Reklama

Ekspertką, która przybliża tajniki przetrwania pajęczaków, jest prof. dr hab. Joanna N. Izdebska, kierownik Katedry Zoologii Bezkręgowców i Parazytologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Na częste pytania dotyczące przetrwania kleszczy zimą odpowiedziała w wywiadzie dla oficjalnego portalu uniwersytetu.

Badania nad pasożytami zwierząt w Polsce

Wraz ze swoim zespołem, współkierowanym przez prof. Leszka Rolbieckiego, prowadzi ona badania nad parazytofauną zwierząt lądowych i wodnych, koncentrując się ostatnio na gatunkach obcych i inwazyjnych (np. szopie praczu czy szakalu złocistym). Prof. Izdebska jest współodkrywczynią nowych gatunków roztoczy skórnych (np. Demodex procyonis), monitoruje też rozprzestrzenianie się groźnych nicieni Thelazia callipeda i kleszczy łąkowych w aglomeracji trójmiejskiej – bo kleszcze lubią też miasta.

Strategie zimowania kleszczy i ich krewniaków

Pajęczaki to niezwykle zróżnicowana grupa stawonogów, obejmująca nie tylko kleszcze i pająki, ale też m.in. skorpiony, zaleszczotki czy kosarze. Każda grupa wypracowała własne mechanizmy przetrwania zimy. W polskim klimacie pajęczaki mogą zimować jako jaja, zapłodnione samice lub osobniki dorosłe, wybierając kryjówki w ściółce, glebie, pod korą drzew, w zabudowaniach.

Kleszcze dzielą się pod tym względem na endofilne które zimują w ciepłych norach i gniazdach swoich żywicieli, oraz egzofilne, przebywające w otwartym środowisku, jak kleszcz pospolity (Ixodes ricinus). Szczególnym przypadkiem jest kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus), który może zimować bezpośrednio na żywicielach, np. na uszach żubrów, jeleniach czy wilkach, zazwyczaj nie pobierając w tym czasie pokarmu. Postępujące ocieplenie klimatu sprawia, że coraz częściej obserwuje się kleszcze aktywne i żerujące nawet zimą.

Pogoda a liczebność kleszczy

Panuje powszechne przekonanie, że mroźna zima drastycznie redukuje populację kleszczy. Jednak ich strategia życiowa opiera się na wytwarzaniu ogromnej ilości jaj – samica kleszcza pospolitego może ich złożyć nawet 20 tysięcy. Taka „nadprodukcja” potomstwa ma kompensować straty wynikające z drapieżnictwa czy trudnych warunków. A poza tym może błyskawicznie odbudować populację, nawet przerzedzoną silnymi i długotrwałymi mrozami.

Chociaż mróz faktycznie zwiększa śmiertelność i stanowi czynnik selekcyjny, łagodne zimy sprzyjają przeżywalności większości potomstwa. Kluczowa jest także dostępność żywicieli; cieplejsze zimy wydłużają okresy żerowania kleszczy, co przekłada się na ich lepszą kondycję.

W kontekście medycznym istotne jest też to, że niskie temperatury zazwyczaj nie zabijają patogenów (wirusów, bakterii) znajdujących się wewnątrz kleszczy. Jednak mniejsza liczba tych pajęczaków po mroźnej zimie realnie ogranicza liczbę wektorów mogących transmitować choroby na ludzi i zwierzęta.

Kleszcze nie lubią suszy

Kleszcze są wyjątkowo wrażliwe na wysychanie i preferują wilgotne środowiska. Ograniczeniem dla nich może być nie tylko mróz, ale i upał. W typowych dla Polski warunkach wykazują dwa szczyty aktywności – wiosenny i jesienny – przedzielone okresami diapauzy, czyli zahamowania aktywności.

Większa wilgotność sprzyja również pająkom i kosarzom, które jako drapieżniki pełnią funkcję naturalnych sprzymierzeńców człowieka, regulując populacje szkodników, np. komarów, których larwy masowo rozwijają się po wiosennych rozlewiskach.

Źródło: media.ug.edu.pl

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Reklama
Reklama
Reklama