Arktyczny atak w środku wiosny. Jak meteorologiczna anomalia przywróci zimę w kwietniu?
Cieszymy się z pięknej, słonecznej środy, ale synoptycy ostrzegają. To ostatni tak ciepły moment przed nadchodzącym załamaniem. Już w weekend polska aura wykona ostry zwrot – nad kraj spłynie zimne powietrze, a deszcz w niektórych regionach zamieni się w śnieg. Dlaczego kwiecień funduje nam tak gwałtowny powrót do zimy? Analizujemy „nurkujący niż”, który zdominuje pogodę w najbliższych dniach i sprawdzamy, jak silny będzie podmuch arktycznego chłodu.

Spis treści:
- Baryczny paradoks. Dlaczego wiosna zwalnia tempo?
- Dynamika układów niżowych. Wschodni pas Polski w strefie frontowej
- Weekend z „nurkującym” niżem: miejscami 5 stopni i mokry śnieg
Jeszcze w środę, 22 kwietnia, Polska korzysta z przewagi pogodnego wyżu, którego centrum ulokowało się w rejonie Islandii. Ten układ narzuca północną cyrkulację i kieruje nad kraj chłodne powietrze z rejonów okołobiegunowych, dlatego nocami lokalnie możliwy jest lekki mróz, zwłaszcza przy gruncie. Zmiana zacznie się w drugiej połowie tygodnia. Najpierw wkroczy wir niżowy, a w niedzielę 26 kwietnia nad Polskę ze Skandynawii spłynie zimny niż.
Baryczny paradoks. Dlaczego wiosna zwalnia tempo?
Obecna stabilizacja aury nie jest przypadkowa – to bezpośredni efekt nietypowej konfiguracji barycznej. Wyż, który zajął miejsce typowe dla Niżu Islandzkiego, tworzy swoistą blokadę cyrkulacyjną, wymuszając napływ (adwekcję) chłodnych mas powietrza z północy. W efekcie wiosenna termika wyhamowuje, a nad Polską panują warunki sprzyjające nocnej radiacji. Bezchmurne niebo, typowe dla centrum wyżu, pozwala skumulowanej w ciągu dnia energii cieplnej gwałtownie uciekać w przestrzeń kosmiczną, co prowadzi do drastycznych spadków temperatury po zachodzie słońca.
Dynamika układów niżowych. Wschodni pas Polski w strefie frontowej
Analiza synoptyczna wskazuje, że po wschodnich peryferiach dominującego wyżu przemieszcza się aktywny układ niskiego ciśnienia, mający swoje źródło w basenie Oceanu Arktycznego. Trajektoria układu, kierująca się ku pograniczu Białorusi, Rosji i Ukrainy, sprawi, że wschodnie rubieże Polski znajdą się bezpośrednio w strefie oddziaływania cyrkulacji cyklonalnej.
Zjawisko to zainicjuje rozwój zachmurzenia wielowarstwowego oraz przemieszczanie się frontu chłodnego, który otworzy drogę dla kolejnej adwekcji (napływu) mas powietrza o charakterystyce arktycznej.
Weekend z „nurkującym” niżem: miejscami 5 stopni i mokry śnieg
Sobota będzie stanowić fazę przejściową w przebiegu procesów synoptycznych nad Polską. Kraj znajdzie się w strefie ścierania się dwóch odmiennych mas powietrza. Ustępującego układu frontowego oraz napływającego z zachodu powietrza polarnego o charakterze łagodniejszym. Choć lokalnie może dojść do chwilowych wzrostów temperatury, zjawisko to zostanie zniwelowane przez silny wiatr, który znacząco obniży temperaturę odczuwalną.
Sobota (25.04) – Faza przejściowa
W pasie północnym, centralnym i wschodnim wystąpią opady deszczu (do 5 l/mkw.) związane z przemieszczającym się frontem. Na południu możliwy jest przejściowy rozwój przejaśnień.
- Dynamika wiatru: Zwiększony gradient baryczny przełoży się na umiarkowany i dość silny wiatr z sektora zachodniego i południowo-zachodniego, z porywami rzędu 50–70 km/h (najsilniejsze w północnej części kraju).
- Termika: Od 10°C (Suwalszczyzna) do 17°C (krańce południowo-wschodnie).
Niedziela (26.04) – Kulminacja procesów cyklonalnych
Głównym punktem weekendu będzie niedzielna aktywność „nurkującego niżu”. Ten specyficzny układ niskiego ciśnienia, przemieszczający się gwałtownie ze Skandynawii w kierunku południowym, otworzy „bramę” dla bezpośredniego napływu arktycznych mas powietrza.
Wraz z gwałtownym spadkiem izoterm (linii łączących punkty o tej samej temperaturze), nastąpi przekształcenie struktury opadów. W północno-wschodniej części kraju deszcz przejdzie w deszcz ze śniegiem oraz mokry śnieg (prognozowana akumulacja do 5 cm na Podlasiu).
Sobota będzie pomostem między dwoma światami. Deszczowy front obejmie już sporą część kraju, a jednocześnie z zachodu napłynie łagodniejsze powietrze polarne, które lokalnie pozwoli temperaturze podejść wyżej. Nie będzie to jednak komfortowe ocieplenie, bo wzrośnie rola wiatru obniżającego temperaturę odczuwalną.
W sobotę na południu pojawią się przejaśnienia, ale na północy, wschodzie i w centrum okresami spadnie deszcz do 5 l/mkw. Maksymalnie prognozuje się 10 st. C na Suwalszczyźnie, 13 st. C w centrum i do 17 st. C na krańcach południowo-wschodnich. Wiatr z zachodu i południowego zachodu będzie umiarkowany i dość silny, z porywami 50–70 km/h, szczególnie na północy.
Kulminacja nadejdzie w niedzielę, gdy znad Skandynawii nad Polskę „zanurkuje” zimny niż, a wraz z nim napłyną arktyczne masy powietrza. W większości kraju okresami popada deszcz 2–5 l/mkw., ale na północnym wschodzie i wschodzie opady przejdą w deszcz ze śniegiem do 10 l/mkw. Na Podlasiu możliwy jest także mokry śnieg do 5 cm. Temperatura maksymalna spadnie do 5 st. C na Podlasiu, wyniesie 9–10 st. C w centrum i około 12 st. C na Śląsku. Wiatr z północnego zachodu może być silny – porywy do 60–80 km/h, a na północy i północnym wschodzie nawet do 90 km/h.
Źródło: IMGW-PIB
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


