Reklama

Ludzie coraz częściej sięgają po odnawialne zasoby, ale jednak w wielu miejscach ciągle polega się na surowcach energetycznych ukrytych pod ziemią i dnem oceanów. Aby odnaleźć złoża ropy i gazu, firmy wykorzystują zaawansowane badania sejsmiczne. Metoda ta opiera się na użyciu działek pneumatycznych, które wystrzeliwują sprężone powietrze w potężnych i powtarzalnych seriach. To nic innego jak potężne fale dźwiękowe.

Szkodliwy hałas

Owe fale przenikają przez wodę i dno, a następnie odbijają się od struktur geologicznych. Dzięki temu badacze mogą stworzyć dokładny obraz tego, co znajduje się głęboko pod ziemią. Niestety, dźwięk generowany przez te urządzenia jest jednym z najgłośniejszych hałasów wytwarzanych przez człowieka w środowisku morskim. Taki impuls potrafi rozchodzić się w wodzie na odległość przekraczającą trzy tysiące kilometrów od statku badawczego. Dla zwierząt morskich, które ewoluowały w znacznie cichszym świecie, jest to ogromne wyzwanie adaptacyjne.

Naukowcy na tropie milknących pieśni

Badacze z Uniwersytetu w Southampton postanowili sprawdzić, jak te dźwięki wpływają na finwale (płetwale zwyczajne), czyli drugie co do wielkości zwierzęta na Ziemi. Zespół badawczy, prowadzony przez Amy Feakes i Elodie Edwards skupił się na kluczowym korytarzu migracyjnym tych zwierząt u wybrzeży północno-zachodniej Hiszpanii.

Przez 63 dni naukowcy prowadzili podwodne nagrania w trzech różnych lokalizacjach. Analiza danych była precyzyjna, ponieważ porównywano okresy aktywnych wystrzałów z okresami ciszy, gdy statek badawczy przebywał w porcie. Do identyfikacji i rejestracji tysięcy dźwięków wydawanych przez wieloryby wykorzystano nowoczesne algorytmy uczenia maszynowego. Wnioski opublikowano na łamach czasopisma „Scientific Reports”.

Płetwale zwyczajne to wieloryby, dla których dźwięk jest kluczowym narzędziem przetrwania. – Finwale wydają szereg odgłosów, które naszym zdaniem są związane z ważnymi zachowaniami godowymi i społecznymi – mówi Feakes. Bez możliwości porozumiewania się ich szanse na znalezienie partnera lub pożywienia drastycznie spadają.

Szokujące wyniki analizy dźwiękowej

Wyniki badania okazały się niezwykle niepokojące dla ekologów i biologów morskich. W okresach, gdy statki prowadziły „ostrzał” sejsmiczny, liczba zarejestrowanych zawołań wielorybów spadła średnio o 70 procent. Był to spadek odnotowany we wszystkich trzech badanych miejscach.

Naukowcy musieli jednak wykluczyć efekt tak zwanego maskowania, gdzie hałas statku po prostu zagłusza zwierzęta w nagraniu. Po uwzględnieniu tego czynnika statystyki nadal były alarmujące. Realny spadek aktywności wokalnej finwali wyniósł 52 procent. Oznacza to, że ponad połowa dźwięków, które normalnie wypełniłyby ocean, po prostu zniknęła.

Na ten moment eksperci nie potrafią jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie dzieje się ze zwierzętami. – Nie wiemy, czy wieloryby ograniczyły swoje wokalizacje, oddaliły się od obszaru badań, czy też mamy do czynienia z kombinacją obu tych rzeczy – mówi prof. Tim Minshull z Uniwersytetu w Southampton.

Możliwe jest, że wieloryby celowo przestają się odzywać w obliczu huku. Inna hipoteza zakłada, że ssaki po prostu uciekają z obszaru objętego hałaśliwymi badaniami. Prawdopodobna jest również kombinacja obu tych reakcji.

Walka o ciszę w oceanie

Odkrycia te rzucają nowe światło na to, jak bardzo ingerujemy w życie morskich gigantów. Profesor Tim Minshull podkreśla, że tak duży spadek aktywności wpływa na wydatki energetyczne zwierząt oraz sposób, w jaki korzystają one ze swoich siedlisk.

Hałas sejsmiczny może dezorientować finwale i zmuszać je do opuszczania terenów bogatych w pożywienie. Autorzy badania apelują o natychmiastowe kroki w celu ochrony tych wrażliwych gatunków. Rozwiązaniem mogą być specjalne strefy wyłączone z aktywności przemysłowej oraz ograniczenia sezonowe. Naukowcy sugerują również, że przemysł powinien szybciej wdrażać cichsze technologie eksploracji dna morskiego.

Źródło: Scientific Reports

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama