Amonity wcale nie wyginęły razem z dinozaurami. Polscy naukowcy odkryli właśnie, że przetrwały
Polskie badanie rewolucjonizuje naszą wiedzę o amonitach – mogły przetrwać katastrofę, która zakończyła erę dinozaurów. Znaleziska z duńskiego klifu sprawiają, że zaczynamy inaczej myśleć o wielkim wymieraniu sprzed 66 mln lat.

Odciski spiralnie zwiniętych muszli na kamieniach to rarytas nie tylko dla paleontologów, ale wszystkich zbieraczy: niektórzy mają je nawet w domach. Do tej pory uważaliśmy, że amonity – chyba najbardziej rozpoznawalne skamieniałości na świecie – wyginęły razem z dinozaurami. Zespół naukowców z Polskiej Akademii Nauk zmienia światową wiedzę o wielkim wymieraniu.
Czym są amonity?
Amonity pojawiły się pierwszy raz w okresie dewonu, czyli około 400 mln lat temu. Były to morskie głowonogi, należące do gromady Cephalopoda, blisko spokrewnione z dzisiejszymi kałamarnicami, ośmiornicami i łodzikami. Przez dziesiątki milionów lat rozwinęły ogromną różnorodność kształtów i rozmiarów muszli. Szczególnie licznie występowały w okresie jury i kredy, dominując w morskich ekosystemach jako drapieżniki oraz ofiary większych zwierząt.
Wyróżniały się spiralnie zwiniętymi muszlami, które mogły osiągać od kilku milimetrów do ponad dwóch metrów średnicy. Muszla była podzielona na komory, z których największa, końcowa (komora mieszkalna), była zamieszkana przez żywe zwierzę. Pozostałe komory wypełniał gaz lub płyn, co pozwalało na regulację wyporności w wodzie.
Amonity należą do najważniejszych skamieniałości przewodnich, czyli takich, które pozwalają na precyzyjne datowanie warstw skalnych.
Przełomowe odkrycie polskich naukowców – amonity wcale nie wyginęły
…a przynajmniej nie wtedy, kiedy nam się wydawało. Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Marcina Machalskiego z PAN dokonał sensacyjnego odkrycia: trafili oni na skamieniałości amonitów znajdujące się powyżej granicy kreda-paleogen (K-Pg).
To warstwa geologiczna powszechnie uznawana za świadectwo globalnej katastrofy, która doprowadziła do wyginięcia około 75% gatunków na Ziemi, w tym dinozaurów i – jak dotąd sądzono – również amonitów. Polskie odkrycia opublikowane w czasopiśmie „Scientific Reports” podważają ten pogląd i wskazują, że populacje amonitów mogły przetrwać katastrofę.
„Skamieniałości zombie” z Danii
Odkrycia z klifu Stevns Klint w Danii, będącego światowym stanowiskiem UNESCO, wykazały obecność skamieniałości amonitów powyżej warstwy granicznej K-Pg. Analizy mikroskopowe wnętrza muszli wykazały, że osady w ich wnętrzu odpowiadają młodszym warstwom danianskim (najstarsza część paleogenu). Oznacza to, że przynajmniej niektóre gatunki amonitów przetrwały katastrofę i żyły przez dziesiątki tysięcy lat po uderzeniu asteroidy.
Potwierdzają to wyniki badań. Wykluczono tezę, że są to tzw. skamieniałości zombie, czyli skamieniałości przemieszczone z pierwotnych starszych warstw do nowszych wskutek erozji.
Co naprawdę zabiło ostatnie amonity?
Odkrycie, że amonity mogły przetrwać uderzenie asteroidy, rozwiązuje jedną zagadkę, ale otwiera kolejną. Skoro nie wyginęły natychmiast po katastrofie, co doprowadziło do ich ostatecznego zniknięcia?
Nowe dane nie dostarczają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o ostateczną przyczynę ich wyginięcia. Póki co pozostaje to zagadką. Jedno jest jednak pewne: polskie odkrycia zmieniają dotychczasowe rozumienie wydarzeń sprzed 66 mln lat i stawiają amonity w nowym świetle – nie jako ofiary natychmiastowego kataklizmu, ale jako gatunek, który przez jakiś czas potrafił przetrwać w nowej rzeczywistości.
Źródło: Scientific Reports
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

