Reklama

Wydaje się, że głębiny oceanu są sterylne i całkowicie pozbawione życia. Najnowsze odkrycie, opisane na łamach prestiżowego czasopisma „Nature”, otwiera oczy wszystkim niedowiarkom – pokazuje, że ekosystemy rowów oceanicznych mogą kryć niezwykłe skarby, które są jak starożytne księgi historii naszej planety. Co niezwykłego znaleźli naukowcy pod wodzą dr Xiaotonga Penga z Chińskiej Akademii Nauk?

Otchłań pełna kości

Międzynarodowa ekspedycja, korzystająca z załogowego okrętu podwodnego Fendouzhe (w ramach programu Global TREnD), eksplorowała Strefę Pęknięć Diamantina. To potężna struktura geologiczna oddzielająca Australię od Antarktydy, sięgająca ponad 7000 metrów głębokości. Tam, w lutym 2023 roku, badacze natrafili na prawdziwą podmorską anomalię.

Na odcinku 1200 kilometrów skatalogowano aż 485 miejsc spoczynku wielorybów. Znaleziono tam 476 skamieniałych szkieletów oraz pięć aktywnych biologicznie ekosystemów. Co niezwykle intrygujące, zdecydowana większość odnalezionych szczątków to czaszki waleni dziobogłowych (zifiowatych) – rodziny zagadkowych, nurkujących na ekstremalne głębokości ssaków. Najstarsze wydobyte czaszki w tej strefie zostały datowane na niewiarygodne 5,26 miliona lat.

Cmentarzysko wielorybów
Szczątki wielorybów na dnie wglądają dosyć mrocznie. Naukowcy znaleźli ich setki. Fot. HANDOUT/AFP/East News

Życie, które rodzi się ze śmierci

Dla życia próbującego przetrwać na ekstremalnych głębokościach jakiekolwiek pożywienie jest towarem luksusowym. Nie ma się więc co dziwić, że w całkowitych ciemnościach, w temperaturze oscylującej w okolicach zera, opadający na dno martwy wieloryb (zjawisko to biolodzy nazywają z angielskiego whale fall) staje się tętniącą życiem oazą. To ogrom jedzenia i ciepła.

Nawet na tak ekstremalnych głębokościach padlina napędza życie. Kości są systematycznie pożerane przez wyspecjalizowane wieloszczety z rodzaju Osedax (zwane potocznie „robakami-zombie”), a wokół szkieletów wyrastają gąbki, ukwiały i maty mikrobiologiczne. Bakterie przeprowadzają tam chemosyntezę, tworząc symbiotyczne układy z małżami. Stephen J. Godfrey, amerykański paleontolog, porównał to odkrycie do sensacyjnego odnalezienia żywej ryby latimerii, która pamięta czasy dinozaurów. Podwodne cmentarzysko to rzadkie, wyjątkowe złoże skamieniałości, które wciąż rośnie. I zmienia nasze spojrzenie na życie w głębokim oceanie.

Zagadka dziobogłowych nurków

Dlaczego to właśnie walenie dziobogłowe zdominowały to podwodne cmentarzysko? Badacze sugerują, że Strefa Pęknięć Diamantina może w rzeczywistości stanowić naturalny punkt gromadzenia się opadających ciał wielu różnych gatunków wielorybów. Problem w tym, że szkielety innych ssaków morskich ulegają zbyt szybkiemu rozkładowi, by mogły zachować się w formie skamieniałości.

Wyjątkiem są wspomniane zifiowate. Ich kości pyska są niezwykle gęste, dzięki czemu nie uległy całkowitej degradacji, zanim zdołała pokryć je ochronna warstwa tlenków żelaza i manganu, doskonale je konserwując.

Skamieniałe czaszki wielorybów dziobogłowych
Skamieniałe czaszki wielorybów dziobogłowych wydobytych z dna wyglądają bardzo okazale. Były im potrzebne do polowania na wielkie kałamarnice. Fot. IDSSE/Chinese Academy of Science

Czemu wieloryby umarły właśnie tam?

Naukowcy przypuszczają również, że to sam styl życia zifiowatych – wyspecjalizowanych w polowaniach na głębokowodne kałamarnice i ryby – przyczynia się do ich masowej obecności w tym konkretnym rejonie. Topografia dna o kształcie litery V działa jak naturalny lej, ale to ekstremalne nurkowania w pogoni za zdobyczą są dla tych ssaków największym ryzykiem.

Walenie dziobogłowe schodzą nawet na 3000 metrów, jednak zapuszczanie się głębiej w Strefie Diamantina stanowi dla nich nieprzekraczalną fizjologiczną barierę. Polowanie w tej przepaści może skończyć się dla nich śmiertelnym wycieńczeniem lub chorobą dekompresyjną. Opadają wtedy na dno, tworząc nowe wyspy życia w lodowatej otchłani. I zostawiają dla nas informację o Ziemi, której już nie ma.

To wyjątkowe stanowisko paleontologiczne skrywa szczątki m.in. co najmniej jednego nieznanego wcześniej wymarłego gatunku. Naukowcy są pewni, że cmentarzysko kryje znacznie więcej ewolucyjnych niespodzianek.

Źródło: Nature

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...