Reklama

W powszechnej opinii archeolodzy zajmują się bardzo odległymi dziejami człowieka. Czasem jednak ich praca dotyczy również dawnych gatunków zwierząt. Tak też jest w tym przypadku.

Legendarne stworzenia na skałach

Zespół badaczy pod kierunkiem prof. Paula Taçona, szefa Katedry Badań nad Sztuką Naskalną Uniwersytetu Griffith, we współpracy z organizacją Traditional Owners udokumentował 14 nieznanych wizerunków wilka tasmańskiego (określanego też wilkoworem) oraz dwa wizerunki diabłów tasmańskich na skałach w północno-zachodniej Ziemi Arnhema w australijskim Terytorium Północnym. Artykuł na ten temat opublikowano w czasopiśmie „Archaeology in Oceania”.

W ocenie prof. Taçona wilki tasmańskie były bardziej rozpowszechnione i miały większe znaczenie kulturowe w kontynentalnej Australii niż diabły tasmańskie. Znanych jest w sumie tylko 25 wizerunków naskalnych diabłów tasmańskich w porównaniu z ponad 160 przedstawieniami wilków tasmańskich.

Co sztuka naskalna mówi o zagadkowych zwierzętach?

Analizując wiek przedstawień naskalnych badacze sugerują, że wielki tasmańskie mogły przetrwać na kontynencie australijskim znacznie dłużej niż sądzono. Powszechnie uważa się, że wymarły w kontynentalnej Australii 3000 lat temu, a przetrwały do XX w. na Tasmanii. Teraz eksperci postulują, że być może znalazły schronienie w odizolowanych regionach Australii, takich jak Arnhem Land czy Kimberley. Stąd pojawiły się jako bohaterowie sztuki naskalnej.

Wilk tasmański był największym współczesnym drapieżnym torbaczem. Zwierzę to osiągało wagę od 15 do 35 kg przy długości ciała wynoszącej 85–118 cm. Jego cechą charakterystyczną była płowa sierść z kilkunastoma poprzecznymi pręgami. Jako drapieżnik prowadzący nocny tryb życia, polował głównie na wombaty i kangury.

Znaczenie legendarnego zwierzęcia dla ludności rdzennej

Joey Nganjmirra, mężczyzna z plemienia Djalama z zachodniej Ziemi Arnhema i współautor badania, powiedział, że te wilki tasmańskie były nieodłączną częścią życia jego przodków. – Opowiadali historie o polowaniach z wilkami tasmańskimi – powiedział Nganjmirra. Najpopularniejsze podania z Arnhem Land opisują te zwierzęta jako „psy” lub zwierzęta domowe Tęczowego Węża. Wierzono, że para tych stworzeń (samiec i samica) towarzyszy wężom zamieszkującym głębokie rozlewiska pod wodospadami.

Ile lat ma wilk tasmański?

Archeolodzy mają poważne problemy z określenie wieku malowideł i rytów naskalnych. Pobranie próbek do precyzyjnego datowania jest arcytrudne. W tym przypadku ich wiek (mniej niż 1000 lat) określono w następujący sposób:

  • Zastosowany pigment. Najmłodsze wizerunki wykonano przy użyciu białego pigmentu. W przeciwieństwie do czerwonej ochry, biała farba jest gruboziarnista, osiada na powierzchni skały zamiast w nią wnikać i bardzo szybko niszczeje pod wpływem warunków atmosferycznych. Fakt, że te malowidła wciąż są widoczne i dobrze zachowane, sugeruje, że nie mogą mieć od kilkuset to tysiąca lat;
  • Styl malarski. Niektóre wizerunki wykonano w stylu późnego holocenu, który charakteryzuje się bogatymi zdobieniami wewnętrznymi, tzw. stylem rentgenowskim. Badacze wskazują, że ten konkretny sposób przedstawiania organów wewnętrznych, kręgosłupa czy tkanek jest charakterystyczny dla sztuki zachodniego Arnhem Land w ostatnim tysiącleciu;
  • Tradycja ustna i ciągłość kulturowa. Istnienie bardzo szczegółowych opisów zachowania tych zwierząt w historiach przekazywanych przez starszyznę aborygeńską (np. o ich umiejętnościach pływackich) oraz fakt, że współcześni artyści wciąż je malują na korze czy płótnie sugeruje, że kontakt z tymi zwierzętami trwał znacznie dłużej, niż wynikałoby to z datowania samych szczątków kopalnych.

Przyrodnicy kontra archeolodzy?

A co na to wszystko przyrodnicy, bo można odnieść wrażenia, że archeolodzy chcą wejść w ich buty? Dostrzegają lukę w danych z północnej Australii i coraz częściej skłaniają się ku teorii, że sztuka naskalna może być wiarygodnym zapisem dłuższego współistnienia ludzi i tych wymarłych drapieżników na kontynencie australijskim.

Źródło: Archaeology in Oceania

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama