Czy możemy wieść dostatnie życie i nie szkodzić naszej planecie? Ten eksperyment ma dać odpowiedź
W portugalskim mieście Guimarães trwa ambitny eksperyment, który może wpłynąć na cały świat. Bazując na wynikach szeroko zakrojonych badań naukowych, przeprowadzono tam zieloną transformację, która pokazuje, że można żyć w granicach wyznaczonych przez planetę, jednocześnie zapewniając wszystkim wysoki komfort życia.

Carlos A. Ribeiro jest biologiem z doktoratem z nauk biomedycznych. Nim trafił do Guimarães, pracował m.in. jako badacz w Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej. Obecnie wykłada w Wyższym Instytucie Zdrowia (ISAVE) i prowadzi badania nad tzw. governance oraz zrównoważonym rozwojem tego średniowiecznego miasta.
To w Guimarães w 2014 roku rada miasta wraz z Uniwersytetem w Minho i Uniwersytetem Trás-os-Montes e Alto Douro powołała Laboratório da Paisagem. Jest to ośrodek badawczo-edukacyjny, którego celem jest promowanie zrównoważonego rozwoju regionu poprzez badania, innowacje i upowszechnianie nauki.
Zarządzanie wyimkiem planety
Pracownicy laboratorium zajmują się zmianami klimatu, bioróżnorodnością, zagospodarowaniem terenów zielonych i użytkowaniem ziemi, zasobami wodnymi, gospodarką o obiegu zamkniętym, zdrowiem i jakością życia, a także edukacją środowiskową. Pracują na żywym organizmie miasta, by pokazać, że przy odpowiednim zarządzaniu mieszkańcy mogą żyć w dostatku i z poszanowaniem planety.
Choć brzmi to utopijnie, za planami Guimarães i zespołu kierowanego przez Ribeiro laboratorium stoją solidne analizy, które – wbrew powszechnym przekonaniom – sugerują, że cała światowa populacja mogłaby funkcjonować w równowadze między dobrostanem ludzi a dobrostanem Ziemi. Co więcej, oba te cele są ze sobą nierozerwalnie związane. Osiągnięcie takiej wizji wymaga jednak głębokich zmian gospodarczych oraz przewartościowania tego, co uznajemy za luksus, a co za konieczność. Czy można tego dokonać bez ograniczania wolności jednostki? I kto ostatecznie decyduje, ile naprawdę wystarczy do dobrego życia?
Koncepcja bezpiecznej przestrzeni funkcjonalnej
Pomysł na to, co robić, by żyć dostatnio, lecz z poszanowaniem Ziemi, wykiełkował z tzw. koncepcji bezpiecznej przestrzeni funkcjonowania, opisanej w 2009 roku przez zespół naukowy prowadzony przez Johana Rockströma ze Stockholm Resilience Centre. W szeregu artykułów badacze argumentowali, że presja człowieka na system Ziemi osiągnęła skalę, przy której nagła, globalna zmiana środowiskowa nie może być już wykluczona.
Zaproponowali nowe podejście do globalnej równowagi, definiując granice planetarne, w obrębie których ludzkość może bezpiecznie funkcjonować. Przekroczenie jednej lub więcej granic planetarnych może być szkodliwe, a nawet katastrofalne, ze względu na ryzyko przekroczenia progów wywołujących nieliniowe, gwałtowne zmiany środowiskowe w skali kontynentalnej lub planetarnej.
Dziewięć granic planetarnych
Zidentyfikowano dziewięć granic planetarnych: zmianę klimatu, zakwaszenie oceanów, ozon stratosferyczny, globalny obieg azotu i fosforu, zużycie wody słodkiej, zmianę użytkowania ziemi, różnorodność biologiczną, zanieczyszczenie chemiczne oraz obciążenie aerozolami atmosferycznymi. Już w pierwszej publikacji z 2009 roku dla siedmiu z nich zaproponowano konkretne wartości liczbowe – zanieczyszczenie chemiczne i aerozole doczekały się kwantyfikacji dopiero w późniejszych aktualizacjach.
Obecnie ludzkość przekroczyła już siedem z tych granic, głównie z powodu skali i tempa naszej konsumpcji. Zużycie wody w gospodarstwach domowych wzrosło sześciokrotnie w ciągu ostatnich 50 lat – szybciej niż w rolnictwie czy przemyśle. W podobnym okresie trzykrotnie zwiększyło się również wydobycie surowców naturalnych i zużycie energii.
