Reklama

Wydawało się, że dzięki masowym programom profilaktycznym najgroźniejsze plagi przeszłości zostały już okiełznane. Sukcesy współczesnej medycyny uśpiły jednak czujność opinii publicznej, a mikroorganizmy, które niegdyś dziesiątkowały całe narody, dziś powracają. Przykład z antypodów boleśnie obnaża naszą delikatność i pokazuje, jak szybko zapomniany patogen potrafi odzyskać utracone terytorium. Wykorzystuje popularność chwytliwych, antyszczepionkowych haseł.

Alarm na antypodach – błonica uderza w Australii

W ostatnich miesiącach Australia przechodzi niepokojący kryzys zdrowotny. Od grudnia 2025 roku w kraju zidentyfikowano najbardziej dramatyczny przyrost zachorowań na błonicę w nowożytnej historii tego państwa. Oficjalne dane rządowe oraz doniesienia opublikowane w połowie maja 2026 roku przez platformy informacyjne SBS News i Scimex wskazują na ponad 225 potwierdzonych przypadków. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Terytorium Północnym (134 zachorowania) oraz Australii Zachodniej (80 zachorowań), a lekarze odnotowali już co najmniej jedną ofiarę śmiertelną.

Choć infekcja uderzyła przede wszystkim w odizolowane i gorzej sytuowane społeczności rdzennych mieszkańców (Aborygenów), eksperci medyczni alarmują, że zagrożone jest całe społeczeństwo. Główną przyczyną powrotu patogenu jest załamanie profilaktyki – w 2024 roku ogólnokrajowy wskaźnik szczepień dzieci spadł poniżej 90% po raz pierwszy od 2016 roku. Tak wyraźne pęknięcie w odporności zbiorowej otworzyło drzwi mikroorganizmowi, o którym świat zachodni zdążył już niemal zapomnieć.

Koszmar z czasów ZSRR, czyli niczego się nie nauczyliśmy

Aby uświadomić opinii publicznej powagę sytuacji, epidemiolodzy przypominają wydarzenia sprzed trzydziestu pięciu lat. Globalnie największa epidemia błonicy od czasu wprowadzenia rutynowych szczepień niemowląt wybuchła w państwach byłego Związku Radzieckiego tuż po rozwiązaniu bloku w 1991 roku. Chaos polityczny, głęboki kryzys ekonomiczny i wynikające z nich drastyczne przerwanie programów szczepień przyniosły katastrofalne skutki.

W tamtym okresie w krajach nowo powstałej Wspólnoty Niepodległych Państw odnotowano ponad 140 tys. przypadków zachorowań, a ponad 5 tys. pacjentów zmarło. Jak podkreśla prof. Raina MacIntyre, szefowa programu bezpieczeństwa biologicznego w Kirby Institute na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii (UNSW), tamta historyczna lekcja jasno dowodzi, że duże epidemie błonicy mogą pojawić się w każdym rozwiniętym społeczeństwie, jeśli tylko ciągłość programów szczepień zostanie zaburzona. Bakteria nie znika na zawsze – po prostu czeka w ukryciu na słabość systemu.

Dlaczego szczepionki słabną?

Błonica to choroba zakaźna wywoływana przez maczugowca błonicy (Corynebacterium diphtheriae). Choć w swojej najbardziej klasycznej, oddechowej formie atakuje gardło i migdałki – tworząc grube, szare błony rzekome, które mogą doprowadzić do uduszenia pacjenta – obecny wybuch w Australii w dużej mierze manifestuje się jako postać skórna. Przypadki infekcji dermatologicznych są zazwyczaj mniej dotkliwe dla samego chorego, ale niosą ogromne ryzyko epidemiologiczne. Osoba zakażona może bowiem niezwykle łatwo rozprzestrzeniać bakterie na niezaszczepione osoby ze swojego otoczenia.

Coraz większa liczba niezaszczepionych dzieci (także w Polsce) to jedno, ale jest jeszcze jeden problem – odporność uzyskiwana dzięki szczepionkom (podawanym standardowo jako potrójna dawka przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi) nie jest bezterminowa. Z upływem lat poziom przeciwciał w organizmie naturalnie drastycznie maleje. Bez regularnego przyjmowania dawek przypominających w wieku dorosłym, nawet osoby w pełni zaszczepione w dzieciństwie stają się podatne na zakażenie, stając się bezobjawowymi nosicielami i nieświadomie napędzając rozwój epidemii.

Źródło: Australian Institute of Health and Welfare, ABC, New Scientist, Australian Centre of Disease Control

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...