Ta ryba ma ciało jak bicz i oczy przystosowane do ciemności. Ewolucja poszła tu w skrajność
Grenadier – ryba z wielkimi oczami i długim ogonem – jest czymś więcej niż tylko „ciekawostką przyrodniczą”. To organizm o fundamentalnym znaczeniu ekologicznym. Przedstawiciele rodziny Macrouridae są dominującymi drapieżnikami morskich głębin, regulującymi populację innych organizmów i odpowiadającymi za ostateczny obieg węgla. To właśnie te ryby zamieniają martwą materię organiczną w żywą tkankę. Jak wyglądają grenadiery? Gdzie występują? Na te i inne pytania odpowiadamy poniżej.

Spis treści:
Rodzina buławikowatych stanowi znaczną część fauny głębinowej. W niektórych rejonach Pacyfiku, na głębokościach od 2000 do 6000 metrów, jej przedstawiciele są wręcz dominującą formą życia kręgowego. To niezwykłe ryby są czymś w rodzaju wyspecjalizowanych maszyn biologicznych, które nauczyły się widzieć w ciemności, słyszeć wibracje wody na odległość kilometrów i przetrwać miesiące bez pożywienia, czekając na „mannę z nieba”.
Różnorodność gatunkowa
Rodzina Macrouridae obejmuje około 400 gatunków, zgrupowanych w 36 rodzajach. Rozpiętość rozmiarów jest znaczna – od niewielkich ryb mierzących kilkanaście centymetrów (np. Hymenogadus gracilis), przez osiągające około 100 cm gatunki średniej wielkości (jak Coryphaenoides rupestris, czyli grenadier czarny, znany też jako buławik czarny), po gigantów przekraczających 2 metry długości (jak Albatrossia pectoralis).
Anatomia służąca przetrwaniu
Wygląd grenadiera często bywa określany jako pierwotny lub prehistoryczny. Rzeczywiście, gatunki zaliczane do rodziny Macrouridae należą do najbardziej nietypowych mieszkańców mórz. Jednak należy podkreślić, że każda pojedyncza cecha tych ryb jest w istocie przystosowaniem do życia w iście ekstremalnych warunkach.
Ciało i ogon
Grenadier przypomina nieco kijankę o monstrualnych rozmiarach. Ciało tej ryby charakteryzuje się masywną głową i tułowiem, który gwałtownie zwęża się ku tyłowi, przechodząc w długi, biczowaty ogon. Charakterystyczną cechą jest brak klasycznej płetwy ogonowej, która u większości ryb pelagicznych (jak tuńczyk czy makrela) służy do generowania potężnego napędu. Zamiast tego, ogon grenadiera otoczony jest długimi, połączonymi płetwami – drugą płetwą grzbietową i płetwą odbytową, które zbiegają się w ostry szpic.
Ta specyficzna budowa ma swoje uzasadnienie. W strefie bati- i abisopelagicznej pożywienie jest rozproszone. Ryba nie może pozwolić sobie na energetycznie kosztowne pościgi. Zamiast tego, grenadiery stosują strategię powolnego, metodycznego przeszukiwania dna. Długi, falujący ogon pozwala na precyzyjne manewrowanie przy minimalnym wysiłku mięśniowym. Ryba może zawisnąć w prądzie głębinowym, korygując pozycję delikatnymi ruchami płetw, co w środowisku o ograniczonych zasobach tlenu i kalorii jest kluczem do przetrwania.
Wielka głowa
Głowa grenadiera jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do reszty ciała. U niektórych gatunków, jak choćby u buławika szorstkiego (Macrourus berglax), może stanowić nawet 25% całkowitej długości ryby. Jest to swoiste centrum sensoryczne, chronione solidnym pancerzem. Wiele gatunków wykształciło kostne listewki i guzki, a pysk często jest wydłużony i spiczasty, wystając ponad otwór gębowy. Taka budowa jest idealna do pobierania pokarmu z dna morskiego. Ryba może dosłownie „orać” pyskiem w miękkim mule, wyszukując ukryte w nim bezkręgowce, nie narażając przy tym oczu na uszkodzenia mechaniczne.

Systemy sensoryczne
W mroku morskich głębin wzrok przestaje być dominującym zmysłem, ustępując miejsca „systemom” percepcji otoczenia. Grenadiery potrafią sprawnie nawigować, polować i komunikować się w najbardziej ekstremalnych warunkach.
Oczy
Mimo ciemności, oczy grenadierów nie zanikły. Przeciwnie, u wielu gatunków przeszły niezwykłą ewolucję. Ryby żyjące w górnych partiach stoku kontynentalnego wykształciły ogromne gałki oczne. Ich siatkówka jest gęsto usiana pręcikami, wyspecjalizowanymi w detekcji światła o niskim natężeniu. Są one szczególnie wyczulone na fale niebieskie, które najgłębiej penetrują toń wodną i na bioluminescencję emitowaną przez inne organizmy głębinowe.
U gatunków abisalnych, takich jak C. armatus, obserwuje się ciekawe zjawisko. Młode osobniki, żyjące nieco płycej, polegają na wzroku w większym stopniu. Wraz z wiekiem i migracją w głębsze, całkowicie ciemne rejony, rola wzroku maleje na rzecz węchu, choć oczy nigdy nie zanikają całkowicie.
Linia boczna
Linia boczna grenadierów jest potężnym narzędziem detekcji. Składa się ona z sieci kanałów wypełnionych płynem, biegnących wzdłuż boków ciała i tworzących skomplikowane wzory na głowie. Wewnątrz tych kanałów znajdują się neuromasty – komórki czuciowe wyposażone w rzęski.
Akustyka i komunikacja
Badania bioakustyczne wykazały, że wiele gatunków z tej rodziny ma zdolność do wytwarzania dźwięków. Mechanizm ten opiera się na mięśniach sonicznych, które są przyczepione do ścian dużego pęcherza pławnego. Szybkie skurcze wprawiają organ w wibracje, generując niskie, dudniące dźwięki, przypominające bębnienie lub warczenie. Samce najprawdopodobniej używają ich do nawoływania samic, ale nie tylko. Dźwięki te mogą służyć także do odstraszania rywali i utrzymywania kontaktu z innymi osobnikami w ławicy.
Siedliska i zasięg
Grenadiery zasiedlają wszystkie oceany świata, ale ich dystrybucja jest skorelowana z głębokością. Ich królestwo zaczyna się tam, gdzie kończy się światło słoneczne.
Gatunki takie jak buławik czarny i szorstki zasiedlają stoki kontynentalne – obszary, gdzie szelf gwałtownie opada w stronę dna oceanicznego. Ich optimum występowania to głębokości od 400 do 1500 metrów, rzadziej do 2000 metrów. W obrębie rodziny nie brakuje też ryb, które zeszły jeszcze niżej. Gatunki takie jak Coryphaenoides armatus czy C. yaquinae żyją na równinach abisalnych i w dolnych partiach stoku, na głębokościach od 2000 do ponad 5000 metrów. Rekordowe obserwacje wskazują na obecność ryb z rodziny Macrouridae nawet na głębokościach dochodzących do 7000 metrów.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz autor
Artur Białek
Dziennikarz i redaktor. Wcześniej związany z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o historii, kosmosie i przyrodzie, ale nie boi się żadnego tematu. Uwielbia podróżować, zwłaszcza rowerem na dystansach ultra. Zamiast wygodnego łóżka w hotelu, wybiera tarp i hamak. Prywatnie miłośnik literatury.

