Reklama

Artykuł, opublikowany w „Journal of Cleaner Production” dowodzi, że dieta czworonogów, zwłaszcza ta oparta na produktach typu „premium” i bogata w mięso mięśniowe, może generować większy ślad węglowy niż dieta ich właścicieli. Wpływ na środowisko szacowano na podstawie list składników i danych żywieniowych z etykiet. Przeanalizowano 996 produktów od jednego dużego detalisty.

Jakie karmy dla psów są najgorsze dla środowiska?

Badacze podzielili karmy na 7 kategorii:

  • sucha;
  • sucha roślinna;
  • sucha bezzbożowa;
  • mokra, mokra roślinna;
  • mokra bezzbożowa;
  • surowa.

Wyniki pokazują ogromne zróżnicowanie: intensywność emisji gazów cieplarnianych różni się nawet 65-krotnie między produktami. Kluczowym czynnikiem jest udział mięsa najwyższej jakości, podczas gdy wykorzystanie produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego zwykle wiąże się z niższymi emisjami. Karmy mokre, surowe i bezzbożowe mają przeciętnie wyższe oddziaływania niż najpopularniejsze karmy suche, natomiast karmy roślinne – najniższe.

Według brytyjskich badaczy produkcja składników do karm w Wielkiej Brytanii odpowiada za około 1% całkowitej emisji gazów cieplarnianych w tym kraju. Oszacowali też, że gdyby psy na całym świecie były żywione według standardów brytyjskich, generowane emisje mogłyby stanowić ponad połowę tych, które powstają rocznie w wyniku spalania paliwa przez komercyjne linie lotnicze.

Mięso wysokiej jakości: dobre dla psów, ale generuje największe emisje

Fakt, że przemysł mięsny, szczególnie produkcja wołowiny, odpowiada za solidną część globalnych emisji gazów cieplarnianych napędzających zmiany klimatyczne, jest już powszechnie znany. Trudno więc się dziwić wynikom badania Brytyjczyków. Zgodnie z oczekiwaniami wykazali, że to właśnie najwyższej jakości mięso mięśniowe, które mogłoby trafić na stoły ludzi przyczynia się do większego śladu węglowego karm dla psów. Szczególnie w przypadku karm mokrych i surowych.

Dobro psa czy dobro planety? Dylematy opiekunów i błędy producentów

John Harvey, główny autor badania, zauważa, że wielu właścicieli psów zmaga się z dylematem: z jednej strony rozumieją, że psy są mięsożercami, z drugiej zaś chcą chronić planetę. Ta troska wcale nie jest łatwa, bo oznaczanie produktów dla zwierząt (także w Polsce) podlega mniej restrykcyjnym przepisom. Na etykietach często widzimy niewiele mówiące składniki, np. „produkty pochodzenia zwierzęcego”.

Naukowcy apelują do producentów o większą transparentność i lepsze etykietowanie, aby konsumenci mogli bardziej świadomie wybierać produkty. Właściciele psów chcący ograniczyć swój wpływ na środowisko powinni szukać karm wykorzystujących mięso niższej klasy oraz np. organy, wnętrzności, wymiona czy inne części tuszy nie wykorzystywane w produkcji dla ludzi.

Źródło: Journal of Cleaner Production

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Dziennikarka „National Geographic Traveler" i „Kaleidoscope". Przez wiele lat również fotoedytorka w agencjach fotograficznych i magazynach. W National-Geographic.pl pisze przede wszystkim o przyrodzie. Lubi podróże po nieoczywistych miejscach, mięso i wino.
Reklama
Reklama
Reklama