Wykopaliska pod Świętym Miastem odsłaniają tysiące lat skarbów religii i kultury - i podsycają odwieczne napięcia

Archeologia w Jerozolimie to temat tak wrażliwy, że ma znaczenie nie tylko dla społeczności naukowców, ale także dla polityków i opinii publicznej – przyznaje Juwal Baruch z Izraelskiego Urzędu ds. Zabytków (IUZ). Baruch jest szefem bardzo aktywnego jerozolimskiego biura IUZ i z dumą piastuje nieoficjalne stanowisko burmistrza podziemnej  Jerozolimy. Pod jego rządami miasto stało się jedną z najważniejszych lokalizacji archeologicznych i rocznie prowadzi się tu około setki prac wykopaliskowych.

Zaledwie fragmenty Ściany Zachodniej – pozostałości świątyni zbudowanej  przez Heroda Wielkiego, a obecnie najświętszego w judaizmie miejsca modlitwy – znajdują się nad ziemią, dlatego po wojnie sześciodniowej Ministerstwo Religii rozpoczęło kopanie tuneli mające na celu odsłonięcie całej długości muru. Ponad połowa całej ściany jest zasłonięta przez późniejsze budynki. Przez niemal 20 lat budowa tuneli przebiegała prawie bez nadzoru archeologicznego, przez co stracono mnóstwo informacji – mówi archeolog Dan Bahat, który z powodzeniem walczył o objęcie prac naukową kontrolą. Projekt podsycił też podejrzenia muzułmanów, że prawdziwym celem Izraela jest przebicie muru i uzyskanie dostępu do świętej platformy.

Kościół z V w., zbudowany dla upamiętnienia miejsca, w którym Jezus miał uleczyć ślepca w pobliżu sadzawki Siloe. Stara świątynia przestała być wykorzystywana, w końcu jej strop się zawalił i z czasem dołączyła do rozległej podziemnej krainy pod miastem. Jest to najnowsza komplikacja jednego z najdroższych i najbardziej kontrowersyjnych projektów archeologicznych świata. Misja polega na odsłonięciu długiej na sześćset metrów ulicy sprzed dwóch tysięcy lat, która niegdyś wiodła pielgrzymów, kupców i innych przybyszów do jednego z cudów starożytnej Palestyny: Świątyni Jerozolimskiej. Ta monumentalna droga zniknęła w pożodze, zasypana odłamkami podczas zniszczenia miasta przez wojska rzymskie w 70 r. n. e.

Kiedy brytyjscy archeolodzy dokopali się do kościoła, drążenie tuneli było częstą metodą. Dzisiaj, nie licząc wyjątkowych przypadków, uważa się ją jednocześnie za niebezpieczną i nienaukową. Tutaj jednak przebijanie się z powierzchni w dół jest niepraktyczne, bo zaledwie kilka metrów wyżej żyją ludzie. Zamiast tego armia inżynierów i robotników budowlanych pracuje w pocie czoła na dwie zmiany, w sumie po 16 godzin na dobę, wytyczając pod grzbietem poziomy korytarz, zmagają się z niestabilnością gleby i dochodziło już do zawałów, natomiast mieszkańcy, którzy żyją powyżej,
skarżą się na uszkodzenia domów.  Wielu Palestyńczyków wierzy, że wykopaliska oraz próby wysiedlenia Palestyńczyków są ściśle powiązane. 

Dawny parking dziś jest dołem mieszczącym w sobie 2,6 tys. lat historii Jerozolimy wczesno islamskie warsztaty, rzymską willę, budynki z epoki żelaza

Pod Bazyliką Grobu Pańskiego w Dzielnicy Chrześcijańskiej w Jerozolimie ojciec Samuel Achojan ogląda kamieniołom wykorzystywany w czasach Jezusa jako cmentarz. Pobliskie wypiętrzenie skalne jest czczone jako Golgota, wzgórze, na którym ukrzyżowano Jezusa

Więcej ciekawostek znajdziecie w najnowszym wydaniu National Geographic w salonach prasowych oraz na kultowy.pl