Skala dobrych warunków życia
Według badania Joela Millwarda-Hopkinsa (Uniwersytet w Lozannie), Jasona Hickela i Suryadeepto Naga, opublikowanego w 2025 roku, świat zużywa obecnie więcej energii i materiałów niż potrzeba, by zapewnić godne warunki życia wszystkim ludziom – około 2,5 razy więcej niż jest to konieczne, a nawet po uwzględnieniu istniejących podziałów dochodów wewnątrz krajów wciąż około 1,5 razy więcej. Mimo to 50% państw ma niedobór energii, a 46% niedobór materiałów względem poziomu tzw. DLS (decent living standards, czyli godnych warunków życia). Dla większości krajów z niedoborem wzrost zużycia energii i materiałów jest zbyt wolny, by osiągnąć DLS do 2050 roku. Natomiast tempo wzrostu konsumpcji w krajach z nadwyżką jest czterokrotnie wyższe niż tempo wzrostu w krajach z niedoborem, co pogłębia presję ekologiczną.
Portugalskie laboratorium pokazuje, że da się to zmienić nie tylko w teorii.
Miasto Jednej Planety
Wszystko zaczęło się dekadę temu, gdy badaczka Sara Pires z Uniwersytetu w Aveiro obliczyła ślad ekologiczny Guimarães: gdyby cały świat żył jak mieszkańcy tego miasta, potrzebowalibyśmy zasobów niemal 2,3 Ziemi – więcej niż globalna średnia (1,7). To skłoniło władze do celu uczynienia miasta „Miastem Jednej Planety" do 2050 roku, a zasady wystarczalności zaczęły przenikać każdą decyzję samorządu.
Miasto wdrożyło szereg praktycznych rozwiązań: opłaty za odpady naliczane wagowo, targi napraw sprzętu oraz rozwój lokalnej gospodarki cyrkularnej opartej na wielowiekowej tradycji tekstylnej (firmy jak RDD Textiles czy Zouri odzyskują rocznie ponad 20 ton materiałów). Efekt: wskaźnik recyklingu odpadów jest tu 2,5 razy wyższy niż średnia krajowa.
Od 2012 roku odbudowano tam 95 hektarów zieleni, w tym łąkę wokół zamkowych murów oraz sieć zielonych szlaków. Poza korzyściami dla zdrowia i bioróżnorodności, kontakt z naturą – jak pokazują badania – zmniejsza przywiązanie do wartości materialnych, a zielona infrastruktura chłodzi miasto i ogranicza potrzebę klimatyzacji. Zbudowane kilka lat temu zbiorniki retencyjne sprawdziły się podczas styczniowych burz, które w całej Portugalii zabiły 16 osób – w Guimarães woda została skutecznie zatrzymana.
Samonapędzająca się transformacja
Tim Lenton z Uniwersytetu w Exeter nazywa takie procesy „społecznymi punktami krytycznymi” – momentami, gdy zmiana postaw uruchamia szybką, samonapędzającą się transformację całej społeczności. W Guimarães część tej zmiany – przewartościowanie luksusu i konieczności – zachodzi oddolnie, bez przymusu. Jest jednak zastrzeżenie: badania pokazują, że nawet zadeklarowana troska o środowisko nie chroni przed dużym śladem ekologicznym, jeśli ktoś jest naprawdę zamożny. Wśród najbogatszych 30% społeczeństwa najbardziej „zieloni” respondenci mieli ślad środowiskowy większy niż reszta tej grupy. Mimo to projekty takie, jak prowadzone w Guimarães, pokazują, że mądre zarządzanie środowiskiem może przynieść realne i bardzo pożądane zmiany.
Za swoje osiągnięcia Guimarães otrzymało tytuł Europejskiej Zielonej Stolicy 2026 przyznawany przez Unię Europejską. Przedstawiciele miast z Belgii, Francji, Włoch i Hiszpanii odwiedzają Guimarães, aby uczyć się z jego doświadczeń, a Laboratorium Krajobrazu doradza również decydentom w Brazylii i innych krajach.
Źródło: New Scientist
Nasza autorka
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i pisarka zajmującą się tematyką popularnonaukową, głównie kosmosem. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przygodę z mediami rozpoczęła ponad 20 lat temu w redakcji „Życia Warszawy”. Poza pisaniem o polskiej i światowej nauce na łamach „National Geographic” współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i kilkoma magazynami premium. Współautorka trzech bestsellerowych książek: „Człowiek – istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Pracuje w Centrum Badań Kosmicznych PAN i współpracuje z polskim Obserwatorium Cerro Murphy w Chile (OCM), którym zarządza CAMK PAN.

