Takie zawody jak właśnie paleontolog czy archeolog mają swoją mityczną otoczkę. Najczęściej przypominamy sobie romantyczne odkrycia, podróże w nieznane, rekonstrukcje nieznanych stworzeń. Ale rzadko jest tak kolorowo.

Paelontologia to nie tylko poszukiwanie kości w środku pustyni i układanie z nich ogromnych szkieletów. Czasem trzeba zbadać kałużę po tym jak się właścicielowi takiego szkieletu odbiło. 
 

W 1989 roku paleontolog Fabio Marco Dalla Vecchia przebadał wraz ze swoimi kolegami skamielinę znalezioną we Włoszech. Obiekt miał około 228-208 milionów lat. Okazał się wypluwką drapieżnego ptaka. Analiza takiego materiału pozwala dowiedzieć się co takie zwierze jadło, gdzie żerowało i w jakim środowisku żyło. Naukowcy ocenili, że wewnątrz znajdują się szczątki pterozaura, kawałki kości, których ptak nie strawił. 
 

Ostatnio jednak okazało się, że ten wniosek był zbyt pochopny. Specjalna analiza microCT  (prześwietlenie na zasadzie mikrotomografii) pokazała, że szczątki najprawdopodobniej należą do protorosaursa z rodzaju Langobardisaurus. To bardzo rzadkie i cenne znalezisko. Protorozaury żyły w permie i triasie, są uważane za praprzodków dzisiejszych jaszczurek.
 

A wniosek z historii jest jeden. Nawet jeśli przedmiot badania nie jest romantyczny, a wręcz odrzucający, to i tak może dostarczyć ważnych informacji. 
 

Autor: Brian Switek