Reklama

31 października na chińską stację kosmiczną, znajdującą się około 400 kilometrów nad Ziemią, wysłano cztery myszy o numerach 6, 98, 154 i 186. Przez dwa tygodnie zwierzęta przebywały w warunkach mikrograwitacji oraz były narażone na oddziaływanie promieniowania kosmicznego. Po ich bezpiecznym powrocie, który nastąpił 14 listopada, naukowcy odnotowali przełomowe wydarzenie: 10 grudnia jedna z samic urodziła dziewięć zdrowych młodych.

Czy można być matką po podróży kosmicznej? Mysz udowadnia, że tak

Sukces ten ma ogromne znaczenie dla planowania przyszłych, wieloletnich misji załogowych na Marsa czy budowy stałych baz na Księżycu. Wcześniejsze eksperymenty ograniczały się zazwyczaj do wykorzystania plemników myszy poddanych działaniu warunków kosmicznych do zapłodnienia samic na Ziemi.

W tym przypadku jednak samica, która przebywała na orbicie, zdołała wydać na świat zdrowe potomstwo. Sześć z dziewięciu maleństw przeżyło, co badacze uznają za normalny wskaźnik przeżywalności.

Wang Hongmei z Instytutu Zoologii Chińskiej Akademii Nauk podkreśliła, że misja ta udowodniła, iż krótkotrwały pobyt w przestrzeni kosmicznej nie musi uszkadzać zdolności rozrodczych ssaków. Matka wykazuje prawidłowe instynkty, karmi młode, a małe myszy rozwijają się normalnie i są aktywne.

Mysie noworodki z poprzedniego eksperymentu w 2019 roku. Fot. Matsumura et al/Nature
Mysie noworodki z poprzedniego eksperymentu w 2019 roku. Fot. Matsumura et al/Nature

Kosmiczny pech: myszy zostają na orbicie dłużej

Misja Shenzou-21 była jednak pechowa. Nagła zmiana harmonogramu powrotu statku Shenzhou-20 spowodowała, że myszy musiały zostać w kosmosie dłużej, niż planowano. Groziło to wyczerpaniem zapasów żywności, ale znaleziono rozwiązanie.

Na Ziemi w trybie awaryjnym testowano przydatność produktów przeznaczonych dla ludzkich astronautów, np. kukurydzy, orzechów czy skompresowanych herbatników. Ostatecznie za najbezpieczniejszy pokarm dla myszy uznano mleko sojowe.

Jak żyły myszy w kosmosie?

W mysich klatkach utrzymywano ziemski rytm dobowy (światło włączano o 7:00, a wyłączano o 19:00), a zaawansowany system sztucznej inteligencji na bieżąco monitorował aktywność, sen i spożycie pokarmu przez myszy. Zadbano nawet o to, by jedzenie było twarde, co pozwalało gryzoniom na naturalne ścieranie zębów.

Dlaczego właśnie myszy?

Wybór myszy jako obiektów badań wynika z ich wysokiego podobieństwa genetycznego do ludzi i szybkiego cyklu rozrodczego. Gryzonie te reagują na stres fizjologiczny w sposób zbliżony do ludzkiego, co czyni je idealnymi modelami do badania skutków dalekich podróży kosmicznych. Teraz badacze skupią się na długofalowej obserwacji „kosmicznych maluchów”, śledząc ich rozwój i sprawdzając, czy będą one w stanie samodzielnie wydać na świat kolejne pokolenia.

Naukowcy chcą zrozumieć, czy promieniowanie kosmiczne wywołuje ukryte zmiany fizjologiczne lub genetyczne, które mogą ujawnić się dopiero w kolejnych pokoleniach. Choć ten jeden pomyślny poród nie odpowiada na wszystkie pytania, jest ogromnym krokiem naprzód.

Źródło: Universe Today

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Dziennikarka „National Geographic Traveler" i „Kaleidoscope". Przez wiele lat również fotoedytorka w agencjach fotograficznych i magazynach. W National-Geographic.pl pisze przede wszystkim o przyrodzie. Lubi podróże po nieoczywistych miejscach, mięso i wino.
Reklama
Reklama
Reklama