Reklama

Przez miliony lat ewolucji rośliny i owady wykształciły złożoną sieć powiązań i wzajemnych zależności. Niektóre z nich są jednak bardziej niezwykłe niż inne. Nowe odkrycie z zakresu immunologii pokazuje nam, że rośliny z naszych warzywniaków potrafią nie tylko zidentyfikować swojego oprawcę, ale wręcz wynająć wykwalifikowanych „ochroniarzy” do jego szybkiej eliminacji. Czy fasola może podejmować decyzje?

Chemiczny „krzyk” fasoli

Fasola zwyczajna (Phaseolus vulgaris) jest rośliną uprawianą od tysiącleci. To pozwoliło wyselekcjonować popularne odmiany: pinto, czarną czy czerwoną. Jej „zwyczajność” jest jednak tylko ułudą – każdy posiadacz tych nasion w swojej spiżarni obcuje z mistrzem ewolucyjnej manipulacji. Zespół badawczy, w którego skład weszła m.in. immunolożka roślin dr Natalia Guayazán Palacios, rozwikłał zagadkę niezwykłych mechanizmów obronnych fasoli.

Jasne jest, że roślina nie wydaje z siebie świadomego, dosłownego „krzyku” o pomoc (chociaż intencjonalność flory wciąż pozostaje przedmiotem akademickich debat). Jednak w momencie ataku przez gąsienice emituje ona specyficzne, lotne substancje chemiczne. Drapieżne osy z rodzajów Polybia i Mischocyttarus, które posiadają zdolny do uczenia się układ nerwowy, przez wieki zaczęły kojarzyć ten konkretny zapach z łatwym posiłkiem w postaci gąsienic. Stworzyło to doskonałą ewolucyjną pętlę sprzężenia zwrotnego: fasole wydzielające odpowiednie, łatwo wykrywalne przez osy aromaty były skuteczniej chronione, dzięki czemu zyskiwały większą szansę na przetrwanie i wydanie nasion.

Zdradziecka ślina

Skąd jednak roślina wie, że nadszedł odpowiedni moment na wyzwolenie alarmu? Sekret tkwi w mikroskopijnych białkach osadzonych na powierzchni liści fasoli. Analizy ujawniły, że rośliny te posiadają specjalne detektory reagujące na inceptynę (In11) – niezwykle powszechny peptyd (krótki łańcuch białkowy) obecny w ślinie gąsienic.

Kiedy napastnik zaczyna przeżuwać liść, chemiczne ślady z jego jamy gębowej natychmiast aktywują roślinne receptory inceptyny. Jak podkreśla Guayazán Palacios, rozpoznanie tego peptydu ma wielkie znaczenie, gdyż nie tylko powoduje przyspiesza gojenie ran, ale przede wszystkim aktywuje swoisty szlak immunologiczny, ukierunkowany ściśle na gąsienice. Szlak ten odpowiada za wyzwolenie wyjątkowej mieszanki lotnych związków, które błyskawicznie rekrutują drapieżne osy. To dla nich zawołanie: „Jest robota!”

Eksperyment w Meksyku: fasole kontra gąsienice

Aby dowieść swojej tezy, naukowcy przeprowadzili w latach 2023 i 2024 szeroko zakrojone testy na polach w meksykańskim stanie Oaxaca. Wyhodowali tam rośliny parami – jedna z nich posiadała w pełni funkcjonalne receptory inceptyny, a drugą genetycznie pozbawiono możliwości ich tworzenia.

Zastosowali trzy rodzaje stymulacji: oblanie liści naturalną śliną gąsienicy, zastosowanie czystej postaci peptydu In11 oraz mechaniczne zranienie powierzchni liści żyletką z dodatkiem czystej wody. Następnie do liści przypięto martwe okazy gąsienic z gatunku Spodoptera frugiperda i bacznie obserwowano zachowanie drapieżników.

Co się okazało?

Pomimo ogromnej aktywności os w okolicy, fasole pozbawione receptora znalazły się w dramatycznie niekorzystnej sytuacji. Badacze odnotowali u nich aż o 40 procent mniej wizyt os, zarówno po potraktowaniu śliną, jak i czystą inceptyną. Co niezwykle istotne, w przypadku samego zranienia żyletką liczba owadów pomagających roślinie była identyczna dla obu grup.

Badania w warunkach laboratoryjnych ostatecznie dowiodły, że mechaniczne uszkodzenie żuwaczkami to za mało. To właśnie związki chemiczne ze śliny napastnika stanowią bodziec dla fasoli. Rośliny pozbawione genów odpowiedzialnych za receptory inceptyny nie potrafiły wyprodukować aromatu rekrutującego owady, ograniczając się jedynie do zapachu generowanego po zwykłym okaleczeniu tkanki.

Eko-ochrona przed szkodnikami

Według ekspertów to odkrycie ma szansę zrewolucjonizować rolnictwo. Dokładne poznanie mechanizmów receptora inceptyny może znacząco wesprzeć rozwój nowoczesnych, wolnych od pestycydów metod ochrony upraw przed szkodnikami.

Szacuje się, że globalne straty w uprawach rolnych powodowane przez insekty sięgają każdego roku miliardów dolarów. Zrozumienie naturalnego języka chemicznego może okazać się kluczem do przyjaznego środowisku rolnictwa jutra. Trzymajmy wszyscy za to kciuki.

Źródła: Science Advances, Science Alert

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...