Humbak Timmy umiera u wybrzeży Niemiec. Władze podjęły ostateczną decyzję
Mieszkańcy okolic Wismaru i wyspy Poel na wybrzeżu Morza Bałtyckiego w Niemczech od wielu dni kibicują humbakowi, który utknął na płyciźnie. Po początkowych sukcesach i wyprowadzeniu zwierzęcia na głębsze wody, sytuacja się pogorszyła. Eksperci są zgodni: wieloryb umiera i trzeba zaprzestać wszelkich prób pomocy czy eutanazji.

Humbak, nazwany Timmy, już trzykrotnie trafiał na mieliznę Morza Bałtyckiego u wybrzeży niemieckiej Meklemburgii, a pierwszy raz stało się to ponad miesiąc temu, 3 marca. Mimo początkowych sukcesów, wszystko wskazuje na to, że utknął już ostatecznie, przy wyspie Poel. W próby pomocy oraz ocenę stanu zwierzęcia zaangażowało się mnóstwo osób i organizacji. Naukowcy wskazują najlepsze rozwiązanie i jest ono dla wielu trudne do zaakceptowania: wieloryb umiera i trzeba mu na to pozwolić.
Eksperci są zgodni co do stanu wieloryba
Bianca König, ekspertka z organizacji Whale and Dolphin Conservation (WDC) w Niemczech, uważa, że wieloryb jest w agonii. Dowodem jest fakt, że przestał już reagować na obecność łodzi. König dodaje, że długotrwałe przebywanie na mieliźnie sprawia, że organy wewnętrzne humbaka są uciskane przez jego własny ciężar, co może prowadzić do niedokrwienia.
Jej zdanie jest zgodne z opinią ekspertów, którzy wypowiadali się wcześniej, m.in. Stephanie Groß z Instytutu ITAW oraz Międzynarodowej Komisji Wielorybnictwa. Opinię wydała także organizacja British Divers Marine Life Rescue, sytuację wytłumaczono też w „Scientific American”.
Kiedy jeszcze miał nieco sił, przy wyższym poziomie wody humbak mógłby podjąć próbę odpłynięcia na głębsze wody. Teraz nie ma już na to nadziei. Ponadto jego ciało częściowo wystaje nad wodę, a skóra wysycha i jest narażona na bezpośredni kontakt z promieniami słońca.
Kolejnym czynnikiem który stopniowo zmniejsza szanse na przeżycie jest niskie zasolenie wody. Timmy od wielu dni tkwi w wodzie, która mu szkodzi. Na jego skórze pojawiają się zmiany i uszkodzenia, prawdopodobnie sprawiające mu ból. Wszelkie próby transportu byłyby dodatkowym cierpieniem. Podejmowano próby polewania zimną wodą z Bałtyku, co przynosiło zwierzęciu chwilową ulgę.
Czy można skrócić cierpienie Timmy’ego?
Wszystko wskazuje na to, że humbak umrze w ciągu najbliższych godzin lub dni. Bardzo trudno oszacować, kiedy dokładnie. Według wszystkich ekspertów i służb zaangażowanych w sprawę od wielu dni, naturalna śmierć będzie najlepszym rozwiązaniem. Zwierzę jest już tak osłabione, że najprawdopodobniej umarłoby podczas próby pomocy, która przecież musiałaby być związana z przeniesieniem na głębsze wody. Pomysł, by sprowadzić katamaran z Danii i za jego pomocą odholować humbaka, został odrzucony.
W ostatnich dniach władze i eksperci częściej zastanawiali się nad opcjami eutanazji niż pomocy. Wydawałoby się, że to łatwiejsza sprawa, ale nie w przypadku tak ogromnego zwierzęcia. Brano pod uwagę trzy rozwiązania: zastrzelenie, uśpienie oraz… wysadzenie. Po dokładnej analizie odrzucono je wszystkie.
Żaden nie daje pewności, że eutanazja nastąpi odpowiednio szybko i nie przysporzy dodatkowego cierpienia wielorybowi. W przypadku zwierzęcia tej wielkości po prostu nie ma odpowiednich dawek leków usypiających i możliwości podania za jednym zamachem. Metody z użyciem broni i materiałów wybuchowych nie dają pewności.
Co się stanie z ciałem humbaka?
Minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus ujawnił, że władze przygotowują się już do transportu martwego wieloryba, odmówił jednak podania szczegółów. Autopsja zwierzęcia nastąpi w Niemieckim Muzeum Morskim w Stralsund. Instytut Nauk Biologicznych Uniwersytetu w Rostock podjął się spreparowania szkieletu.
Źródło: NDR, British Divers Marine Life Rescue, Scientific American
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

