Reklama

Spis treści:

  1. Sobekneferu, czyli tajemnica sprzed 300 lat, która zainspirowała Hatszepsut
  2. Od czarnego mazaka do grafiki komputerowej. Rewolucja na egipskich rusztowaniach
  3. Dlaczego oko naukowca wciąż wygrywa z cyfrowym aparatem?
  4. Posłuchaj całej rozmowy o sławnej królowej Egiptu

Kiedy myślimy o starożytnym Egipcie, najczęściej przed oczami stają nam monumentalne piramidy w Gizie, złota maska Tutenchamona lub dramatyczne losy Kleopatry. Gdzie w tym panteonie znajduje się Hatszepsut? Żyła około 1500 lat przed naszą erą, co oznacza, że od legendarnego Cheopsa dzielił ją potężny dystans czasowy, ale z Tutenchamonem łączyły znacznie bliższe więzy. Jak wyjaśnia dr Anastasiia Stupko-Lubczynska, oboje należeli do tej samej 18. dynastii – Hatszepsut to jej wczesny okres, a Tutenchamon późny. Byli więc, genealogicznie rzecz ujmując, jedną wielką „rodzinką”.

Sobekneferu, czyli tajemnica sprzed 300 lat, która zainspirowała Hatszepsut

Hatszepsut nie była jednak odosobnionym wybrykiem natury w historii Egiptu. Sięgając po pełnię władzy faraońskiej, doskonale wiedziała, co robi – miała bowiem genialny wzorzec z przeszłości.

Choć kobiety-faraonowie to zjawisko niezwykle rzadkie, Hatszepsut miała na kim się wzorować. Około trzy wieki przed nią Egiptem rządziła Sobekneferu (Sobeknofru), ostatnia władczyni z 12. dynastii. Gdy jej mąż zmarł, nie pozostawiając męskiego potomka, przejęła ster państwa i przywdziała królewski ubiór.

Hatszepsut lub jej doradcy odpowiedzialni za wizerunek publiczny i marketing polityczny skierowany do mas, doskonale znali tę historię i świadomie do niej nawiązywali. Podobieństwa widać nawet w oficjalnej tytulaturze. – Jej imię królewskie [Sobekneferu] to było Sobek-Ka-Ra i zdaje się, że to nie przypadek, że w przypadku Hatszepsut imię królewskie to Maat-Ka-Ra. Słyszymy podobieństwa – zauważa dr Stupko-Lubczynska.

Co więcej, Sobekneferu budowała swoją legitymację na silnym eksponowaniu więzi ze swoim ojcem, Amenemhatem III, przedstawiając się jako jego prawowita kontynuatorka. Dokładnie ten sam mechanizm propagandowy zastosowała później Hatszepsut, odsuwając w cień pamięć o zmarłym mężu na rzecz boskiego pochodzenia i kultu swojego ojca, Totmesa I.

Dlaczego oko naukowca wciąż wygrywa z cyfrowym aparatem?

Choć nowoczesna technologia pozwala na błyskawiczne wygenerowanie podkładów, kluczowym etapem prac pozostaje tzw. autopsja i weryfikacja rysunku bezpośrednio przed starożytnym murem. Dr Stupko-Lubczynska, mimo że docenia cyfrowe ułatwienia, pozostaje wielką zwolenniczką metod analogowych, w których bezpośredni kontakt z kamieniem decyduje o prawdzie naukowej.

– Mając to zdjęcie, rysujemy jak gdyby na nim, a później i tak musimy wykonać weryfikację tego. Siadamy przed tą ścianą i kreska po kresce sprawdzamy, czy to wszystko odpowiada rzeczywistości. Tego nie da się pominąć, dlatego że jakkolwiek zdjęcie nie byłoby dokładne, zawsze pojawiają się pytania w miejscach zniszczonych. Nie bardzo widzimy, czy to jest zniszczenie, czy pozostałość reliefu, a musimy być bardzo dokładni – tłumaczy zastępczyni szefa misji. To właśnie to unikatowe połączenie nowoczesnej inżynierii (w zespole misji pracuje m.in. konstruktor budujący warszawskie metro) z tradycyjnym, detektywistycznym zacięciem egiptologów pozwala krok po kroku składać zniszczony przez historię świat Hatszepsut w spójną całość.

Posłuchaj całej rozmowy o sławnej królowej Egiptu

Kim naprawdę była Hatszepsut? Jakie niezwykłe, egzotyczne krainy opisywano na ścianach portyków? Dlaczego nowoczesna cyfryzacja nie zawsze wygrywa z tradycyjnym okiem rysownika? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w fascynującej rozmowie Szymona Zdziebłowskiego z dr Anastasiią Stupko-Lubczynską. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

Video placeholder

Źródło: Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...