Kiedyś wzięto je za broń biologiczną, dziś są globalnym zagrożeniem. Hantawirusy występują także w Polsce
Choć odkryto je pół wieku temu, wciąż brakuje na nie leków. Hantawirusy występują także w Polsce, szczególnie na Podkarpaciu. Sprawdzamy, jak realne jest zagrożenie i jak się przed nimi chonić.

Odkryto je dopiero w 1976 roku i wciąż nie są dokładnie poznane. Hantawirusy to wirusy RNA z rodziny Bunyaviridae. W ostatnich latach przekonaliśmy się, że stanowią poważne, choć niedoceniane zagrożenie dla zdrowia publicznego na całym świecie. Zrozumienie mechanizmów ich działania jest kluczowe – śmiertelność wywołanych przez nie infekcji u ludzi może sięgać nawet 50%. Póki co nie dysponujemy żadnymi lekami, a jedyną skuteczną bronią pozostaje profilaktyka.
Jak odkryto hantawirusy?
Pierwszym hantawirusem, jakiego udało się wyizolować, był odkryty w roku 1976 wirus Hantaan, wywołujący koreańską gorączkę krwotoczną z zapaleniem nerek. Nazwa pochodzi od Han, przepływającej przez Seul głównej rzeki Korei Południowej. Podczas wojny koreańskiej (połowa lat 50. XX w.) nieznany jeszcze wówczas wirus Hantaan zaatakował 2500 żołnierzy amerykańskich, zabijając od 5 do 10%. z nich. Obawiano się, że może chodzić o broń biologiczną.
Z czasem poznano kilkanaście kolejnych hantawirusów i okazało się, że problem dotyczy całego świata. Ofiarą jednego z hantawirusów padła w roku 2025 żona Gene’a Hackmana Betsy Arakawa. Pozbawiony jej opieki, chory na alzheimera Hackman zmarł kilka dni później.
Na początku maja 2026 roku zmarło troje pasażerów wycieczkowca MV Hondius, który wypłynął z argentyńskiej Ushuai. Za tę tragedię odpowiada najprawdopodobniej szczep Andes, który naturalnie występuje w Ameryce Południowej i wywołuje hantawirusowy zespół płucny.
„Prezent” od gryzoni
Głównym rezerwuarem hantawirusów są gryzonie – myszy, szczury czy nornice, które same nie wykazują objawów choroby. Ludzie zakażają się najczęściej drogą wziewną, wdychając powietrze zanieczyszczone pyłem zawierającym wysuszone odchody, mocz lub ślinę zainfekowanych zwierząt.
Szczególnie niebezpieczny jest mocz myszy, który zachowuje zakaźność nawet przez kilka miesięcy, podczas gdy inne wydzieliny tracą ją po kilku tygodniach. Do zakażenia może dojść również poprzez uszkodzoną skórę, ugryzienia lub bezpośredni kontakt z fekaliami.
Na największe ryzyko narażone są osoby pracujące w naturze: leśnicy, rolnicy, myśliwi, żołnierze oraz pracownicy budowlani wykonujący prace ziemne, a nawet gracze w golfa. Co ciekawe, hantawirusom sprzyjają niskie temperatury – im zimniej, tym dłużej pozostają zakaźne. To tłumaczy dużą liczbę przypadków np. w Rosji.
Hantawirusy występują także w Polsce
Hantawirusy dzieli się na wirusy Starego Świata (Europa, Azja, Afryka) oraz Nowego Świata (Ameryki). Te pierwsze zazwyczaj wywołują gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym (HFRS), której śmiertelność wynosi do 14%. W Polsce, głównie na Podkarpaciu, odnotowuje się od kilku do kilkudziesięciu takich przypadków rocznie, wywołanych głównie przez wirusy nazwane Puumala i Dobrava. Polskie badania wykazały występowanie przeciwciał przeciw tym wirusom u kilku proc. pracowników leśnych (zakażenia przebiegały bezobjawowo lub z niewielkimi objawami).
Z kolei wirusy Nowego Świata, jak Sin Nombre czy Andes, są znacznie groźniejsze i prowadzą do hantawirusowego zespołu płucnego (HPS). Początkowe objawy obu postaci są niespecyficzne: zmęczenie, bóle mięśni i złe samopoczucie przypominają zwykłą grypę.
Profilaktyka, leczenie i ryzyko: co warto wiedzieć?
Niestety, na razie nie ma leków ani szczepionek przeciwko hantawirusom, dlatego leczenie ma charakter wyłącznie objawowy. Sprowadza się do terapii wspomagającej: nawadniania, tlenoterapii, a w ciężkich przypadkach podłączenia do respiratora lub dializy nerek.
Ochrona to przede wszystkim minimalizowanie kontaktu z gryzoniami i ich wydzielinami. Podczas sprzątania piwnic czy strychów, kluczowe jest używanie gumowych rękawic oraz roztworu wybielacza do dezynfekcji. Należy unikać zamiatania i odkurzania na sucho – powodują wzbijanie się w powietrze pyłu zawierającego cząsteczki wirusa.
Choć w większości przypadków hantawirusy nie przenoszą się między ludźmi, wyjątek stanowi szczep Andes, który może być zaraźliwy przy bliskim i długotrwałym kontakcie. Prawdopodobieństwo zachorowania zależy od regionu i ekspozycji na środowisko bytowania gryzoni. W Rosji czy Chinach odnotowuje się tysiące przypadków rocznie, ale w Polsce są bardzo rzadkie.
Źródła: Nauka w Polsce, Science Alert
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

