To człowiek, który w imię badań i odkryć jest w stanie przekraczać granice, nawet za cenę własnego bezpieczeństwa

W 1990 r. Jaroslav Flegr odkrył, że jest zarażony Toxoplasma gonidii – pasożytem, który żyje i rozmnaża się najczęściej u kotów. Ten czeski naukowiec dowiedział się wówczas, że pasożyty przenoszą się z kota na człowieka przez nasz kontakt z kuwetą lub zanieczyszczoną wodą. Najbardziej zafascynował go jednak sposób, w jaki pasożyt przenosi się z kota na kota – używając do tego szczurów. Kiedy toksoplazmoza zaatakuje szczura, przejmuje kontrolę nad jego mózgiem, powodując zwiększoną aktywność gryzonia, skłonność do ryzyka, a nawet seksualną atrakcyjność zapachu kociego moczu. Wszystko to zwiększa prawdopodobieństwo, że szczur zostanie zjedzony. To nasunęło Flegrowi radykalną myśl, którą postanowił zbadać: być może toksoplazmoza przejęła kontrolę również nad  jego mózgiem? Koledzy powiedzieli mu, że oszalał, ale jak się okazuje – przeczucie go nie myliło.

 

Ile masz kotów?

Dwa.

Skąd pomysł, że toksoplazmoza może mieć nad tobą kontrolę?

Pomyślałem, że mogłoby to wyjaśnić niektóre z moich dziwnych zachowań – niekorzystnych dla mnie, ale korzystnych z perspektywy pasożyta, który chce znaleźć nowego gospodarza. Zdarzało mi się przechodzić przez ulicę pełną samochodów i nie ustępować drogi, nawet kiedy samochody na mnie trąbiły. Odkryłem później, że osoby zarażone toksoplazmozą są 2,6 raza bardziej narażone na wypadki.

Wygląda na to, że toksoplazmoza skłania do zachowań ryzykownych.

Rzeczywiście odkryliśmy, że znacznie spowalnia ona u ludzi czas reakcji, co może wpłynąć na zwiększenie ryzyka wypadku. Osoby zarażone mają też skłonności do niesumienności, a badani mężczyźni uznawali zapach moczu kota za całkiem przyjemny.

Twoja teoria nie od razu spotkała się ze zrozumieniem...

Na początku mnie samemu trudno było w nią uwierzyć. Ale to fakt i toksoplazmoza może odpowiadać za setki tysięcy zgonów rocznie, a być może, co równie ważne, także za wiele przypadków schizofrenii. Nadal nie ma jednak na nią lekarstwa.

Znany jesteś z hipotez sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem. Jakie stawia to wyzwania?

Kiedy wysyłam moje referaty do najlepszych czasopism, często odrzucane są przez redaktorów od ręki, bez formalnego rozpatrzenia. Ryzyko, jakie wiąże się ze stawianiem ciekawych twierdzeń, takich jak to mojego autorstwa, że teorię Darwina można udoskonalić, jest takie, że nie będziesz poważnie traktowany jako naukowiec. Gdybym zajmował się, powiedzmy, oddziaływaniami molekularnymi, być może byłbym bardziej sławny. Ale pociągają mnie zagadnienia, których nikt nie bada, i dobrze się w tym czuję.

Jaroslav Flegr jest biologiem ewolucyjnym.