Armia supermrówek dosłownie pożera nasz internet. Śródziemnomorski szkodnik opanowuje Europę Środkową
Raporty upublicznione pod koniec maja 2026 roku pokazują bezprecedensową ekspansję agresywnej mrówki Tapinoma magnum. Ten niewielki owad z rejonu Morza Śródziemnego buduje gigantyczne superkolonie, które niszczą miejską infrastrukturę, paraliżują sieć internetową i bez problemu wytrzymują siarczyste mrozy Europy Środkowej.

Przez lata uważaliśmy, że chłodniejszy klimat naszej części świata stanowi naturalną, skuteczną barierę przed egzotycznymi szkodnikami. Globalny handel roślinami oraz zmiany klimatyczne udowodniły nam jednak, że nasze poczucie bezpieczeństwa było złudne – pojawienie się nowego, niezwykle odpornego agresora w niemieckich miastach pokazuje nam, jak krusi jesteśmy w starciu z bezwzględną siłą natury. Służby miejskie i naukowcy jednoczą siły w specjalnych projektach badawczych. Przyznają jednak, że stoimy w obliczu przeciwnika, którego całkowita eliminacja tradycyjnymi metodami jest niemal niemożliwa.
Wielka inwazja północy. Mrówki zjadają Internet
Tapinoma magnum (duża mrówka gruczołowa) trafiła do Niemiec w 2009 roku. Początkowo zasiedlała cieplejsze regiony na południu (Badenię-Wirtembergię, Nadrenię-Palatynat, Hesję), jednak szybko dotarła do Kolonii i Hanoweru. Dane z maja 2026 roku potwierdzają jej obecność na dalekiej północy kraju – w Szlezwiku-Holsztynie wykryto ogniska w Wedel (2024 r.) oraz Wulfsdorf (2025 r.). Owad skolonizował też Belgię i Holandię.
Szkody przestały być problemem wyłącznie ogrodowym. W graniczącym z Francją mieście Kehl mrówki wniknęły do podziemnych szaf instalacyjnych, niszcząc kable i wywołując przerwy w dostawie prądu oraz internetu. Wiceminister ochrony środowiska Badenii-Wirtembergii, Andre Baumann, wprost nazywa owada groźnym szkodnikiem, choć gatunek nie trafił jeszcze na unijną listę gatunków inwazyjnych. Owady te nie przenoszą chorób, ale są niezwykle agresywne i kąśliwe, a ich masowe ataki mogą wywoływać u ludzi silne alergie.
Anatomia superkolonii o zapachu zjełczałego masła
Mrówka osiąga sukces przez swoją wyjątkową strukturę społeczną. Owady te tworzą monstrualne superkolonie zajmujące setki metrów, w których żyją setki królowych i ponad 20 milionów robotnic. – Nie będziemy w stanie ich wyeliminować – ostrzega Manfred Verhaagh z Muzeum Historii Naturalnej w Karlsruhe.
Chociaż Tapinoma magnum przypomina rodzime, czarne mrówki, wyróżniają ją cztery cechy:
- polimorfizm – robotnice w jednej kolonii mają wyraźnie zróżnicowaną wielkość,
- autostrady – zamiast wąskich ścieżek owady tworzą szerokie, wielopasmowe trasy transportowe,
- kopce – ich obecność zdradzają gęste skupiska ziemnych kopczyków w szczelinach chodników,
- intensywny zapach – w obliczu zagrożenia robotnice wydzielają woń acetonu lub zjełczałego masła.
Gatunek ten jest bezwzględny dla konkurencji. W południowej Francji i na Korsyce całkowicie niszczy gniazda mrówek argentyńskich, przejmując wcześniej 100% ich źródeł pokarmu. Eliminując jednego intruza, zajmuje jego miejsce i generuje jeszcze większe szkody.
Super-odporność. Dlaczego nawet chemia z Niemiec nie działa?
Tapinoma magnum doskonale radzi sobie z suszą i okresowym zalewaniem. Szokiem dla entomologów jest jednak jej zdumiewająca mrozoodporność. Kolonie bez uszczerbku przetrwały 14 dni mrozów ze średnią temperaturą −6,6°C i spadkami aż do −15 stopni.
Sklepowa chemia owadobójcza nie działa. Zdesperowani mieszkańcy Korsyki zalewają gniazda benzyną lub alkoholem i podpalają je, co trzeba powtarzać tygodniami. Niemieckie samorządy testują z kolei aplikowanie pod ziemię wrzącej wody pod wysokim ciśnieniem.
Mrówki są groźne dla roślin i… zjadają psy
Pozostawione bez kontroli mrówki niszczą plantacje cytrusów i drzew oliwnych. Odnotowano również ataki na zwierzęta domowe (w tym uśmiercanie mniejszych psów) oraz masowe wędrówki do wnętrz budynków po cukier. Skala problemu bywa tak przytłaczająca, że według opowieści niektórzy zdesperowani właściciele sprzedają domy za bezcen i wyprowadzają się z zajętych przez owady rejonów.
Jak możemy się bronić w Polsce?
Główną drogą migracji owadów (w tym potencjalnie do Polski) jest handel roślinami i transport ziemi. Eksperci apelują do miłośników ogrodnictwa o bezwzględną profilaktykę: przed posadzeniem nowej rośliny należy dokładnie skontrolować bryłę korzeniową po wyjęciu z doniczki. W przypadku podejrzanego znaleziska nie wolno samodzielnie walczyć z intruzami silną chemią – należy natychmiast skontaktować się z lokalnymi służbami sanitarnymi. W przypadku Tapinoma magnum trzeba bardzo, bardzo uważać, bo odpowiedzialność za nasze wspólne środowisko jest ogromna.
Źródła: t-online.de, diesachsen.de, polskiobserwator.de, antinvasion.pl
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

