Reklama

Kleszcze noszą na sobie chitynowe nośniki danych, które zapisują informacje o stanie środowiska, w którym żerował pajęczak. Dr Vitalii Demeshkant i dr Magdalena Zyzak odkryli, że możemy odczytać z nich fascynujące dane o metalach ciężkich – i nie tylko.

Jak kleszcze „zapisują” historię środowiska?

Chitynowy egzoszkielet kleszcza nie tylko chroni go przed otoczeniem. Działa jak magnetyczna taśma – na jego powierzchni odkładają się cząsteczki kadmu (który jest metalem ciężkim), wapnia, potasu i innych pierwiastków. To, co wgryzło się w pancerz, odzwierciedla poziom zanieczyszczenia regionu: kleszcze z Warszawy (tak, w mieście też żyją kleszcze) mają więcej kadmu, a z Czarnobyla więcej wapnia i potasu, ale mniej metali ciężkich. To nie przypadek, a odzwierciedlenie lokalnej historii przemysłowej i przyrodniczej.

Jak odczytać kleszczowego „pendrive’a”?

Badacze sięgnęli po SEM-EDS – technologię, która pozwala zaglądać w mikroskopijne warstwy pancerza. Co tam zobaczyli? Oprócz warstw pierwiastków odkryli, że samice kleszczy są lepszymi nośnikami niż samce – ich pancerze akumulują szczególnie dużo wapnia i strontu.

Czy kleszcze to najlepsze bioindykatory?

Od dawna wiemy o porostach na drzewach w lesie, które odzwierciedlają czystość powietrza. Kleszcze to „wersja terenowa” tego samego mechanizmu: są powszechne – chociaż uciążliwe i niebezpieczne dla ludzi i zwierząt – wytrzymałe i potrafią „pamiętać” środowiskowe pierwiastki przez całe życie (a żyją około trzech lat).

Gatunek Dermacentor reticulatus (czyli popularny w Polsce kleszcz łąkowy) stał się gwiazdą badań – jest pospolity i łatwo poddaje się analizie. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie „Science of the Total Environment”, a materiał badawczy pozyskano dzięki wieloletniej współpracy polskich i ukraińskich instytucji naukowych.

Czemu to takie ważne?

Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu udowodnili, że monitoring środowiska nie musi opierać się na maszynach, sensorach czy próbkach kosztujących krocie. Okazuje się, że wystarczy przyjrzeć się kleszczom – pancerze pajęczaków mogą być nowym systemem wczesnego ostrzegania przed skażeniem – a poznanie tego mechanizmu pozwala przeanalizować, gdzie choroby odkleszczowe mogą być największym problemem: na ich chitynowych powłokach osiadają także patogeny.

Kleszczowy „pendrive” to realny sposób na lepszą profilaktykę zdrowotną ludzi i zwierząt. A to wszystko dzięki odkryciu, które zamienia niechcianego pasożyta w cenne naukowe narzędzie.

Źródło: naukawpolsce.pl

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama