Reklama

Repelenty to powszechny sposób na odstraszanie owadów, w tym komarów. A najpopularniejszym, i uważanym za najskuteczniejszy jest DEET, czyli N,N-Dietylo-m-toluamid. Jest ceniony za skuteczność, niski koszt produkcji i długie, utrzymujące się nawet do 5 godzin działanie. A jednak, mimo że opracowano go ponad 80 lat temu, mechanizm jego działania wciąż nie jest dokładnie zbadany.

Nowe badanie, opublikowane w czasopiśmie „Journal of Experimental Biology”, dowodzi, że komary mogą nauczyć się kojarzyć DEET z obecnością ludzi, a więc także i krwi, którą się żywią. Jak to możliwe, że zaczynają lgnąć do substancji, która ma je odstraszać?

Co przenoszą komary i co je przyciąga?

Pasożyty, bakterie i wirusy (m.in. malaria, denga, chikungunya, wirus rzeki Ross i japońskie zapalenie mózgu) są przenoszone przez żywiące się krwią samice komarów. Aby znaleźć posiłek, owady te są silnie wyczulone na zapachy i bodźce emitowane przez zwierzęta stałocieplne, w tym ludzi.

Wyczuwają m.in. wydychany przez nas dwutlenek węgla, kwas mlekowy w pocie oraz przeróżne inne substancje chemiczne, które różnią się w zależności od osoby. Komarzyce wykrywają to wszystko za pomocą narządów umieszczonych na czułkach, kłujce służącej do ssania krwi oraz na głaszczkach szczękowych, które ją otaczają.

Repelent DEET: narzędzie, którego nie rozumiemy

DEET jest w powszechnym użyciu od lat 50. XX wieku, ale w świecie nauki wciąż trwa dyskusja o tym, jak dokładnie działa. Czy blokuje zapach gospodarza, czy jest dla komara toksyczny, a może dzieje się coś zupełnie innego?

W 2008 roku przełomowe badanie wykazało, że DEET blokuje reakcję neuronów czuciowych na zapachy gospodarza u komarów oraz muszek owocowych. Oznacza to, że raczej dezorientuje komara, niż go odstrasza. Kilka lat później naukowcy odkryli, że niewielka część komarów poddanych działaniu DEET jest na niego zupełnie niewrażliwa i że jest to cecha dziedziczna.

Istnieją jednak również przesłanki, że niektóre reakcje komarów mają podłoże behawioralne. W jednym z badań owady wystawione na działanie DEET były na niego mniej wrażliwe, jeśli ponowny kontakt nastąpił w ciągu trzech godzin. Sugeruje to, że przyzwyczajają się do tej substancji.

Jak wyglądało nowe badanie i co wykazało?

Nowe badanie dowodzi, że komary można nauczyć, by gryzły częściej, jeśli podczas ssania krwi są wielokrotnie wystawiane na działanie DEET. A zatem, w niektórych przypadkach mogą być wręcz… przyciągane przez DEET. Jak to sprawdzono? Naukowcy opracowali test behawioralny. Umieścili komary w malutkich klatkach i przysuwali do nich źródło pożywienia (ciepły worek z krwią), rejestrując ruchy kłujki w momencie, gdy owady wyczuwały cel.

Następnie komary przeszły przez jeden z pięciu programów treningowych, w których wystawiano je na różne kombinacje bodźca bezwarunkowego (ciepło), bodźca warunkowego (krótkotrwały kontakt z DEET w strudze powietrza) oraz nagrody (krótka okazja do pożywienia się krwią). I tu pojawiło się wielkie zaskoczenie. Komary, których program obejmował aplikację DEET w trakcie pożywiania się krwią, wykazywały później znacznie silniejszą chęć gryzienia, gdy ponownie wystawiano je na działanie tego środka. Jeśli komary miały kontakt z DEET przed zaoferowaniem im worka z krwią, żaden z nich nie próbował go ugryźć.

Jedna z badaczek przetestowała to nawet na własnych dłoniach: jedną pokryto DEET, drugiej nie. Około 50% komarów, które przeszły trening „DEET + posiłek”, próbowało ugryźć rękę posmarowaną repelentem. A 100% nietrenowanych komarów unikało ręki z DEET i wybierało tę czystą.

Co to wszystko znaczy?

Nowe badanie wykazuje, że DEET nie wpływa na komary wyłącznie fizjologicznie. W grę wchodzi również reakcja poznawcza, która może być istotną częścią mechanizmu jego działania.

Należy jednak podkreślić, że badanie odbyło się w ściśle kontrolowanych warunkach, a program treningowy, jaki przeszły komary, może nie odzwierciedlać realnych scenariuszy. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy komary mogą być przyciągane przez DEET, trzeba będzie stworzyć warunki testowe, które lepiej odzwierciedlą realne sytuacje.

DEET wciąż zapewnia skuteczną ochronę, ale nowe badanie pozwala lepiej zrozumieć, jak działa.

Źródło: Journal of Experimental Biology

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...