Reklama

Naukowcy podejrzewają, że istnieje niepewny, ale wiarygodny związek hipotetyczny między dłubaniem w nosie a zwiększonym ryzykiem rozwoju demencji. W sytuacjach, gdy czynność ta powoduje uszkodzenie tkanek wewnętrznych, groźne gatunki bakterii zyskują prostszą drogę do mózgu. Ten z kolei reaguje na ich obecność w sposób, który do złudzenia przypomina objawy choroby Alzheimera.

Najważniejszym zastrzeżeniem jest jednak fakt, że badania wspierające tę tezę przeprowadzono na myszach, a nie na ludziach. Dzięki pracy naukowców jesteśmy jednak coraz bliżej medycznej tajemnicy.

Bakteria, która wybiera drogę na skróty

Zespołu naukowców z Uniwersytetu Griffitha w Australii opublikował wyniki testów przeprowadzonych nad groźną baterią Chlamydia pneumoniae. Patogen ten może infekować ludzi i wywoływać zapalenie płuc. Co istotne, C. pneumoniae odkryto również w mózgach większości osób dotkniętych demencją o późnym początku, czyli najczęściej spotykanym otępieniu (w którym objawy pojawiają się po 65. r.ż.).

Doświadczenia wykazały, że u myszy bakteria potrafi wędrować w górę nerwu węchowego, który łączy jamę nosową bezpośrednio z mózgiem. Co więcej, gdy dochodziło do uszkodzenia nabłonka nosa (cienkiej tkanki wzdłuż sklepienia jamy nosowej), infekcje nerwów stawały się znacznie poważniejsze.

To z kolei prowadziło do tego, że mózgi gryzoni odkładały więcej białka beta-amyloidowego – substancji uwalnianej w odpowiedzi na infekcje. Skupiska (blaszki) tego białka występują w znacznych stężeniach u osób cierpiących na chorobę Alzheimera.

Błyskawiczna infekcja: od 24 do 72 godzin

– Jesteśmy pierwszymi, którzy pokazali, że Chlamydia pneumoniae może udać się bezpośrednio przez nos do mózgu, gdzie wywołuje patologie przypominające chorobę Alzheimera – wyjaśnił neurobiolog prof. James St John. – Widzieliśmy to w modelu mysim, a dowody są potencjalnie przerażające także dla ludzi.

Naukowcy byli zaskoczeni tempem, w jakim patogen opanował centralny układ nerwowy myszy – do infekcji dochodziło w ciągu zaledwie 24 do 72 godzin. Wygląda na to, że bakterie i wirusy traktują nos jako błyskawiczną trasę do mózgu. Chociaż nie ma pewności, czy efekty będą identyczne u ludzi, lub czy same blaszki amyloidu są bezpośrednią przyczyną Alzheimera, trop ten jest niezwykle istotny w walce z tą chorobą.

Zagrożenie ukryte w codziennych nawykach

Powiedzmy sobie szczerze – dłubanie w nosie nie jest rzadkością: szacuje się, że może robić to nawet 9 na 10 osób (a ta jedna pewnie się nie przyznaje). Choć korzyści z tego nawyku nie są jasne, wyniki badań powinny skłonić nas do refleksji. Prof. James St John i jego koledzy sugerują, że dłubanie w nosie oraz wyrywanie włosów z nosa to zły pomysł ze względu na potencjalne uszkodzenia ochronnej tkanki.

– Gdy uszkodzisz wyściółkę nosa, możesz zwiększyć liczbę bakterii, które przedostaną się do twojego mózgu – ostrzega St John. Jednym z pytań, na które zespół wciąż szuka odpowiedzi, jest to, czy zwiększone złogi białka beta-amyloidowego są naturalną, zdrową reakcją odpornościową, którą można odwrócić po zwalczeniu infekcji.

Lekcja z pandemii. Higiena rąk to podstawa

Przegląd badań prowadzony przez naukowców z Western Sydney University, dodatkowo wzmocnił hipotezę o roli układu węchowego jako prawdopodobnej drogi wejścia patogenów do mózgu. Zdaniem badaczy zrozumienie tego procesu otwiera nowe ścieżki zapobiegania chorobie.

– Poprawa higieny rąk może być prostym krokiem zapobiegawczym. Nauczyliśmy się tego podczas pandemii COVID-19 – wyjaśnili naukowcy. Sugerują oni, by częste mycie rąk i używanie środków do dezynfekcji stało się obowiązkową rutyną osób, które potrafią oprzeć się nawykowi dłubania w nosie.

Alzheimer to więcej niż tylko wiek

Choroba Alzheimera jest niezwykle skomplikowana, a nauka bada ją pod wieloma różnymi kątami. Każde nowe odkrycie przybliża nas jednak do znalezienia sposobu na jej powstrzymanie. – Powyżej 65. roku życia czynnik ryzyka gwałtownie rośnie, ale badamy również inne przyczyny, ponieważ to nie tylko wiek: to także ekspozycja środowiskowa – podsumowuje St John.

Źródło: Scientific Reports, Science Alert

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama