Reklama

Technologia coraz odważniej wkracza w nasze życie intymne. Aplikacja Replika, reklamowana jako „przyjaciel AI na całe życie”, zgromadziła już na całym świecie ponad 42 miliony użytkowników, którzy szukają w niej lekarstwa na samotność. Aż 68% osób korzystających z tego typu chatbotów przypisuje im cechy ludzkie, a zdecydowana większość wierzy, że programy te wykazują empatię, inteligencję, a nawet samoświadomość.

Zjawisko to przybiera na sile zwłaszcza w Japonii. To właśnie tam ponad 1,5 miliona osób dotkniętych zjawiskiem hikikomori (skrajnym wycofaniem społecznym) zaczęło budować silne więzi z wirtualnymi towarzyszami. Co więcej, szacuje się, że około 3700 Japończyków wystąpiło o wydanie oficjalnego certyfikatu „małżeństwa” z hologramem (najczęściej za pośrednictwem urządzenia Gatebox, związanego z wirtualną piosenkarką Hatsune Miku). Algorytmy zaczynają wręcz wkraczać w sferę duchową – w niektórych mniejszych, zamkniętych społecznościach roboty społeczne pełnią już funkcję przywódców religijnych.

Matematyka szczęścia

Dlaczego tak bardzo pragniemy, by maszyny nas kochały? I czy taka relacja jest zdrowa? Na to pytanie spróbowali odpowiedzieć naukowcy na łamach czasopisma naukowego „Philosophies”. Punktem wyjścia było dla nich trwające od 1938 roku słynne badanie Uniwersytetu Harvarda nad dorosłym życiem. Analiza danych 268 studentów przez blisko osiem dekad jednoznacznie udowodniła – najlepszym predyktorem naszego zdrowia, długowieczności i satysfakcji z życia są bliskie relacje z innymi ludźmi. Bogactwo czy status społeczny mają tu drugorzędne znaczenie.

Potwierdza to myśl francuskiego filozofa Paula Ricoeura. Według niego prawdziwe szczęście rodzi się wyłącznie z wymiany – z procesu dawania i brania w społeczeństwie. Ricoeur twierdził, że do spełnienia potrzebujemy zarówno naszych bliskich, jak i dalszych członków lokalnych społeczności. Nie jesteśmy w stanie zbudować własnego dobrostanu w całkowitej izolacji od żywych jednostek.

Dlaczego algorytm to tylko lustro?

Sztuczna inteligencja wydaje się rozwiązaniem idealnym – wirtualne boty są nieskończenie cierpliwe, zawsze dostępne i błyskawicznie reagują na nasze potrzeby, przez co pozornie oferują więcej niż omylni i niedoskonali ludzie. Badacze zwracają jednak uwagę na problem: te systemy to iluzja, która jedynie naśladuje autentyczne relacje.

AI nie spełnia filozoficznego kryterium bycia moralnym podmiotem. Cyfrowy przyjaciel nie posiada wolnej woli, własnych doświadczeń życiowych ani historii. Z technologicznego punktu widzenia po prostu modeluje język, by spełnić nasze oczekiwania. Oznacza to, że nie wchodzi z nami w interakcję – jest jedynie technologicznym lustrem, w którym odbijają się nasze własne pragnienia i myśli.

Choć roboty potrafią wywoływać w nas silne reakcje psychologiczne i doraźnie zmniejszać poczucie pustki, relacja z nimi jest w pełni asymetryczna. Maszyna nie potrafi doświadczać bólu czy współczucia. Naukowcy ostrzegają, że utożsamianie chatbotów z żywymi ludźmi zniekształca nasze normy społeczne. Całkowite zastąpienie żywych przyjaciół wirtualnymi bytami niesie ogromne ryzyko erozji prawdziwych więzi międzyludzkich – jedynego fundamentu, który potrafi zapewnić nam realne, biologiczne i psychiczne spełnienie. Aż strach myśleć o ludzkości pozbawionej tego elementu.

Źródła: Philosopies, The Conversation

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...