Reklama

Luty przyniósł historyczne wieści z polskiej części Puszczy Białowieskiej, gdzie populacja żubrów osiągnęła poziom 1176 osobników. Ten imponujący wynik to m.in. efekt udanych migracji zwierząt pomiędzy puszczami Białowieską a Knyszyńską. Powody do świętowania mają również leśnicy z Podkarpacia – bieszczadzka populacja zwiększyła się w ciągu roku o kolejne 100 sztuk. Eksperci studzą jednak entuzjazm, przypominając, że tak dynamiczny wzrost wymaga czujności i monitorowania zagrożeń ekologicznych oraz zdrowotnych.

Dokładność bieszczadzkiego spisu

Na pierwszy rzut oka dziwić może dokładność, z jaką przeprowadzony został spis. Precyzyjna liczba policzonych osobników jest jednak wynikiem jednodniowej akcji liczenia, która odbywa się we wszystkich jednostkach leśnych (nawet tych zarządzanych przez podmioty prywatne). Finał ten poprzedzają wielodniowe obserwacje stad. Dzięki tak dokładnemu przygotowaniu leśnicy doskonale znają strukturę grup, co pozwala wyeliminować ryzyko dwukrotnego policzenia tych samych osobników.

Ile żubrów żyje w Bieszczadach?

Jak podaje Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, podczas marcowego spisu doliczono się łącznie 940 żubrów. Spośród nich 880 osobników bytuje po stronie polskiej, a 60 po słowackiej. Tytuł największej ostoi gatunku przypadł Nadleśnictwu Baligród, gdzie w 14 stadach odnotowano blisko 400 żubrów. Jednak to w Nadleśnictwie Lutowiska, u podnóża masywu Otryt, zaobserwowano największe pojedyncze stado.

Obecna struktura populacji, skupionej w dużych grupach rodzinnych, jest charakterystyczna dla okresu wczesnowiosennego. Już niebawem stada ulegną rozproszeniu – znaczna część osobników uda się w wyższe partie gór, gdzie pod okiem żubrzyc (samica nazywana jest również krową) dorastać będzie kolejne pokolenie. To właśnie dlatego spis przeprowadzany jest w marcu: to ostatni moment, na obserwowanie ssaków w dużych skupiskach.

Zagrożenia sukcesu populacyjnego

Dynamiczny przyrost na ograniczonym obszarze generuje konkretne wyzwania. Edward Marszałek wskazuje m.in. na narastające szkody w uprawach rolnych będące konsekwencją żerowania tych największych polskich ssaków. Kluczowym zagrożeniem pozostaje jednak kwestia zdrowotna. Przegęszczenie stad sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się chorób, takich jak gruźlica czy telazjoza, która co roku dziesiątkuje bieszczadzkie żubry.

Przy tak dużej liczbie osobników i częstych kontaktach między grupami ryzyko wystąpienia epidemii drastycznie rośnie, co w przyszłości może doprowadzić do załamania się liczebności gatunku. Aby ograniczać skalę problemu, należy dokładnie prowadzić monitoring osobników, co pozwala szybko reagować na zachodzące w lasach zmiany.

Jak zachować się w obecności żubra?

Wzrost populacji niesie ze sobą również wyższe ryzyko konfliktów ludzko-zwierzęcych. Największym zagrożeniem jest tu nieodpowiedzialna turystyka, która może prowadzić do tragicznych w skutkach zdarzeń.

Już w zeszłym roku przyrodnik Adam Wajrak apelował o zachowanie bezpiecznego dystansu – minimum 100 metrów – podczas obserwacji. Taka odległość gwarantuje żubrowi komfort psychiczny i pozwala na swobodne fotografowanie bez płoszenia stada. Przekroczenie tej granicy jest skrajnie niebezpieczne – odczuwający zagrożenie żubr może zaatakować, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia turysty.

Źródła: Nauka w Polsce, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

Olaf Kardaszewski
Reklama
Reklama
Reklama