Oto nowy „T. rex” mórz. Naukowcy ujawniają, skąd wziął się ten gigant
Tylosaurus rex, nowo opisany gatunek mozazaura, miał potężne szczęki i drobno ząbkowane zęby, a dorastał nawet do ok. 13 metrów. Badacze po latach porównań i ponownych pomiarów muzealnych okazów z USA uznali, że największe tylozaury z Teksasu to osobny gatunek sprzed 80 mln lat.

To zwierzę 80 mln lat temu siało postrach w wodach Ameryki Północnej. Zaliczany do mozazaurów tylozaur był drapieżnikiem szczytowym. Badacze uznali, że część największych okazów nie pasuje do dobrze znanego Tylosaurus proriger. Nowy gatunek nazwano Tylosaurus rex, w skrócie T. rex. Podobieństwo do tyranozaura nie jest tu przypadkowe.
Mozazaury były wielkimi, drapieżnymi jaszczurkami żyjącymi w oceanach w okresie kredy. Podczas gdy na lądzie dominowały dinozaury, mozazaury były władcami mórz. Polowały skutecznie dzięki masywnym szczękom i ostrym zębom.
Dokładne pomiary wykazały istnienie nowego gatunku
Prace nad identyfikacją Tylosaurus rex nie zaczęły się w terenie, lecz w magazynach i salach ekspozycyjnych. Amelia Zietlow, obecnie pracująca w History Museum at the Castle w Wisconsin, wraz ze swym zespołem porównała i ponownie zmierzyła liczne okazy tylozaurów przechowywane w kilku instytucjach w USA.
Kluczowe było to, że kilkanaście największych szkieletów wykazywało ten sam zestaw cech odróżniających je od T. proriger. Wśród nich znalazły się „piłkowane” zęby — cecha uznana za nietypową u mozazaurów — oraz elementy budowy czaszki i szyi sugerujące mocniejszy zgryz i masywniejsze szczęki. W praktyce oznaczało to, że giganty, które przez lata traktowano jako wyjątkowo duże osobniki znanego gatunku, stanowiły spójną, odrębną linię.

Dodatkowym argumentem stał się czas. Większość znalezisk z liczących 84 mln lat skał Kansas przypisywano T. proriger. Natomiast część ogromnych okazów z okolic Dallas pochodziła z warstw datowanych na około 80 mln lat. Ta różnica pomogła wzmocnić tezę, że nie chodzi o warianty jednego gatunku, lecz o inną populację z późniejszego okresu.
Gigant z Teksasu
Nowo opisany Tylosaurus rex miał około 13 metrów długości, czyli tyle, co dzisiejszy humbak. Dla porównania, największe okazy Tylosaurus proriger miały osiągać około 9 metrów. Ta różnica nie jest jedynie ciekawostką liczbową. W świecie dużych drapieżników kilka dodatkowych metrów potrafi zmienić wszystko — od doboru ofiar, po rywalizację z innymi łowcami.
Wśród najbardziej znanych okazów, które wpisują się w obraz nowego gatunku, wymienia się m.in. 9,5-metrowego „Heath Mosasaur” z Perot Museum of Nature and Science w Dallas, „Sophie” z Yale Peabody Museum oraz „Bunker Mosasaur” z University of Kansas Natural History Museum. Z kolei inny okaz, nazywany „The Black Knight”, ma uszkodzenia pyska i złamaną żuchwę. Zestaw tych urazów wskazuje na gwałtowne, agresywne starcia między dużymi osobnikami — z udziałem przeciwnika o podobnej sile.
Za nazewnictwem też stoi historia. Pierwszy gatunek z tego rodzaju, Tylosaurus proriger, opisano 150 lat temu. W latach 60. XX wieku teksański paleontolog John Thurmond sugerował w prywatnej korespondencji, że największe okazy mogą tworzyć odrębną formę. Choć nie opublikował tej hipotezy formalnie, nowa nazwa — Tylosaurus rex — jest jednocześnie opisem „króla tylozaurów” i ukłonem w stronę tamtej, niedokończonej koncepcji.
Baza danych o mozazaurach
Opisaniu nowego gatunku towarzyszy jeszcze jeden, mniej widowiskowy, ale kluczowy efekt pracy: uporządkowanie danych o anatomii mozazaurów. Zespół przygotował rozbudowany zestaw pomiarów „od głowy do ogona”, obejmujący 300 okazów mozazaurów oraz współczesnych gadów. To właśnie takie porównania pozwalają oddzielić różnice gatunkowe od zmian zachodzących w trakcie wzrostu.
Aby sprawdzić, czy cechy gigantów nie wynikają wyłącznie z dojrzałości, Zietlow zmierzyła szkielety 130 współczesnych gatunków jaszczurek i przeanalizowała, które elementy czaszki zmieniają się wraz z wiekiem. Okazało się, że różnice widoczne między T. proriger a największymi okazami nie odpowiadają typowym zmianom ontogenetycznym. W połączeniu z datowaniem warstw geologicznych i spójnym zestawem cech u wielu szkieletów z różnych kolekcji daje to mocny fundament dla wyodrębnienia nowego gatunku Tylosaurus rex.
W tle tej historii widać, jak współczesna paleontologia coraz częściej wraca do dawnych znalezisk z nowymi narzędziami i nową precyzją. Czasem sensacyjne odkrycie nie wymaga kolejnych wykopalisk, lecz cierpliwego mierzenia kości, porównywania proporcji i łączenia rozproszonych elementów w jeden, zaskakująco spójny obraz dawnego oceanu.
Źródło: National Geographic

