Reklama

Pacjent, w wieku około 20 lat, zgłosił się do okulisty po tym, jak przez sześć dni doświadczał błysków i mroczków w polu widzenia prawego oka, oraz zawężenia pola widzenia. Choć mężczyzna był ogólnie zdrowy, nie przebył wcześniej żadnych urazów oczu ani nie chorował na schorzenia okulistyczne (poza lekką krótkowzrocznością), rutynowe badanie wykazało zdumiewający poziom uszkodzeń wewnętrznych tkanek oka.

Wstępna diagnoza: zagadkowe rozdarcia siatkówki

Wstępne badanie wzroku nie zwiastowało katastrofy, a ciśnienie wewnątrzgałkowe było w normie. Jednak dokładne oględziny siatkówki – światłoczułej warstwy wyściełającej tył gałki oczne – ujawniły rozległe urazy, i to w obu oczach.

W prawym oku lekarze zdiagnozowali liczne przedarcia, siniaki oraz rzadkie zjawisko zwane dializą siatkówki. Jest to specyficzny rodzaj rozdarcia, w którym siatkówka zaczyna oddzielać się od oka przy krawędzi. Ten stan jest bardzo groźny – bez interwencji może prowadzić do pełnego odwarstwienia siatkówki i nieodwracalnej utraty wzroku.

Lewe oko również ucierpiało: w gałce stwierdzono zasinienia oraz sześć małych przedarć w kształcie podkowy, zlokalizowanych w górnej i bocznej części siatkówki.

Rozwiązanie zagadki: masaż oczu pistoletem

Kluczem do postawienia diagnozy okazał się szczegółowy wywiad, podczas którego pacjent przyznał, że przez trzy miesiące stosował pistolet masujący bezpośrednio na oczy i w ich okolicach. Mężczyzna kupił urządzenie samodzielnie i używał go raz w tygodniu przez kilka minut, próbując w ten sposób złagodzić uczucie zmęczenia oczu. Robił to bez jakichkolwiek konsultacji.

Ponieważ tego typu urazy siatkówki są zazwyczaj wynikiem silnych uderzeń w oko (np. podczas bójki lub uprawiania sportów kontaktowych), lekarze powiązali uszkodzenia właśnie z działaniem pistoletu.

Jak pistolet do masażu uszkodził siatkówkę?

Mechanizm uszkodzenia wynika z samej natury pistoletów masujących, które generują silne uderzenia o wysokiej częstotliwości, mające rozluźniać napięte mięśnie. Oko jest jednak zbudowane delikatnych tkanek i w części wypełnione płynem. Eksperci sugerują, że każde z setek uderzeń pistoletu powodowało chwilowe odkształcenie gałki ocznej, a powtarzający się stres mechaniczny generował ogromne naprężenia. Cykliczne mikrourazy doprowadziły do pęknięć delikatnej siatkówki.

Specjaliści zauważyli również, że wzór obrażeń był nietypowy – dializa wystąpiła w górnej części siatkówki, a przy urazach zwykle występuje w dolnej.

Jak uratowano wzrok niefrasobliwego pacjenta?

Stan pacjenta wymagał natychmiastowej interwencji, aby zapobiec odwarstwieniu siatkówki, co zdarza się w 8% do 15% przypadków dializy. Zastosowano terapię laserową, polegającą na tworzeniu kontrolowanych oparzeń. Powstała w ten sposób tkanka bliznowata działa jak uszczelniacz, który przytwierdza siatkówkę i uniemożliwia płynowi przedostawanie się pod jej warstwy.

Dzięki szybkiej reakcji podczas kontroli po sześciu miesiącach stan pacjenta był już stabilny, a jego wzrok udało się w pełni uratować bez rozwoju powikłań, takich jak zaćma.

Przypadek wyjątkowy, ale nie jedyny

Niniejszy przypadek jest wyjątkowy w literaturze medycznej, ponieważ po raz pierwszy opisano dializę siatkówki wywołaną pistoletem masującym u osoby bez czynników ryzyka, takich jak starzenie się czy silna krótkowzroczność.

Ale podobne urządzenia bywały już wcześniej przyczyną innych poważnych urazów: u 69-letniego mężczyzny doszło do przemieszczenia soczewki i jaskry, natomiast 38-letnia kobieta doznała ciężkiej zaćmy traumatycznej i utraty wzroku po masażu okolic skroni i oczu.

Lekarze podkreślają, że pistolety masujące są powszechnie dostępne, ale brakuje dla nich wytycznych dotyczących bezpieczeństwa we wrażliwych obszarach ciała. Lekarze apelują o wprowadzenie przez producentów wyraźniejszych ostrzeżeń.

Źródło: Live Science

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...