Reklama

Antarktyda traci lód w coraz szybszym tempie. Pokazują to każde kolejne badania. Szczególnie niepokojąca sytuacja panuje w Antarktydzie Zachodniej, gdzie część lodowców cofa się od dziesięcioleci pod wpływem ocieplających się wód oceanicznych i wzrostu temperatury związanych ze zmianą klimatu. Proces ten ma znaczenie nie tylko dla samego kontynentu. Topnienie antarktycznej pokrywy lodowej przyczynia się do wzrostu poziomu mórz i oceanów na całym świecie.

Najszybciej cofający się lodowiec

Jednym z najważniejszych obiektów obserwacji jest Pine Island, jeden z największych i najszybciej cofających się lodowców Antarktydy. Każdego roku odprowadza do oceanu ogromne ilości lodu, a jego destabilizacja może przyspieszyć utratę masy lodowej całego regionu. Nowe badanie pokazuje, że działalność człowieka miała istotny wpływ na tempo jego cofania się już od połowy XX wieku.

Praca została opublikowana na łamach czasopisma naukowego „The Cryosphere”. Autorzy spróbowali odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu za cofanie się lodowca Pine Island odpowiadają naturalne procesy, a w jakim działalność człowieka. W tym celu wykorzystali model pokrywy lodowej oraz symulacje uwzględniające zarówno rzeczywiste warunki klimatyczne, jak i scenariusz, w którym wzrost stężenia gazów cieplarnianych spowodowany przez człowieka nie nastąpił.

Wyniki wskazują, że antropogeniczna zmiana klimatu zwiększyła cofanie się lodowca o ok. 18 proc. od lat 40. XX wieku. Gdyby nie wpływ człowieka, w 2015 roku linia oparcia lodowca – miejsce, w którym lód odrywa się od podłoża i zaczyna unosić na wodzie – znajdowałaby się nawet ok. 4 kilometrów bliżej oceanu. – Udało nam się wykryć i jednoznacznie przypisać działalności człowieka wpływ na cofanie się lodowca Pine Island w epoce przemysłowej – napisali badacze.

Pierwsze takie badania

- Ponad jedna trzecia całkowitej utraty lodu w tym regionie przypada na lodowiec Pine Island. Dotychczas nie udało się jednak jednoznacznie wykazać związku przyczynowo-skutkowego między antropogeniczną zmianą klimatu a utratą lodu przez ten lodowiec – twierdzą naukowcy z Wielkiej Brytanii.

To pierwszy przypadek, w którym naukowcy ilościowo określili wpływ zmiany klimatu na cofanie się jednego z największych lodowców Antarktydy. Badacze podkreślają jednak, że ich wyniki nie oznaczają, iż lodowiec zaczął się cofać wyłącznie z powodu działalności człowieka. Proces został zapoczątkowany przez naturalne zmiany zachodzące w oceanie, jednak wzrost temperatury wywołany emisją gazów cieplarnianych znacząco go nasilił.

– Zmiana klimatu wywołana przez człowieka wzmocniła proces cofania się lodowca, który rozpoczął się z przyczyn naturalnych – twierdzą autorzy. Jak wyjaśniają, cieplejsze wody oceaniczne coraz intensywniej podmywają szelf lodowy od spodu. To z kolei osłabia lodowiec i przyspiesza jego przemieszczanie się do oceanu.

Co dalej z lodowcem Pine Island?

Modele sugerują, że lodowiec Pine Island może przejściowo ustabilizować się w drugiej połowie tego stulecia, gdy napotka na grzbiet w podłożu skalnym znajdującym się pod lodem. Taka stabilizacja byłaby jednak prawdopodobnie krótkotrwała, jeśli ocieplenie będzie postępować, a w kolejnym stuleciu wpływ człowieka ponownie stałby się dominującym czynnikiem odpowiedzialnym za cofanie się lodowca. – Pokrywy lodowe reagują bardzo powoli – powiedział Alexander T. Bradley. – Skutki dzisiejszych emisji będą kształtować utratę lodu w Antarktydzie przez stulecia.

- Symulacje przeprowadzone bez uwzględnienia antropogenicznego trendu zmian klimatycznych nadal pokazują znaczące cofanie się lodowca. Może to oznaczać, że przyjęty w modelu początkowy stan pokrywy lodowej był większy niż w rzeczywistości albo sugerować, że wcześniejsza historia lodowca przygotowała grunt pod jego cofanie się w epoce przemysłowej. Niewykluczone więc, że na obecne zmiany wpływ mają także długoterminowe procesy zachodzące w pokrywie lodowej Antarktydy Zachodniej – podsumowali naukowcy.

Źródło: The Cryosphere

Nasz ekspert

Jakub Rybski

Dziennikarz, miłośnik kina niezależnego, literatury, ramenu, gier wideo i dobrego rocka. Wcześniej związany z telewizją TVN24 i Canal+, obecnie pracuje w RMF FM. Zawodowo nie boi się podejmować żadnego tematu. Pisze przede wszystkim o archeologii i przyrodzie. Prywatnie bardzo zainteresowany polityką.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...