Reklama

Spis treści:

  1. Drużyna, czyli przyjaciele, a nie tylko wojsko
  2. Mit o uciśnionym chłopie i sześć tygodni pracy
  3. Osady służebne – ślady historii w twoim nazwisku
  4. Chrześcijaństwo? Tak, ale tylko dla elit
  5. Jak Dobrawa „zmanipulowała” Mieszka?
  6. Posłuchaj całej rozmowy o życiu w czasach pierwszych Piastów

W powszechnym wyobrażeniu początki polskiej państwowości to mglista, niemal baśniowa kraina – czas tajemniczych pogańskich obrzędów, pierwszych grodów i wielkich przemian, o których wiemy często tylko tyle, ile przekazali nam średniowieczni kronikarze. Zbyt często patrzymy na ten okres wyłącznie przez pryzmat królewskich insygniów i wielkiej polityki, zapominając, że fundamentem tego państwa byli ludzie, których życie toczyło się w zupełnie innym rytmie.

Jak zatem naprawdę wyglądała rzeczywistość w cieniu pierwszych piastowskich umocnień? Czy nasi przodkowie faktycznie żyli w strachu przed „pańszczyźnianym batem”, a chrzest kraju był rewolucją, która zmieniła wszystko z dnia na dzień? W rozmowie z prof. Bożeną Czwojdrak z Uniwersytetu Śląskiego odkrywamy prawdziwą twarz Polski sprzed tysiąca lat – kraju, w którym dieta władcy zależała od sprytnych manewrów jego żony, a społeczeństwo wcale nie składało się wyłącznie z uciemiężonych chłopów.

Drużyna, czyli przyjaciele, a nie tylko wojsko

Współczesne skojarzenie ze słowem „drużyna” kieruje nasze myśli ku oddziałom elitarnych wojowników. Jednak u progu państwowości termin ten miał znacznie szersze, niemal rodzinne znaczenie. Wywodzi się on ze starosłowiańskiego pojęcia oznaczającego najbliższe otoczenie i przyjaciół.

– Dla nas drużyna to są woje. Drużyna w starosłowiańskim [...] oznaczało po prostu najbliższe otoczenie przyjaciół. Druzja to jest przyjaźń. Drug to jest przyjaciel, towarzysz – wyjaśnia prof. Bożena Czwojdrak. To z tej grupy z czasem wykształcił się dwór, którego głównym zadaniem było dbanie o to, by władca mógł skupić się wyłącznie na rządzeniu.

Pierwsi urzędnicy, o których wspominają źródła, to nie ministrowie, lecz specjaliści od prozaicznych potrzeb: stolnicy i cześnicy. Ich rolą było zapewnienie prowiantu oraz napitków – piwa i miodu, bo wino było wówczas produktem luksusowym i niemal nieosiągalnym.

Mit o uciśnionym chłopie i sześć tygodni pracy

Obraz średniowiecznego chłopa w dybach, biczowanego przez okrutnego pana, to w dużej mierze pokłosie edukacji z czasów PRL. Rzeczywistość wczesnopiastowska była znacznie mniej drastyczna, a zależność chłopa od władcy – bardziej sformalizowana i, co zaskakujące, niezbyt obciążająca.

– Ta pańszczyzna miała sześć tygodni. Dwa tygodnie wiosną, dwa tygodnie latem i dwa tygodnie jesienią. I to było wszystko. Reszta – chłop pracował na własnym polu, na własny użytek – tłumaczy historyczka. Co więcej, w państwie Piastów nie istniał klasyczny zachodni feudalizm, a bogaty kmieć nierzadko dysponował dworem lepszym niż uboższy szlachcic.

Osady służebne – ślady historii w twoim nazwisku

Państwo Piastów było organizmem niezwykle praktycznym. Zamiast scentralizowanych fabryk tworzono osady służebne, w których całe wioski specjalizowały się w jednej dziedzinie. To właśnie tam rodził się polski przemysł i rzemiosło.

– Jedna wioska, załóżmy, zaczyna się specjalizować w jakimś rzemiośle i oni, załóżmy, szyją buty albo szyją jakieś ubrania albo zajmują się wypasem trzody dla księcia – mówi prof. Czwojdrak. Pamiątką po tym systemie są dzisiejsze nazwy miejscowości: Szewce, Grotniki (produkcja grotów), Szczytniki (wytwarzanie tarcz) czy Piekary. Specjalizacja była tak głęboka, że jeśli ktoś urodził się w wiosce kowali, rzadko miał szansę na inną drogę życiową.

Chrześcijaństwo? Tak, ale tylko dla elit

Chrzest Polski w 966 roku często przedstawia się jako moment, w którym cały naród nagle zmienił wyznanie. Nic bardziej mylnego! Przez kolejne 200 lat Polska pozostawała w dużej mierze krajem pogańskim, a nowa religia była domeną wyłącznie najbliższego otoczenia księcia.

Mieszko I później przez prawie 40 lat nie wykonuje żadnego gestu, żeby utworzyć organizację kościelną. To wygląda tak, że on przyjął chrzest i właściwie na tym zakończył sprawę – podkreśla badaczka. Pod koniec X wieku w całym kraju istniało zaledwie około 40 parafii, co przy ogromnych dystansach sprawiało, że chrystianizacja była procesem powolnym i często powierzchownym.

Jak Dobrawa „zmanipulowała” Mieszka?

W procesie przyjmowania nowej wiary kluczową rolę odegrała Dobrawa. Według kronikarza Thietmara, jej największym wyzwaniem nie było przekonanie męża do chrześcijańskiej etyki, lecz do... rygorystycznej diety. W ówczesnym systemie kościelnym posty zajmowały nawet 2/3 roku, co dla księcia przyzwyczajonego do mięsnych uczt było barierą niemal nie do przejścia.

– Dobrawa, żeby przekonać Mieszka, łamała posty. To jest bardzo interesująca informacja. Popatrz – ja złamię post i nic się nie stanie. To nie jest najważniejszy argument w religii chrześcijańskiej – interpretuje zachowanie księżniczki prof. Czwojdrak. Czeska księżniczka pokazała Mieszkowi, że nowa wiara to przede wszystkim polityczny prestiż i wejście do zachodniej elity, a kwestie rygoru pokarmowego można odpowiednio „oswoić”.

Posłuchaj całej rozmowy o życiu w czasach pierwszych Piastów

Rozmowę z prof. Bożeną Czwojdrak poprowadził Łukasz Załuski, redaktor naczelny National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

Video placeholder

Źródło: National Geographic Polska

Nasz ekspert

Łukasz Załuski

Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.

Łukasz Załuski
Reklama
Reklama
Reklama