołem.

Źródło: Polska Policja, Tygodnik Zamojski, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...