Naukowiec też może być influencerem. Oto jak zmienia się akademicki świat
Podcast o historii zamiast podręcznika, naukowiec w roli influencera i uczelnie, które coraz śmielej wychodzą do szerokiej publiczności.. Popularyzacja nauki przestaje być dodatkiem do działalności uniwersytetów, a staje się jednym z ich najważniejszych zadań. W świecie niekończącego się scrollowania i natłoku informacji coraz większą wartość mają ci, którzy potrafią opowiadać o nauce prostym, ale rzetelnym językiem. O tym, jak robić to skutecznie, rozmawiali uczestnicy panelu „Jak popularyzować naukę w Polsce?”.
Nauka skraca dystans
Współczesne uczelnie otwierają się na nowe sposoby komunikacji i coraz śmielej wychodzą poza akademickie mury. Obok badań naukowych i kształcenia studentów pojawia się dziś jeszcze jedno istotne zadanie – budowanie relacji ze społeczeństwem i tłumaczenie rzeczywistości w przystępny sposób.
„To jest integralny składnik misji uczelni” – mówił podczas debaty prof. Stanisław Mocek z Uniwersytetu Civitas. Jak podkreślał, uniwersytety powinny pomagać ludziom rozumieć coraz bardziej skomplikowaną rzeczywistość i aktywnie uczestniczyć w publicznej debacie.
To szczególnie ważne w czasie, gdy internet stał się głównym źródłem informacji, ale jednocześnie miejscem pełnym półprawd i dezinformacji. Nieprzypadkowo rok 2026 ma zostać Rokiem Popularyzacji Nauki w Polsce, a Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapowiada większy nacisk na wspieranie takich działań na uczelniach.
Podcast zamiast wykładu
Klasyczne wykłady ustępują miejsca podcastom, krótkim formom wideo czy internetowym rozmowom z naukowcami. Prof. Mocek przyznaje, że młodzi ludzie chętniej sięgają dziś po formy audio niż po tradycyjne podręczniki. Dlatego uczelnie coraz częściej stawiają na własne serie audio i internetowe formaty edukacyjne. W efekcie naukowcy stają się rozpoznawalnymi twarzami internetu – ekspertami zapraszanymi do mediów, autorami popularnych kanałów czy komentatorami bieżących wydarzeń. Część z nich staje się wręcz naukowymi influencerami, którzy pomagają oswajać trudne tematy i budować zaufanie do wiedzy opartej na faktach.
Nie każdy naukowiec musi być celebrytą
Uczestnicy panelu podkreślali jednak, że popularyzacja nauki nie oznacza, że każdy badacz powinien zamienić się w twórcę internetowego. „Nie każdy będzie chciał, nie każdy będzie potrafił” – mówił prof. Arkadiusz Wójs, rektor Politechniki Wrocławskiej. Jego zdaniem rolą uczelni jest przede wszystkim wspieranie tych osób, które chcą komunikować swoje badania szerokiej publiczności. Coraz więcej szkół wyższych organizuje więc szkolenia medialne, warsztaty wystąpień publicznych czy zacieśnia współpracę z działami komunikacji i PR.

Nauka też potrzebuje dobrej historii
Podczas dyskusji pojawiło się również pytanie, dlaczego nauka nadal przegrywa z treściami rozrywkowymi i celebryckimi. Wiceministra Karolina Zioło-Pużuk podkreślała, że nauka najczęściej trafia do szerokiej debaty dopiero wtedy, gdy dotyczy sytuacji kryzysowych – jak podczas pandemii COVID-19. „Naukowcy codziennie robią coś ważnego dla społeczeństwa” – dodała.

Nowe materiały, badania dotyczące zdrowia psychicznego, technologie usprawniające medycynę czy rozwiązania związane z klimatem realnie wpływają na codzienne życie. Problem w tym, że często trudno pokazać te tematy w równie angażujący sposób jak świat show-biznesu.
Dlatego popularyzacja nauki coraz bardziej przypomina dziś sztukę storytellingu. Liczy się nie tylko sama wiedza, ale również język, emocje i umiejętność zainteresowania odbiorcy. Uczelnie rozumieją, że nawet najlepsze badania potrzebują dziś dobrej komunikacji – szczególnie w czasach dezinformacji i spadającego zaufania do ekspertów.
Materiał promocyjny Politechniki Wrocławskiej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Uniwersytetu Civitas

